H
hotmaro
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2008
- Odpowiedzi
- 2
sprawa wyglada nastepująco
zostałem skazany w czerwcu 2005 (myśle że za co i jaka kara nie ma tu większego znaczenia chodzi o proces w jakim toczyła sie rozprawa i efekt końcowy) i na tym procesie skazującym, byli moi rodzice, oczywiście mówiłem, że bedę sie odwoływał od wyroku gdyż uważaliśmy, że jestem nie winny i proces przebiegał co najmniej dziwnie, gdy ja musiał udowadniać moją niewinność, a moje dowody rzeczowe mijały sie z prawdą świadka oskarżyciela. Sąd ogłosił, że zostane powiadomiony listownie o wszystkim.
Półtora miesiąca później dostałem list w którym miałem sie stawić na rozprawe, gdzie zostanie orzeczona kara. Byłem w szoku bo miałem przecież pisać odwołanie i czekałem na list z sądu. To też napisałem to odwołanie i je złozyłem w sądzie (nie wiedziałem, że moje pismo trafi do tego samego organu który mnie skazał). Riposta była że sąd nie zgadza się na możliwość przywrócenia terminu odwołania bo upłyneło zbyt dużo czasu.
Gdy juz dowiedziałem sie że wyrok sie uprawomocnił to już chyba nic z tym nie można zrobić..
Chyba bo w zasadzie nie jestem przekonany.Jeszcze chciałem zaznaczyć że w tym liście z datą wyznaczenia terminu ogłoszenia kary było napisane abym przedstawił na rozprawie dokument o moich dochodach jako że byłem nie pełnoletni to musiał być to dokument prawnych opiekunów. Oczywiście za to pismo nalezało zapłacić 15 zł. A na rozprawie nawet tego nikt nie oglądał. To już kolejny paradoks po co wydawać te 20zł na papierek który i tak nie jest potrzebny. Teraz już wiem zawsze nalezy brac na jakąkolwiek rozprawe prawnika, bo jeszcze chce zaznaczyć że sąd powiedział w czasie rozprawy "prawnika pan nie potrzebuje do takiej sprawy" (albo rozprawy) teraz juz nie pamietam.
Oczywiście teraz niczego nie udowodnie co było mówione na rozprawach bo wiadomo protokulantka nie pisze wszystkiego. Teraz podobno rozprawy są nagrywane no szkoda że dopiero teraz. I zapewne gdybym miał prawnika sprawa inaczej by sie potoczyła przy takich dowodach, (które sam musiałem dostarczył chce to zaznaczyć bo oskarżyciel nic nie zrobił oprócz wezwania na świadka współmałżonka). Chyba jest coś takiego że to oskarżyciel musi mieć dowody winy oskarżonego, czyżby moja postawa była nie odpowiednia "winny się broni" ?
zostałem skazany w czerwcu 2005 (myśle że za co i jaka kara nie ma tu większego znaczenia chodzi o proces w jakim toczyła sie rozprawa i efekt końcowy) i na tym procesie skazującym, byli moi rodzice, oczywiście mówiłem, że bedę sie odwoływał od wyroku gdyż uważaliśmy, że jestem nie winny i proces przebiegał co najmniej dziwnie, gdy ja musiał udowadniać moją niewinność, a moje dowody rzeczowe mijały sie z prawdą świadka oskarżyciela. Sąd ogłosił, że zostane powiadomiony listownie o wszystkim.
Półtora miesiąca później dostałem list w którym miałem sie stawić na rozprawe, gdzie zostanie orzeczona kara. Byłem w szoku bo miałem przecież pisać odwołanie i czekałem na list z sądu. To też napisałem to odwołanie i je złozyłem w sądzie (nie wiedziałem, że moje pismo trafi do tego samego organu który mnie skazał). Riposta była że sąd nie zgadza się na możliwość przywrócenia terminu odwołania bo upłyneło zbyt dużo czasu.
Gdy juz dowiedziałem sie że wyrok sie uprawomocnił to już chyba nic z tym nie można zrobić..
Chyba bo w zasadzie nie jestem przekonany.Jeszcze chciałem zaznaczyć że w tym liście z datą wyznaczenia terminu ogłoszenia kary było napisane abym przedstawił na rozprawie dokument o moich dochodach jako że byłem nie pełnoletni to musiał być to dokument prawnych opiekunów. Oczywiście za to pismo nalezało zapłacić 15 zł. A na rozprawie nawet tego nikt nie oglądał. To już kolejny paradoks po co wydawać te 20zł na papierek który i tak nie jest potrzebny. Teraz już wiem zawsze nalezy brac na jakąkolwiek rozprawe prawnika, bo jeszcze chce zaznaczyć że sąd powiedział w czasie rozprawy "prawnika pan nie potrzebuje do takiej sprawy" (albo rozprawy) teraz juz nie pamietam.
Oczywiście teraz niczego nie udowodnie co było mówione na rozprawach bo wiadomo protokulantka nie pisze wszystkiego. Teraz podobno rozprawy są nagrywane no szkoda że dopiero teraz. I zapewne gdybym miał prawnika sprawa inaczej by sie potoczyła przy takich dowodach, (które sam musiałem dostarczył chce to zaznaczyć bo oskarżyciel nic nie zrobił oprócz wezwania na świadka współmałżonka). Chyba jest coś takiego że to oskarżyciel musi mieć dowody winy oskarżonego, czyżby moja postawa była nie odpowiednia "winny się broni" ?