T
ThoreAndre
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2011
- Odpowiedzi
- 9
Witajcie.
Mam nadzieję, że ktoś będzie wiedział jak może wyglądać postępowanie,
w przypadku, który mnie spotkał.
Otóz.Moja ex, z którą mam córkę(4 lata) od jakiegoś czasu spotyka się
z jakimś facetem i ok ma prawo, jednak ostatnio całkiem przypadkiem
dowiedziałem się, że ów facet lubi zabawy z narkotykami (trawa i amfetamina bądz kokaina) nawet na moich oczach poszedł do kumpla, który powiedział " to chodz posypię ci", a koleś biega z narkotykami po osiedlu, więc oczywiste, że nie chodziło o proszek do prania.....
Ostatnio poinformowałem o tym byłą z podkreśleniem, ze nie życzę sobie, by ów osobnik przebywał w pobliżu córki, bo następny raz i powiadomię odp. służby.
Dziś oznajmiła mi, ze rozmawiała z nim na temat narkotyków i podobno tylko dwa razy sobie pozwolił...2 razy w ciągu roku jak tutaj jest.Dziwnym trafem te niby dwa razy miały miejsce na przestrzeni około 10 dni.
W każdym bądz razie stwierdziła, ze to tylko dwa razy, ona go dobrze zna(o zgrozo, rok czasu, ale według niej doskonale zna człowieka...) i nie będzie zabraniała by przychodził gdy córka jest z nią w domu.
Spokojnie może się z typem spotykać jak córka jest u mnie, a jest bardzo często bo co 2 weekend plus 2 dni w tygodniu po 4-5h.
Mam zamiar wybrać się do JA z tą informacją, tylko, czy w ogóle jest sens,
czy coś zrobią?Dla mnie nie pojętym jest jak można pozwolić na takie coś.
Ja jestem strasznie cięty na narkotyki i nie mam zamiaru tego tak zostawić.
Jemu też mam zamiar powiedzieć, by trzymał się z dala od mojej córki, bo nie życzę sobie by ktoś kto pali i wciąga zbliżał się do dziecka.
Czy ktoś z was orientuje się co mogę w takiej sytuacji zrobić... skutecznego oczywiście, czy samo poinformowania JA wystarczy? Czy mam możliwość zdobycia jakiegoś wpływu na to by ten człowiek nie zbliżał się do dziecka?
Wątpię w to, ale może jednak ? Bo branie sprawy we własne ręce nie będzie zbyt mądrym pomysłem, ale wierzcie mi, że samą myśli aż mnie nosi z nerwów, a na prawdę nie chcę zrobić czegoś głupiego.
PS
Mam nadzieję, że obejdzie się bez komentarzy , że przesadzam, czy jestem nawiedzony czy inny nadtroskliwy.Tu mowa o narkotykach, a ile przypadków było, że jakiś naćpany debil skatował dziecko swojej partnerki, a ona nawet nie reagowała, albo wręcz kryła go ?
Dla mnie każdy pijany, czy odurzony jakimiś substancjami to potencjalne zagrożenie, zwłaszcza dla dziecka.
Mam nadzieję, że ktoś będzie wiedział jak może wyglądać postępowanie,
w przypadku, który mnie spotkał.
Otóz.Moja ex, z którą mam córkę(4 lata) od jakiegoś czasu spotyka się
z jakimś facetem i ok ma prawo, jednak ostatnio całkiem przypadkiem
dowiedziałem się, że ów facet lubi zabawy z narkotykami (trawa i amfetamina bądz kokaina) nawet na moich oczach poszedł do kumpla, który powiedział " to chodz posypię ci", a koleś biega z narkotykami po osiedlu, więc oczywiste, że nie chodziło o proszek do prania.....
Ostatnio poinformowałem o tym byłą z podkreśleniem, ze nie życzę sobie, by ów osobnik przebywał w pobliżu córki, bo następny raz i powiadomię odp. służby.
Dziś oznajmiła mi, ze rozmawiała z nim na temat narkotyków i podobno tylko dwa razy sobie pozwolił...2 razy w ciągu roku jak tutaj jest.Dziwnym trafem te niby dwa razy miały miejsce na przestrzeni około 10 dni.
W każdym bądz razie stwierdziła, ze to tylko dwa razy, ona go dobrze zna(o zgrozo, rok czasu, ale według niej doskonale zna człowieka...) i nie będzie zabraniała by przychodził gdy córka jest z nią w domu.
Spokojnie może się z typem spotykać jak córka jest u mnie, a jest bardzo często bo co 2 weekend plus 2 dni w tygodniu po 4-5h.
Mam zamiar wybrać się do JA z tą informacją, tylko, czy w ogóle jest sens,
czy coś zrobią?Dla mnie nie pojętym jest jak można pozwolić na takie coś.
Ja jestem strasznie cięty na narkotyki i nie mam zamiaru tego tak zostawić.
Jemu też mam zamiar powiedzieć, by trzymał się z dala od mojej córki, bo nie życzę sobie by ktoś kto pali i wciąga zbliżał się do dziecka.
Czy ktoś z was orientuje się co mogę w takiej sytuacji zrobić... skutecznego oczywiście, czy samo poinformowania JA wystarczy? Czy mam możliwość zdobycia jakiegoś wpływu na to by ten człowiek nie zbliżał się do dziecka?
Wątpię w to, ale może jednak ? Bo branie sprawy we własne ręce nie będzie zbyt mądrym pomysłem, ale wierzcie mi, że samą myśli aż mnie nosi z nerwów, a na prawdę nie chcę zrobić czegoś głupiego.
PS
Mam nadzieję, że obejdzie się bez komentarzy , że przesadzam, czy jestem nawiedzony czy inny nadtroskliwy.Tu mowa o narkotykach, a ile przypadków było, że jakiś naćpany debil skatował dziecko swojej partnerki, a ona nawet nie reagowała, albo wręcz kryła go ?
Dla mnie każdy pijany, czy odurzony jakimiś substancjami to potencjalne zagrożenie, zwłaszcza dla dziecka.