A
aaangelusiaaa
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2011
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
Piszę z konkretnym problemem. Mianowicie chodzi o to, że jakiś czas temu musiałem iść na L4 w pracy, ponieważ miałem problemy z kręgosłupem. Byłem na tym zwolnieniu 4 tygodnie, po czym wróciłem do lekarza po pozwolenie na pracę. Dostałem je, jednak warunkiem powrotu była lżejsza praca w firmie. BHP-owiec firmy dał mi zgodę na pracę na lżejszym stanowisku i przepracowałem tak ok 3 tygodni. Następnie wezwano mnie do biura i zapytano mnie, czy jestem gotowy na powrót do normalnej pracy. Postawiono mi ultimatum, albo wracam na stare stanowisko albo idę na zwolnienie lekarskie. Nie byłem w stanie sam udzielić odpowiedzi dlatego też umówiłem się na wizytę u lekarza, aby ocenił moje zdolności do pracy. Lekarz stwierdził, że dla moich pleców bezpieczniej będzie jeśli pójdę na zwolnienie. Trwało one tydzień, a na kolejny tydzień miałem wypisany urlop. Po powrocie wezwano mnie do biura ale z powodu braku tłumacza odesłano mnie do domu i powiedziano, że mam zgłosić się jutro na konkretną godzinę. Domyślam się, że chcą mnie zwolnić jednak z mojej oceny nie mają ku temu podstaw. Jak jest to widziane z punktu prawa??
Zależy mi na jak najszybszej odpowiedzi, z góry dziękuję.
Piszę z konkretnym problemem. Mianowicie chodzi o to, że jakiś czas temu musiałem iść na L4 w pracy, ponieważ miałem problemy z kręgosłupem. Byłem na tym zwolnieniu 4 tygodnie, po czym wróciłem do lekarza po pozwolenie na pracę. Dostałem je, jednak warunkiem powrotu była lżejsza praca w firmie. BHP-owiec firmy dał mi zgodę na pracę na lżejszym stanowisku i przepracowałem tak ok 3 tygodni. Następnie wezwano mnie do biura i zapytano mnie, czy jestem gotowy na powrót do normalnej pracy. Postawiono mi ultimatum, albo wracam na stare stanowisko albo idę na zwolnienie lekarskie. Nie byłem w stanie sam udzielić odpowiedzi dlatego też umówiłem się na wizytę u lekarza, aby ocenił moje zdolności do pracy. Lekarz stwierdził, że dla moich pleców bezpieczniej będzie jeśli pójdę na zwolnienie. Trwało one tydzień, a na kolejny tydzień miałem wypisany urlop. Po powrocie wezwano mnie do biura ale z powodu braku tłumacza odesłano mnie do domu i powiedziano, że mam zgłosić się jutro na konkretną godzinę. Domyślam się, że chcą mnie zwolnić jednak z mojej oceny nie mają ku temu podstaw. Jak jest to widziane z punktu prawa??
Zależy mi na jak najszybszej odpowiedzi, z góry dziękuję.