D
daurat
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2008
- Odpowiedzi
- 2
Witam piszę post w sprawie nielegalnego wykorzystywania czyjegoś wizerunku do reklamy. Właśnie coś takiego się mi przydarzyło i kieruję do pytanie co ma zrobić?? Jestem tancerka tańca orientalnego.
W skrócie napiszę o co chodzi.
Od koleżanki niezwiązanej z tańcem dowiedziałam się, że widnieję na reklamie
imprezy andrzejkowej w moim mieście. Poszłam, zobaczyłam i faktycznie jestem wyraźnie na plakacie, mniejszych reklamówkach i na stronie sali bankietowej, która tą imprezę będzie mieć...
Ku mojemu zdziwieniu NIGDY z tą salą ani jej właścicielami nie miałam nic wspólnego. Zdjęcie przedstawione na reklamie jest z całkiem innego pokazu.
Rozmawiałam z właścicielem lokalu i ponoć jego "pan od reklamy" ściągnął to
zdjęcie z jakiegoś amerykańskiego portalu. Najbardziej zadziwiające dla mnie
było to, że ponoć jest to codzienność dla małych firm reklamowych ,że tak
sobie kradną zagraniczne sylwetki, bo jaka szansa jest,że ktoś zza oceanu się
o tym dowie. Pech dla nich, bo ja się okazałam mieszkanką tego samego miasta!
Zażądałam od właściciela lokalu w takim razie wycofania tej reklamy i
zadośćuczynienia pieniężnego za mój bezwiedny udział w reklamie jego imprezie. On zaproponował mi dużo mniejszą kwotę i jestem na etapie zastanawiania co z tym dalej zrobić.
Jest wyjście - sąd...ale nie wiem czy jestem na tyle silna...chociaż jak sobie
pomyślę, że takie rzeczy ponoć się dzieją na porządku dziennym to aż mnie
potrząsa z nerwów!!!!
Naprawdę czuję się wykorzystana.
Pomóżcie proszę dobrą radą!!
Magda
W skrócie napiszę o co chodzi.
Od koleżanki niezwiązanej z tańcem dowiedziałam się, że widnieję na reklamie
imprezy andrzejkowej w moim mieście. Poszłam, zobaczyłam i faktycznie jestem wyraźnie na plakacie, mniejszych reklamówkach i na stronie sali bankietowej, która tą imprezę będzie mieć...
Ku mojemu zdziwieniu NIGDY z tą salą ani jej właścicielami nie miałam nic wspólnego. Zdjęcie przedstawione na reklamie jest z całkiem innego pokazu.
Rozmawiałam z właścicielem lokalu i ponoć jego "pan od reklamy" ściągnął to
zdjęcie z jakiegoś amerykańskiego portalu. Najbardziej zadziwiające dla mnie
było to, że ponoć jest to codzienność dla małych firm reklamowych ,że tak
sobie kradną zagraniczne sylwetki, bo jaka szansa jest,że ktoś zza oceanu się
o tym dowie. Pech dla nich, bo ja się okazałam mieszkanką tego samego miasta!
Zażądałam od właściciela lokalu w takim razie wycofania tej reklamy i
zadośćuczynienia pieniężnego za mój bezwiedny udział w reklamie jego imprezie. On zaproponował mi dużo mniejszą kwotę i jestem na etapie zastanawiania co z tym dalej zrobić.
Jest wyjście - sąd...ale nie wiem czy jestem na tyle silna...chociaż jak sobie
pomyślę, że takie rzeczy ponoć się dzieją na porządku dziennym to aż mnie
potrząsa z nerwów!!!!
Naprawdę czuję się wykorzystana.
Pomóżcie proszę dobrą radą!!
Magda