D
damiangem1
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2023
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
mamy z dziewczyną duży problem.
Kilka dni temu dokonaliśmy transakcji sprzedaży samochodu o wartości rynkowej ok. 18-19 tys. PLN - sprzedany został ze względu na swój stan za 13000. Samochód naprawiony, w ciągłym użytku, poza błędem cylindra i klimatyzacją do nabicia w pełni sprawny.
Samochód został sprzedany w pełni sprawny, dziewczynie zależało żeby wszystkie usterki samochodu wymienić, ponieważ był po kapitalnym remoncie silnika oraz wymianie wielu komponentów (udokumentowane paragonami i fakturami od mechaników).
Dostaliśmy pieniądze, umowa została spisana na prośbę kupującego niestety na 16.07 (nie dopilnowałem jako świadek daty, ponieważ wstępnie miał być to tylko dzień później).
Kupujący po przejechaniu rzekomo 15 kilometrów stwierdził, że samochód nie jedzie, mechanik go rozebrał i stwierdził że złom, rzekomy rzeczoznawca wycenił, że naprawa wyniesie 15000zł (!!!). Kupujący zadzwonił dzisiaj do partnerki, że samochód chce oddać. Podobno samochód aktualnie dmucha dymem z "każdego możliwego miejsca" i zalano mu 4 litry oleju "do kabrioletów" :lol: Podejrzewamy, że mógł ze swoim "znajomym" pogrzebać w samochodzie i zamienić sprawne na uszkodzone bądź samemu uszkodzić np. miskę olejową.
Co powinniśmy zrobić w tej sytuacji? Część mówi, że poszłaby od razu do prawnika w tej kwestii, część mówi, żeby zablokować numer (pan jest z tego samego miasta, dość małego i wie gdzie mieszkamy...)
Pozdrawiam!
mamy z dziewczyną duży problem.
Kilka dni temu dokonaliśmy transakcji sprzedaży samochodu o wartości rynkowej ok. 18-19 tys. PLN - sprzedany został ze względu na swój stan za 13000. Samochód naprawiony, w ciągłym użytku, poza błędem cylindra i klimatyzacją do nabicia w pełni sprawny.
Samochód został sprzedany w pełni sprawny, dziewczynie zależało żeby wszystkie usterki samochodu wymienić, ponieważ był po kapitalnym remoncie silnika oraz wymianie wielu komponentów (udokumentowane paragonami i fakturami od mechaników).
Dostaliśmy pieniądze, umowa została spisana na prośbę kupującego niestety na 16.07 (nie dopilnowałem jako świadek daty, ponieważ wstępnie miał być to tylko dzień później).
Kupujący po przejechaniu rzekomo 15 kilometrów stwierdził, że samochód nie jedzie, mechanik go rozebrał i stwierdził że złom, rzekomy rzeczoznawca wycenił, że naprawa wyniesie 15000zł (!!!). Kupujący zadzwonił dzisiaj do partnerki, że samochód chce oddać. Podobno samochód aktualnie dmucha dymem z "każdego możliwego miejsca" i zalano mu 4 litry oleju "do kabrioletów" :lol: Podejrzewamy, że mógł ze swoim "znajomym" pogrzebać w samochodzie i zamienić sprawne na uszkodzone bądź samemu uszkodzić np. miskę olejową.
Co powinniśmy zrobić w tej sytuacji? Część mówi, że poszłaby od razu do prawnika w tej kwestii, część mówi, żeby zablokować numer (pan jest z tego samego miasta, dość małego i wie gdzie mieszkamy...)
Pozdrawiam!