A
all1990
Użytkownik
- Dołączył
- 06.2010
- Odpowiedzi
- 35
Witam,
Ostatnim czasy popełniłem błąd zawodowy lecz jestem ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej. Mój klient który został poszkodowany z tytułu mojego błędu zażyczył sobie ode mnie kwotę 3500 zł jednak wydawało mi się to o wiele za dużo. Po dniu przemyśleń połączyłem fakty i przypomniałem sobie że swojego czasu wyceniałem mu pewne prace które miałem dla niego wykonać w przyszłości właśnie na kwotę 3500 zł. Z tego powodu zdecydowałem się na powierzenie sprawy ubezpieczycielowi. Rzeczoznawca ubezpieczyciela wycenił szkode na kwotę około 1200 zł.
Błąd tyczył się robót ziemnych (wykop pod budynek). Jak się okazało mój klient nie miał stosownych dokumentów (faktur) które potwierdzały by fakt że poniósł stratę w wysokości rządnej rekompensaty a ponad to sam przyznał się że prace naprawcze przeprowadził samodzielnie. Gdy dowiedział się o decyzki ubezpieczyciela o przyznaniu 1200 zł po około miesiącu dostarczył fakturę na 3500 zł wystawiona przez firmę budowlaną jako dowód poniesionych strat.
Ubezpieczyciel nie chce już przyjąć tych dokumentów, a klient uważa że w tym przypadku różnice pomiędzy obiema kwotami powinienem pokryć ja i grozi mi sądem.
Nie wypieram się błędu, popełniłem go ale podjąłem wszelkie kroki aby nie zostawić klienta bez pomocy. Sam prawdę mówiąc wyczuwam próbę wyłudzenia.
Jak w takiej sytuacji może zachować się Sąd? Czy jest w ogóle sens podejmować próby egzekwowania sprawiedliwości?
Ostatnim czasy popełniłem błąd zawodowy lecz jestem ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej. Mój klient który został poszkodowany z tytułu mojego błędu zażyczył sobie ode mnie kwotę 3500 zł jednak wydawało mi się to o wiele za dużo. Po dniu przemyśleń połączyłem fakty i przypomniałem sobie że swojego czasu wyceniałem mu pewne prace które miałem dla niego wykonać w przyszłości właśnie na kwotę 3500 zł. Z tego powodu zdecydowałem się na powierzenie sprawy ubezpieczycielowi. Rzeczoznawca ubezpieczyciela wycenił szkode na kwotę około 1200 zł.
Błąd tyczył się robót ziemnych (wykop pod budynek). Jak się okazało mój klient nie miał stosownych dokumentów (faktur) które potwierdzały by fakt że poniósł stratę w wysokości rządnej rekompensaty a ponad to sam przyznał się że prace naprawcze przeprowadził samodzielnie. Gdy dowiedział się o decyzki ubezpieczyciela o przyznaniu 1200 zł po około miesiącu dostarczył fakturę na 3500 zł wystawiona przez firmę budowlaną jako dowód poniesionych strat.
Ubezpieczyciel nie chce już przyjąć tych dokumentów, a klient uważa że w tym przypadku różnice pomiędzy obiema kwotami powinienem pokryć ja i grozi mi sądem.
Nie wypieram się błędu, popełniłem go ale podjąłem wszelkie kroki aby nie zostawić klienta bez pomocy. Sam prawdę mówiąc wyczuwam próbę wyłudzenia.
Jak w takiej sytuacji może zachować się Sąd? Czy jest w ogóle sens podejmować próby egzekwowania sprawiedliwości?