W
WUWPTZ
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2018
- Odpowiedzi
- 1
Cześć, jeśli temat w złym dziale prosiłbym o przeniesienie a nie kasowanie. Mam problem i nie wiem co z nim zrobić. Otóż jeden z naszych wykładowców mówiąc wprost nie ma pojęcia o czym wykłada. Problemy pojawiły się już w czasie wykładów gdy co bardziej obeznani studenci pytali czy na prezentacji (służącej za podkład do wykładu) nie ma przypadkiem błędów. Nie ma tu też miejsca na dyskusję, bo jeśli składnia języka jest nie poprawna a jego zdaniem poprawna lub na odwrót to cos jest nie tak.
Kwestia jest taka, że w zeszłym tygodniu mieliśmy egzamin, dziś wyniki i większość osób oblala. Nawet Ci którzy w pracy zawodowo używają języka z którego był egzamin...
No i teraz co z tym zrobić? Bo problemem jest po prostu to, że odpowiedzi poprawne on może uznać za niepoprawne i na odwrót. Najgorsze ze nawet jeśli jakimś cudem uda się zdać w terminie poprawkowym to mamy z nim jeszcze jeden przedmiot za dwa semestry i będzie to samo. Do dziekana nie ma co z tym iść, bo klasycznie dowiemy się że "po konsultacji z wykładowca doszedł do wniosku że opisana sytuacja nie miała miejsca". Oczywiście sprawdzenia prac przez innego wykładowce uczelnia nie przewiduje.
No i co teraz? Bo to jest jakiś chory żart żeby gość mógł odrzucać poprawne odpowiedzi "bo tak" I nikt nie jest w stanie nic zrobić.
Kwestia jest taka, że w zeszłym tygodniu mieliśmy egzamin, dziś wyniki i większość osób oblala. Nawet Ci którzy w pracy zawodowo używają języka z którego był egzamin...
No i teraz co z tym zrobić? Bo problemem jest po prostu to, że odpowiedzi poprawne on może uznać za niepoprawne i na odwrót. Najgorsze ze nawet jeśli jakimś cudem uda się zdać w terminie poprawkowym to mamy z nim jeszcze jeden przedmiot za dwa semestry i będzie to samo. Do dziekana nie ma co z tym iść, bo klasycznie dowiemy się że "po konsultacji z wykładowca doszedł do wniosku że opisana sytuacja nie miała miejsca". Oczywiście sprawdzenia prac przez innego wykładowce uczelnia nie przewiduje.
No i co teraz? Bo to jest jakiś chory żart żeby gość mógł odrzucać poprawne odpowiedzi "bo tak" I nikt nie jest w stanie nic zrobić.