S
sierotka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2007
- Odpowiedzi
- 21
witam wszystkich cieplutko i prosze o pomoc, przedstawie całe zajście poradzicie jak to rozgryść. Mąż pracuje jako przedstawiciel handlowy czasem pobiera pieniądze od swoich klientów. W 2006r dokładnie 30 lipca miał do przekazania firmie 9 tysięcy( jego firma mieści się na mazurach). Jechaliśmy na urlop i nie mógł się spotkać z kierowcami aby podać te pieniądze.Po rozmowach w firmie miał zostawić gotówke w magazynie,a kierowca miał ją z tamtąd zabrać.(kierowca jest bratem szefa) i mąż z nim też rozmawiał telefonicznie. Pieniądze zostały zostawione o godzinie 20 kierowca miał przyjechać około 1-2 w nocy. Na następny dzień okazało się że brat szefa nie pamięta rozmowy i twierdzi że na magazynie nie widział żadnych dokumentów ani pieniędzy.Zawiadomiliśmy pilicje, ta stwierdziła włamanie z kradzieżą i umorzyła sprawe. Ciągnie się to już rok mąż nadal tam pracuje nikt z nim na ten temat nie rozmawia natomiast pisują z nim pisma wzywające do zaplaty on odpisuje że nie czuje się winny.Nie ma podpisanej odpowiedzialności materialnej i nikt mu nie powiedział jak mają być przekazywane pieniądze.Wczoraj dostał pismo z zakładu że ich zdaniem dopuścił się zaniedbania i kierują sprawe o zapłate tej kwoty do sądu włąściwego. I tu moje pytania :jaki sąd jest sądem właściwym ten ze śląska czy z mazur? Jeśli policja stwierdziła włamanie czy on jest za to odpowiedzialny? Jakie mogą być tego konsekfencje, i co ze swiadectwem pracy w takiej sprawie. Najśmieszniejsze to to że nie chcą zrywać z nim unowy o prace a pozywają go do sądu, i do tej pory pobiera kase od klientów tylko teraz robi przelewy w banku i wozi po30 tyś w kieszeni, a zakład twierdzi że do przewożenia takiej kasy nie są mu potrzebne żadne zabezpieczenia. Poradźcie prosze pozdrawiam[/i][/b]