F
fijanka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2006
- Odpowiedzi
- 9
Mój syn, dzień po zakończeniu pracy ( sklep żabka), został poinformowany, że okradł sklep i sprawa została skierowana na policję. Nie zostały mu przedstawione żadne dokumenty,nagrania czy wyliczenia. Po prostu franczyzobiorcy i Żabki, twierdzi, że zrobiła inwentaryzację i wszystko czego jej brakowało zaliczyła na poczet rzekomej kradzieży. Piszę rzekomej, bo jako matka mam nadzieję, że nic takiego nie miało miejsca - aczkolwiek nie było mnie tam. Wiem, że policzyła mu straty na przestrzeni 6 m-cy. Np. ( co mam na piśmie), że nie wykładał do sprzedaży wczorajszych bułek, czym naraził ją na straty. Franczyzobiorcy i twierdzi, że sprawę skierowała na policję, a jemu odliczyła od wynagrodzenia 3500.
I teraz:czy zgodne z prawem jest takie odliczanie bez udostępnienia mu jakichkolwiek danych, wyliczeń itp na jakiej podstawie to zrobiła. Bo po prostu tak sobie policzyła? Czy fakt skierowania sprawy do policji jest dla niej podstawą nie wypłacenia wynagrodzenia?
Co dalej z tym zrobić? Pogodzić się?
Dodatkowo nie wypłacała mu nigdy wynagrodzenia w wys zawartej na umowie. Na umowie była to stawka tzw uczniowską (30.50) a wypłacała mu po 25zl/h
Inna rzecz, że umowę tylko widział, ale do ręki jej nie dostał.
I teraz:czy zgodne z prawem jest takie odliczanie bez udostępnienia mu jakichkolwiek danych, wyliczeń itp na jakiej podstawie to zrobiła. Bo po prostu tak sobie policzyła? Czy fakt skierowania sprawy do policji jest dla niej podstawą nie wypłacenia wynagrodzenia?
Co dalej z tym zrobić? Pogodzić się?
Dodatkowo nie wypłacała mu nigdy wynagrodzenia w wys zawartej na umowie. Na umowie była to stawka tzw uczniowską (30.50) a wypłacała mu po 25zl/h
Inna rzecz, że umowę tylko widział, ale do ręki jej nie dostał.