Brak ubezpieczenia a leczenie szpitalne

  • Autor wątku Autor wątku Marcingh
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marcingh

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2023
Odpowiedzi
11
Witam, postaram się żeby było krótko zwięźle i na temat

Mam brata wiek 30 lat singiel z którym zbytnio nie utrzymuje kontaktu jest tak zwaną " Czarną owcą " w rodzinie nie ubliżając oczywiście. Niestety miał pecha i 2 miesiące temu uległ wypadkowi samochodowemu i trafił do szpitala w stanie krytycznym gdzie przebywa do dnia dzisiejszego. Jak się okazało brat nie miał i nadal nie ma ubezpieczenia. Zwróciliśmy się z prośbą do MOPS żeby go ubezpieczyli, po prawie dwóch miesiącach bo robili wywiad środowiskowy i w ogóle tam nie wiem bo się nie znam coś tam wczoraj dzwoniła pani że jest możliwość że niestety go nie ubezpieczą nie wiem o co dokładnie chodzi ale nie o to będzie pytanie. Na pewno nazbierała się już tam gruba sumka bo pani pielęgniarka nam przekazała jakoś miesiąc temu że jego dzienny pobyt kosztuje około 5 000 zł

Teraz moje pytanie brzmi.

Czy ja jako brat albo nasi rodzice w wieku 55 lat mogą być w jakikolwiek możliwy sposób pociągnięci do tego żeby te zobowiązanie szpitalne płacić? No ktoś musi zapłacić przecież za jego leczenie szpitalne. Kiedyś w końcu nie wiem wystawią fakturę/rachunek zwał jak zwał.

Wiadomo te wyliczenia/ spekulacje czysto teoretyczne ale zaczynam martwić się o swoje cztery litery i rodziców.
 
Za swoje długi odpowiada brat, przynajmniej do czasu póki żyje.
 
100% info? Nie ukrywam, że brat nadal w szpitalu w ciężkim stanie bez ubezpieczenia.
 
brat odpowiada, rosną mu długi
jakby umarł (czego nikomu nie życzę) trzeba uważać, żeby nie odziedziczyć po nim jego długów, czyli zrzec się dziedziczenia,
z tego co mi wiadomo, jak w szpitalach "lądują" bezdomni, bez ubezpieczenia, to finalnie obciąża to budżet gminy na terenie której "znaleziono" bezdomnego.
Pewnie tu będzie to samo:
- póki brat będzie żył: rosną zadłużenie,
- jakby (czego nie życzę) umarł, szpital podliczy rachunki, NFZ zweryfikuje, a gmina zapłaci.
 
Powrót
Góra