D
dareswid
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2009
- Odpowiedzi
- 3
jakiś czas temu wszedłem w spółkę z o.o. z jedym ze znajomych i na samym poczatku zostałem wykiwany. Wniosłem udziały do spółki w zakresie przewidzianym umową (aport i pieniądze), natomiast wspólnik od samego początku ociągał się "ze swoim udziałem". Ponieważ wniósł pewną część pieniędzy (znikomą) i obiecał, że wniesie resztę w ciągu 7 dni, poświadczyłem, że wniósł całość (było to potrzebne do dokonania pełnych formalności z założeniem spółki). Niestety nie wniósł i na dodatek zmienił miejsce zamieszkania.
Nie mam z nim teraz żadnego kontaktu, a jako mianowany prezes, mam problem ponieważ do dzisiaj spółka nie podjęła działalności operacyjnej (bez pełnego wkładu finansowego nie było sensu). Nie za bardzo wiem, co zrobić. Męczą mnie ciągłe formalności sądowe (sprawozdania finasowe, oświadczenia itd.) i z chęcią bym to już zakończył. Myślałem o rezygnacji z prezesury, ale przy braku wspólnika, i moim ponadprogramowym/nieoficjalnym finasowaniu istnienia spółki to trochę utrudnione.
Dodatkowo mam pewne obawy odnośnie mojego poświadczenia. Nie chcę przy tej okazji mieć dodatkowych problemów. Może ktoś wie jak to rowiązać przy najmniejszej ilości "skutków ubocznych".
Nie mam z nim teraz żadnego kontaktu, a jako mianowany prezes, mam problem ponieważ do dzisiaj spółka nie podjęła działalności operacyjnej (bez pełnego wkładu finansowego nie było sensu). Nie za bardzo wiem, co zrobić. Męczą mnie ciągłe formalności sądowe (sprawozdania finasowe, oświadczenia itd.) i z chęcią bym to już zakończył. Myślałem o rezygnacji z prezesury, ale przy braku wspólnika, i moim ponadprogramowym/nieoficjalnym finasowaniu istnienia spółki to trochę utrudnione.
Dodatkowo mam pewne obawy odnośnie mojego poświadczenia. Nie chcę przy tej okazji mieć dodatkowych problemów. Może ktoś wie jak to rowiązać przy najmniejszej ilości "skutków ubocznych".