brak wynagrodzenia za wykorzystane zdjęcia

  • Autor wątku Autor wątku GabiB
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

GabiB

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2009
Odpowiedzi
2
2 miesiące temu robiłam zdjęcia restauracji, które miały zostać wykorzystane w materiałach promocyjnych (ulotki, baner). Nie było to pierwsze zlecenie, które otrzymałam od właściciela. Umówiliśmy się, że zapłaci nie za sesję, ale za zdjęcia, które będzie chciał wykorzystać (jak już dokona wyboru, podpiszemy umowę na sprzedaż konkretnych sztuk). Od czasu sesji bezskutecznie próbowałam się z nim spotkać. Tzw. "bocznymi kanałami" dowiedziałam się, że baner już wisi, a ulotki są wydrukowane. Napisałam w tej sprawie maila do właściciela prosząc o "egzemplarz autorski" (projekt ulotki/baneru) oraz uregulowanie należnego wynagrodzenia. Jako informację zwrotną otrzymałam bardzo obraźliwego list, w którym zostałam poinformowana, że dalsze sprawy mam załatwiać z managerem lokalu. Skontaktowałam się z nim tego samego dnia, ten obiecał oddzwonić. To było prawie 2 tygodnie temu. Wzięłam znów sprawę we własne ręce i zadzwoniłam sama - na początku nie odbieram telefonu, potem go wyłączył.
W jaki sposób mogę się dochodzić swoich praw?
dziękuję za wszelkie rady.
Gabi
 
Witam, proszę poszukać we wcześniejszych postach, ostatnio było kilkakrotnie o podobnych sytuacjach w związku z fotografiami i grafikami (można użyć opcji 'Szukaj') - i były dość szczegółowo opisane.

Z Pani postu wynika, że jest Pani w prawie, więc nie warto już dzwonić - należy wysłać listem poleconym za potwierdzeniem odbioru wezwanie do zapłaty zaległego wynagrodzenia z określeniem ostatecznego terminu wypłacenia wynagrodzenia (też było w postach - Dział Umowy zlecenia i o dzieło). Jeśli nie wypłacą, pozostaje założenie sprawy w sądzie - o wypłatę należnego wynagrodzenia - lub wystąpienie z tytułu naruszenia pani praw autorskich i zażądać podwójnego lub potrójnego wynagrodzenia... więcej, w byłych postach...
 
Dziękuję Panu za odpowiedz. Rzeczywiście sporo dowiedziałam się o podobnych sprawach z wcześniej publikowanych postów. Nurtuje mnie jednak cały czas jedna kwestia - co w sytuacji gdy nie mam umowy pisemnej (nie spisałam jej, bo zleceniodawca nie powiadomił mnie o tym, że zdjęcia zostały wykorzystane, a bez konsulatcji ze mną użył zdjęć, które dałam mu do wglądu)? Mam dowody, potwiedzające, że zdjęcia są moją własnością (szczęśliwie karta pamięci, którą miałam na tamtej sesji nie została przeze mnie sformatowana). Czy brak umowy pisemnej wiele komplikuje?
z góry dziękuję za pomoc
 
Ależ to nie Pani nie ma umowy pisemnej, tylko oni jej nie mają. W związku z tym nie są w stanie obronić się przed zarzutem nielegalnego wykorzystania (czyt. kradzieży).
Sprawa może być dość długa, ale wygrana jest pewna, jeśli może pani udokumentować swoje prawa do zdjęć i fakt ich wykorzystania przez restauratora.
Dobry prawnik - specjalista może puścić ich w skarpetkach ;)
 
Pisemna, a ustna umowa o dzieło to zasadniczo to samo, ale brak umowy pisemnej to głównie problem dowodowy w sądzie w razie ewentualnej rozprawy. I tu w chodzą w grę inne dowody (materialne, świadkowie, etc.), a z tym, jak pokazuje życie, bywa różnie.

To, że ma Pani kartę to dobrze, ale czy to świadczy o tym, że to Pani robiła te zdjęcia? Niekoniecznie, tu zadecydować by mogli świadkowie widzący Panią robiącą zdjęcia (lub widzący kogoś innego robiącego te zdjęcia, a potem przekazującego Pani kartę - powiedzmy do obróbki...)... tak, różnie to bywa... vide poprzedni post.
 
Powrót
Góra