P
pawełek351
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2023
- Odpowiedzi
- 2
Dzień dobry,
8-9lat temu otrzymałem 15% w spółce sc. Spółka była wtedy trupem, zadłużona i bez pieniędzy. Braliśmy kredyty i wspólniczka pożyczała pieniądze prywatnie, żeby utrzymać firmę, więc umówiliśmy się, że będę otrzymywał wynagrodzenie za godzinę pracy - nie jestem managerem tylko pracownikiem technicznym i takie też zadania wykonywałem, nie angażując się w sprawy spółki "u góry". Wspólniczka zawsze otwarcie rozmawiała ze mną na temat finansów firmy, jednak po 5-6 latach, nie rozmawiała ze mną już tak chętnie, a wręcz ucinała rozmowy na ten temat - oczywiście z perpektywy czasu wiem, że był to moment w którym firma nie brała już kredytu i sytuacja była wyraźnie lepsza. W miarę upływu lat, coraz gorzej dogadywałem się z nią, tym samym cały czas słabo zarabiałem 2-3k - 3-3,5 razy mniej niż oferował mi rynek pracy, a ona była głucha na moje prośby o lepsze pieniądze i frustracja z czasem narastała. W końcu konflikt ekalował i pokłóciłem się ze wspólniczką, od 1,5 roku 2 lat nie wykonuję pracy w firmie. Byłem przez to pogrążony w maraźmie, depresji (nie leczonej). Od jakiegoś czasu żyję z drobnych zleceń, jednak chciałbym się upomnieć o swoje. Firma co rok płaci za mnie podatek dochodowy więc tym samym wykazuje na mnie dochody ale ja nie dostaję z tego pieniędzy. Wspólniczka ma moje upoważnienie do podejmowania decyzji w firmie. Czy powinienem wypowiedzieć te umowę i wysłać pismo żądajać pieniędzy za moje udziały? Czy muszę to zrobić za potwierdzeniem odbioru czy mogę mailowo? Czy mam szansę wygrać to w sądzie? Niestety nie stać mnie na konsultacje prawnicze za 1000pln w tym momencie dlatego piszę tutaj z prośbą o rady.
Dziękuję za opowiedzi
8-9lat temu otrzymałem 15% w spółce sc. Spółka była wtedy trupem, zadłużona i bez pieniędzy. Braliśmy kredyty i wspólniczka pożyczała pieniądze prywatnie, żeby utrzymać firmę, więc umówiliśmy się, że będę otrzymywał wynagrodzenie za godzinę pracy - nie jestem managerem tylko pracownikiem technicznym i takie też zadania wykonywałem, nie angażując się w sprawy spółki "u góry". Wspólniczka zawsze otwarcie rozmawiała ze mną na temat finansów firmy, jednak po 5-6 latach, nie rozmawiała ze mną już tak chętnie, a wręcz ucinała rozmowy na ten temat - oczywiście z perpektywy czasu wiem, że był to moment w którym firma nie brała już kredytu i sytuacja była wyraźnie lepsza. W miarę upływu lat, coraz gorzej dogadywałem się z nią, tym samym cały czas słabo zarabiałem 2-3k - 3-3,5 razy mniej niż oferował mi rynek pracy, a ona była głucha na moje prośby o lepsze pieniądze i frustracja z czasem narastała. W końcu konflikt ekalował i pokłóciłem się ze wspólniczką, od 1,5 roku 2 lat nie wykonuję pracy w firmie. Byłem przez to pogrążony w maraźmie, depresji (nie leczonej). Od jakiegoś czasu żyję z drobnych zleceń, jednak chciałbym się upomnieć o swoje. Firma co rok płaci za mnie podatek dochodowy więc tym samym wykazuje na mnie dochody ale ja nie dostaję z tego pieniędzy. Wspólniczka ma moje upoważnienie do podejmowania decyzji w firmie. Czy powinienem wypowiedzieć te umowę i wysłać pismo żądajać pieniędzy za moje udziały? Czy muszę to zrobić za potwierdzeniem odbioru czy mogę mailowo? Czy mam szansę wygrać to w sądzie? Niestety nie stać mnie na konsultacje prawnicze za 1000pln w tym momencie dlatego piszę tutaj z prośbą o rady.
Dziękuję za opowiedzi