A
aberade
Użytkownik
- Dołączył
- 09.2006
- Odpowiedzi
- 114
Pożyczyłam znajomemu 2000 zł, przelewem. Umowa pożyczki w formie mailowej. Termin spłaty umówiony na do końca września 2014 (w mailu określone jako "do października"). W październiku po totalnych kombinacjach z mojej strony (w tym branie dłużnika na litość) zaczął oddawać pieniądze. Nie uprzedził mnie, że będą to raty (nie było o tym mowy). Oddał najpierw 600 zł. Po kolejnych naciskach z mojej strony wpływały kolejne "raty". Potem kombinował jak koń pod górę, parę razy mnie informował, że przelewy poszły, a nic nie przychodziło. Twierdził (w SMS, telefonów nie odbierał), że to przelał niby na złe konto bankowe, to robił z komórki i coś nie wyszło, to był za granicą i nie miał możliwości...
Zwrócił mi w sumie 1800 zł informując mnie, że oddał już wszystko. Nie odbiera moich telefonów. W SMS upomniałam się o pozostałe 200 zł. Przyznał w SMS, że (jak napisał) źle policzył. Potem dostałam SMS, który chyba miał mnie sprowokować do agresji, którą najprawdopodobniej liczył, jak mniemam, że wykorzysta przeciw mnie, jeśli będę dalej dopominać się zwrotu tych nieszczęsnych 200 zł. Nie dałam się sprowokować, przestałam wysyłać SMS. Zaczęłam intensywnie do niego dzwonić, w różnych porach dnia - przez parę dni nie odbierał.
Wysłałam listem poleconym za potwierdzeniem odbioru przedsądowe wezwanie do zapłaty. Nie odebrał listu.
Nie odpuszczę tego, przede wszystkim ze względu na bezczelność tego człowieka. Wkurzył mnie totalnie. I tu pytania do wiedzących:
- jakie będą koszty sądowe w przypadku dochodzenia 200 zł?
- co jeśli złożę sprawę do Sądu, a on odda mi po tej czynności pieniądze?
- czy koszty będę musiała ponieść ja, czy jeśli już je wpłacę, to nie będę mogła ich od niego dochodzić, czy może zostaną mi one przez Sąd zwrócone jeśli wycofam powództwo?
- jak zrobić to tak, żeby było jak najlepiej?
Proszę o odpowiedź, informacje, które znalazłam w internecie, nie są dla mnie do końca jasne. Kwota jest relatywnie niska i nie wiem, czy droga sądowa w ogóle mi się opłaca.
Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź
Zwrócił mi w sumie 1800 zł informując mnie, że oddał już wszystko. Nie odbiera moich telefonów. W SMS upomniałam się o pozostałe 200 zł. Przyznał w SMS, że (jak napisał) źle policzył. Potem dostałam SMS, który chyba miał mnie sprowokować do agresji, którą najprawdopodobniej liczył, jak mniemam, że wykorzysta przeciw mnie, jeśli będę dalej dopominać się zwrotu tych nieszczęsnych 200 zł. Nie dałam się sprowokować, przestałam wysyłać SMS. Zaczęłam intensywnie do niego dzwonić, w różnych porach dnia - przez parę dni nie odbierał.
Wysłałam listem poleconym za potwierdzeniem odbioru przedsądowe wezwanie do zapłaty. Nie odebrał listu.
Nie odpuszczę tego, przede wszystkim ze względu na bezczelność tego człowieka. Wkurzył mnie totalnie. I tu pytania do wiedzących:
- jakie będą koszty sądowe w przypadku dochodzenia 200 zł?
- co jeśli złożę sprawę do Sądu, a on odda mi po tej czynności pieniądze?
- czy koszty będę musiała ponieść ja, czy jeśli już je wpłacę, to nie będę mogła ich od niego dochodzić, czy może zostaną mi one przez Sąd zwrócone jeśli wycofam powództwo?
- jak zrobić to tak, żeby było jak najlepiej?
Proszę o odpowiedź, informacje, które znalazłam w internecie, nie są dla mnie do końca jasne. Kwota jest relatywnie niska i nie wiem, czy droga sądowa w ogóle mi się opłaca.
Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź