J
justre
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2014
- Odpowiedzi
- 4
Witam,
w kwietniu kupiliśmy rasowego kota brytyjskiego od hodowcy zarejestrowanego w PZF. Umowa wyglądała standardowo, czyli widniał na niej zapis, że nie stwierdziliśmy żadnych wad ani chorób. Kot w dniu odbioru miał 12 tygodni. Niestety w siódmym miesiącu swojego życia okazało się, że kot kuleje i ma zaawansowaną dysplazję stawu biodrowego (nóżka wypadła ze stawu) na obu nóżkach, gdzie jedna musiała być natychmiast operowana. Na operację, leczenie, rehabilitację wydaliśmy już ponad 3000 zł, a kot kosztował 1800. Na początku gdy hodowca dowiedział się o jego chorobie zadzwonił i powiedział, że możemy jako zadośćuczynienie kupić od niego kota za 500 zł. Okazało się jednak, że koszty leczenia się ciągle zwiększają, a niektórzy weterynarze twierdzą, że to dziwne,że w tak młodym wieku kot ma takie problemy ze stawami i oczywiście jest to wada, do której ciężkie koty mają skłonność, jednak rzadko zdarza się, żeby tak młody kot na to chorował. Gdy byliśmy zobaczyć kotka to padło pytanie, dlaczego dziwnie stawia nóżki (w kształcie X), jednak hodowca powiedział, że jest ślisko. Czytałam, że to jeden z objawów wczesnej dysplazji. Chcielibyśmy odzyskać przynajmniej część kosztów leczenia, ponieważ tę wadę prawdopodobnie można było wykryć wcześniej. Dodam, że kotka, która urodziła naszego kota, urodziła tylko jedną sztukę, a poprzedni (pierwszy jej) miot cały pozdychał w pierwszych tygodniach życia. Proszę o pomoc lub kontakt do osoby, która miała już do czynienia z tego typu sprawą.
w kwietniu kupiliśmy rasowego kota brytyjskiego od hodowcy zarejestrowanego w PZF. Umowa wyglądała standardowo, czyli widniał na niej zapis, że nie stwierdziliśmy żadnych wad ani chorób. Kot w dniu odbioru miał 12 tygodni. Niestety w siódmym miesiącu swojego życia okazało się, że kot kuleje i ma zaawansowaną dysplazję stawu biodrowego (nóżka wypadła ze stawu) na obu nóżkach, gdzie jedna musiała być natychmiast operowana. Na operację, leczenie, rehabilitację wydaliśmy już ponad 3000 zł, a kot kosztował 1800. Na początku gdy hodowca dowiedział się o jego chorobie zadzwonił i powiedział, że możemy jako zadośćuczynienie kupić od niego kota za 500 zł. Okazało się jednak, że koszty leczenia się ciągle zwiększają, a niektórzy weterynarze twierdzą, że to dziwne,że w tak młodym wieku kot ma takie problemy ze stawami i oczywiście jest to wada, do której ciężkie koty mają skłonność, jednak rzadko zdarza się, żeby tak młody kot na to chorował. Gdy byliśmy zobaczyć kotka to padło pytanie, dlaczego dziwnie stawia nóżki (w kształcie X), jednak hodowca powiedział, że jest ślisko. Czytałam, że to jeden z objawów wczesnej dysplazji. Chcielibyśmy odzyskać przynajmniej część kosztów leczenia, ponieważ tę wadę prawdopodobnie można było wykryć wcześniej. Dodam, że kotka, która urodziła naszego kota, urodziła tylko jedną sztukę, a poprzedni (pierwszy jej) miot cały pozdychał w pierwszych tygodniach życia. Proszę o pomoc lub kontakt do osoby, która miała już do czynienia z tego typu sprawą.