C
centrino321
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2010
- Odpowiedzi
- 25
Witam.
Prowadzę salon kosmetyczny i postanowiłam nabyć drogie urządzenie do zabiegów laserowych. Do sprzedawcy powiedziałam, że nie potrzebuję faktury bo jestem na karcie podatkowej tylko gwarancji. Cena została ustalona (zbita) na 42000zł. Zakupiłam urządzenie nie dostając żadnego świstka potwierdzającego jego zakup, jedynie jakaś kartka (wydrukowana gwarancja z pieczątkami) i oświadczenie sprzedawcy, że po prostu przyjął ode mnie pieniądze. Nie napisane za co.
Wszystko było by dobrze gdyby urządzenie się nie psuło.
Już po 2 tygodniach zaczęło "terkotać" (wydawać nieprawidłowe głośnie dźwięki). Z wielką łaską sprzedawca przyjął je na serwis. Ze 2 razy było odsyłane bo serwisanci się na tej chińszczyźnie nie znają. Urządzenie zostało wymienione na nowe. Więc niby ok. Następnie powstał problem z głowicami do tego urządzenia (takie węże doczepiane do maszyny, którymi robi się zabiegi). Zaczęły się psuć. Odsyłane były 4 razy i w końcu zostały wymienione na nowe. Niby wszystko dobrze ale ile to stresu mnie kosztuje. Ostatnio znowu się zepsuło i urządzenie i głowice. Wszystko w przeciągu 15 miesięcy. Owszem, dostawaliśmy urządzenie zastępcze na czas napraw ale ile można. Czy jest jakieś prawo na tego sprzedawcę czy nie mam wyjścia i mam ciągle się "bujać" z naprawami. Nie było nawet pół roku bez zepsucia. Te chocki klocki z urządzeniem zabierają całe szczęście z otwarcia pierwszego interesu. Poradźcie coś.
Prowadzę salon kosmetyczny i postanowiłam nabyć drogie urządzenie do zabiegów laserowych. Do sprzedawcy powiedziałam, że nie potrzebuję faktury bo jestem na karcie podatkowej tylko gwarancji. Cena została ustalona (zbita) na 42000zł. Zakupiłam urządzenie nie dostając żadnego świstka potwierdzającego jego zakup, jedynie jakaś kartka (wydrukowana gwarancja z pieczątkami) i oświadczenie sprzedawcy, że po prostu przyjął ode mnie pieniądze. Nie napisane za co.
Wszystko było by dobrze gdyby urządzenie się nie psuło.
Już po 2 tygodniach zaczęło "terkotać" (wydawać nieprawidłowe głośnie dźwięki). Z wielką łaską sprzedawca przyjął je na serwis. Ze 2 razy było odsyłane bo serwisanci się na tej chińszczyźnie nie znają. Urządzenie zostało wymienione na nowe. Więc niby ok. Następnie powstał problem z głowicami do tego urządzenia (takie węże doczepiane do maszyny, którymi robi się zabiegi). Zaczęły się psuć. Odsyłane były 4 razy i w końcu zostały wymienione na nowe. Niby wszystko dobrze ale ile to stresu mnie kosztuje. Ostatnio znowu się zepsuło i urządzenie i głowice. Wszystko w przeciągu 15 miesięcy. Owszem, dostawaliśmy urządzenie zastępcze na czas napraw ale ile można. Czy jest jakieś prawo na tego sprzedawcę czy nie mam wyjścia i mam ciągle się "bujać" z naprawami. Nie było nawet pół roku bez zepsucia. Te chocki klocki z urządzeniem zabierają całe szczęście z otwarcia pierwszego interesu. Poradźcie coś.