Co zrobić, gdy współwłaściciel nie chce płacić?

  • Autor wątku Autor wątku bioneti
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bioneti

Użytkownik
Dołączył
05.2014
Odpowiedzi
147
W mieszkaniu zamieszkuje dwóch współwłaścicieli. Jeden opłaca wszystkie rachunki, drugi nie chce się składać na opłaty, mimo że zużywa gaz, wodę, prąd. A zarabia dobrze i ma środki na utrzymanie, które woli roztrwaniać na niepotrzebne wydatki, takie jak np. 2 samochody (jeden do pracy, drugi na zakupy); 3 luksusowe zegarki na różne okazje; 2 drogie laptopy itp., które nie są niezbędne do życia ani pracy.
Żyje w całości na koszt pierwszego współwłaściciela, ponieważ liczniki są wspólne i nie ma możliwości technicznych dokonania zmiany w tym zakresie.
Jak wyegzekwować od niego partycypację w kosztach zwykłego utrzymania nieruchomości? Jest jakiś sposób?
 
Ostatnia edycja:
Za opłaty niezależne od zużycia można domagać się zwrotu proporcjonalnie do udziałów (np. czynszu do spółdzielni lub wspólnoty czy podatku od nieruchomości). Co do kosztów zależnych od zużycia to jest o tyle trudne, że przy jednym liczniku nie wiadomo, kto ile zużył gazu, wody czy energii - sąd może oddalić takie roszczenie ze względu na brak wykazania wysokości pomimo generalnej zasadności.
 
Ostatnia edycja:
bioneti napisał:
ponieważ liczniki są wspólne
Jeśli "wspólne" oznacza w tym przypadku, że obaj współwłaściciele są stroną umowy z dostawcą mediów to ja bym podszedł do tego na zasadzie współwłasności. Rozliczenie proporcjonalnie do udziału jako kosztu utrzymania rzeczy wspólnej, wszak obok zużycia mediów w rachunkach spora cześć to koszty stałe związane z infrastrukturą i gotowością dostawy itd... Niekorzystanie z danego medium nie oznacza zerowego rachunku. Tutaj powstałaby sytuacja zobowiązania solidarnego i rozliczenia pomiędzy współzobowiązanymi.

Brak opomiarowania w danym lokalu powoduje włączenie go przymusowo do części wspólnej nieruchomości, niepodobna bowiem w takiej sytuacji ustalić indywidualnego zużycia mediów. Co za tym idzie, opłaty za dostawy wody do takiej instalacji, a w konsekwencji także koszty odprowadzania ścieków, które są ich pochodną, stanowią koszty zarządu nieruchomością wspólną w rozumieniu art. 14 pkt 2 u. w. l. (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 12 grudnia 2012 r., sygn. akt I A Ca 641/12)

Zauważmy, że koszty zarządu nieruchomością wspólną ponoszą współwłaściciele proporcjonalnie do udziałów w tej nieruchomości. Na zasadzie analogii, mogłoby to potwierdzać, zasadność rozliczenia mediów proporcjonalnie do udziałów w nieruchomości wspólnej bez uwzględniania faktycznego zużycia przez poszczególnych współwłaścicieli.

Ciekawie do poniekąd podobnej sprawy podszedł SN wskazując na przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu się „wartością wzbogacenia istniejącego w chwili wyrokowania jest wydatek, który skarżąca powinna ponieść tytułem wynagrodzenia za zużytą wodę i odprowadzone ścieki (wyrok SN z 22 września 2005 r., sygn. akt IV CK 91/05). - dot. to lokalu nieopomiarowanego.
 
Problem w tym, że na rachunkach i w umowach z energetyką, wodociągami, gazownictwem itp. jest tylko jeden współwłaściciel; dlatego drugi się uchyla - wie, że musi zapłacić ten, który ma podpisaną umowę i dlatego żyje na jego koszt. Zużywa nieproporcjonalnie więcej wody, prądu i nie płaci. Pozew o bezpodstawne wzbogacenie i domniemanie, że zużycie jest równe (po połowie)? Bo tak myślę, że skoro umowa nie jest z nim, a czerpie korzyści z tej umowy, mając za darmo prąd, wodę i gaz, to bezpodstawnie się wzbogaca.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra