Czas pracy, przygotowanie do pracy i jego limity

  • Autor wątku Autor wątku Antrase
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Antrase

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2026
Odpowiedzi
2
Tak, wiem, temat wałkowany setki razy, wyszukaj sobie. Feler trochę w tym, że wyszukiwanie czegokolwiek w tej kwestii prowadzi do całkiem różnych wniosków, w tym konfliktujących orzeczeń/interpretacji wyroków czy to SN, czy PIPu, nie mówiąc o interpretacjach indywidualnych. Rzucę więc pytaniami i zobaczę, co wyjdzie.

Jeśli pracujemy według grafiku i pracodawca wymaga stroju roboczego, to obowiązek przebrania się w takowy powinien być wliczany do czasu pracy czy nie?

Robi tutaj różnicę, czy strój roboczy dyktowany jest regulaminem, czy odgórnymi przepisami BHP (np. przy pracy z żywnością)?

Czy uwzględnienie czasu na przebranie się/inne czynności związane z przygotowaniem się do pracy w regulaminie, choć bez sztywnych ram czasowych, sprawia, że proceder jest w zupełności legalny?

Ile takich "zrób przed pracą" można upchać w regulaminie? Jeśli pracodawca wymaga, żeby wyglądać "schludnie" i pracować w "świeżo wyprasowanych ubraniach", które trzeba prasować już na terenie miejsca pracy, to powinien za to płacić? Jeśli jedyne żelazko w firmie ulegnie awarii, to czy można odstąpić od wykonywania pracy, skoro regulamin wymaga jego użycia?

Brzmi to trochę idiotycznie, ale usiłuję zrozumieć, jak to działa od strony prawnej. Jedne wyroki mówią o zaliczaniu merytorycznego przygotowania do świadczenia pracy (np. przebranie się czy ogarnięcie stanowiska pracy) do czasu pracy, inne o byciu "w gotowości" w momencie odbicia się do pracy, a w praktyce większość aspektów traktowana jest bardziej na chłopski rozum. A skoro pracodawca, który wywala setki tysięcy rocznie na prawników, zawiera takie punkty w regulaminie pracy, to nie może to być bezprawne, nie?
 
Antrase napisał:
Jeśli pracujemy według grafiku i pracodawca wymaga stroju roboczego, to obowiązek przebrania się w takowy powinien być wliczany do czasu pracy czy nie?
Nie. Na stanowisku pracy stawiasz się w odpowiednim stroju o wyznaczonej godzinie.

Antrase napisał:
Robi tutaj różnicę, czy strój roboczy dyktowany jest regulaminem, czy odgórnymi przepisami BHP (np. przy pracy z żywnością)?
Nie. Chyba, że np. założenie jakiejś części ubrań wymaga przejścia przez śluzę. To przykład, który przyszedł mi na szybko do głowy.

Antrase napisał:
Czy uwzględnienie czasu na przebranie się/inne czynności związane z przygotowaniem się do pracy w regulaminie, choć bez sztywnych ram czasowych, sprawia, że proceder jest w zupełności legalny?
Co znaczy "uwzględnienie czasu na przygotowanie się do pracy bez sztywnych ram czasowych"? No nie wiem, jeśli np. pracujesz w restauracji i jesteś kelnerką, to przychodzisz na tyle wcześnie, żeby mieć czas na uprasowanie i założenie bluzki i fartuszka. Zapytaj po prostu konkretnie o co Ci chodzi, bo to gdybanie jest.

Antrase napisał:
Ile takich "zrób przed pracą" można upchać w regulaminie?
Co wchodzi w to "zrób przed pracą"? Spawacz też wchodzi do zakładu pracy o określonej godzinie i stawia się na stanowisku ubrany w ubrania robocze, w tym fartuch, rękaw, przyłbica itp o godzinie rozpoczęcia pracy, a nie wchodzi o tej godzinie na zakład i zaczyna się przebierać.


Antrase napisał:
Jeśli pracodawca wymaga, żeby wyglądać "schludnie" i pracować w "świeżo wyprasowanych ubraniach", które trzeba prasować już na terenie miejsca pracy, to powinien za to płacić? Jeśli jedyne żelazko w firmie ulegnie awarii, to czy można odstąpić od wykonywania pracy, skoro regulamin wymaga jego użycia?
Przychodzisz do zakładu pracy, prasujesz sobie bluzkę i ją zakładasz i pracodawca ma Ci płacić za uprasowanie bluzki dodatkowo? Bo nie rozumiem.

Najlepszym rozwiązaniem z którym spotkałam się niedawno jest korzystanie z zewnętrznych firm zajmujących się "utrzymaniem czystości" ubrań pracowniczych, wtedy każdy pracownik po zmianie wrzuca brudną odzież do pojemnika, oni to ustaloną ilość razy w miesiącu odbierają i przywożą czyste. Tylko trzeba mieć odpowiednią ilość kompletów do wymiany.
 
212121gość napisał:
Co znaczy "uwzględnienie czasu na przygotowanie się do pracy bez sztywnych ram czasowych"? No nie wiem, jeśli np. pracujesz w restauracji i jesteś kelnerką, to przychodzisz na tyle wcześnie, żeby mieć czas na uprasowanie i założenie bluzki i fartuszka. Zapytaj po prostu konkretnie o co Ci chodzi, bo to gdybanie jest.
Nie chodziło o gdybanie, tylko jedną z interpretacji wyroku SN, gdzie sugerowano, że regulamin pracy w danym zakładzie, dla przejrzystości prawnej, powinien jasno określać czynności niezbędne do bycia "gotowym do podjęcia pracy", stąd w regulaminach pojawiają się fragmenty o "wyprasowanej odzieży pracowniczej" na przykład.

212121gość napisał:
Przychodzisz do zakładu pracy, prasujesz sobie bluzkę i ją zakładasz i pracodawca ma Ci płacić za uprasowanie bluzki dodatkowo? Bo nie rozumiem.

Właśnie o to chodzi. I nie tyle za "uprasowanie bluzki", ile za "czas wolny poświęcony na prasowanie tej bluzki w siedzibie pracodawcy".

W internecie są dwie, konfliktujące opinie, a "prawne" wyjaśnienia twierdzą, że istnieją dwie linie orzecznictwa SN, które się wzajemnie, w zależności od interpretacji, wykluczają. Jedna traktuje, że przebieranie się w ubiór wymagany, pobieranie narzędzi i/lub podobne, jako że są wymagane przez pracodawcę i nie można bez nich jej wykonywać, to powinny być zaliczane do czasu pracy. Druga twierdzi natomiast, że o konkretnej godzinie do pracy powinno się już być gotowym, na stanowisku i przychodzenie wcześniej, żeby to zapewnić, to obowiązek pracownika, a nie praca. Nie pomaga, że większość legalistycznych artykułów w tej materii podaje obie wersje, bez ładu i składu, a osobiście nie spotkałem się z żadnym pracodawcą, który przygotowanie do pracy w jakiejkolwiek formie doliczałby do czasu pracy.

Chodzi o to, że poza przysłowiowym dojeniem tych parunastu minut dziennie ze zwykłych pracowników, spotykałem się również z sytuacjami, gdzie menedżerowie czy kierownicy przed rozpoczęciem pracy musieli sprawdzać stany magazynowe, ciągłość produkcji przez zmianą brygad i różne pokrewne pierdółki, za które nikt nie płacił, bo zaraz po rozpoczęciu pracy przychodziła jakaś szycha z korpo czy zewnętrzna kontrola i minutę po rozpoczęciu pracy pytali o szczegóły, z którymi nie miałby człowiek czasu się nawet zapoznać. Był nawet jeden zakład produkcyjny, gdzie osoba od QA miała klucze do hali, przychodziła o czwartej w nocy, pracowała oficjalnie od szóstej, ale musiała sprawdzić maszyny, przygotować raporty strat na wielkie obrady na floorze, a czasem nawet planować produkcję za kierownictwo.
I rozumiem, że tutaj to już sytuacja kuriozalna i jawne łamanie przepisów, ale ciekawi mnie ile takich dodatkowych rzeczy można władować w regulamin, żeby liczyły się jako taka "oczywistość", jak ty postrzegasz stawianie się na stanowisku gotowym do pracy dokładnie z grafikiem. Przyjście wcześniej, żeby się przebrać? Okej. Prasować ciuchy? Okej. Pomalować się promowanymi przez firmę produktami? Okej. Zaznajomić się z nową ofertą? Przed wejściem i przed wyjściem poddać się przeszukaniu osobistych rzeczy, niejednokrotnie czekając w kolejce po kilkanaście minut? Gdzie jest granica, kiedy gotowość do pracy, przygotowanie do niej i wymogi pracodawcy są tak różnie rozumiane?

Oczywiście wiem, że racja jest zawsze po stronie pracodawcy, najpewniej, ale ciekawi mnie dlaczego.
 
IMO - stawianie się na stanowisku gotowym do pracy jest obowiązkiem pracownika. Jednak ta gotowość do pracy będzie różnie rozumiana dla różnych stanowisk. To, o czym piszesz wyżej o korpo to jest głęboka patologia i dla mnie jest to niepojęte, że ludzie pozwalają sobie na takie traktowanie.

Zatrudniając się u danego pracodawcy zapoznajesz się z regulaminem i tam POWINNO być wszystko napisane jasno i zrozumiale. Zgadzasz się z warunkami - podpisujesz umowę. Nie zgadzasz się - nie podpisujesz i szukasz takiego pracodawcy, który ma regulamin Tobie odpowiadający. Jeśli pracodawca nie przestrzega zapisów w regulaminie - zgłaszasz do PIP i inspektor, za "symboliczną" opłatą wytłumaczy pracodawcy znaczenie konkretnych zapisów.

Przykład - księgowy. Kto powinien płacić i dbać o odpowiedni poziom jego wiedzy? Bo przepisy się zmieniają często. Księgowy czy pracodawca? W regulaminie powinno być zawarte - bo i jedna i druga opcja jest ok, zależy co kto woli.

I teraz wracając do "prasowania bluzki i dojenia parunastu minut dziennie ze zwykłych pracowników" i zawieranych w regulaminie zapisów odnośnie gotowości do pracy. Albo dostajesz ekwiwalent za pranie odzieży roboczej we własnym zakresie i wtedy masz zapłacone za to dojenie, pod warunkiem że MUSISZ służbową bluzkę nosić, albo pracodawca dostarcza Ci czystą i wyprasowaną bluzkę przed pracą na tyle wcześnie, żebyś mógł się w nią przebrać i stawić na stanowisku pracy o określonej porze.

Nie ma jednej stałej granicy, gdzie mógłby być prawidłowo zachowany balans pomiędzy byciem gotowym do pracy a wymogami pracodawcy, bo jak pisałam wcześniej wszystko zależy od stanowiska, rodzaju zakładu, polityki zakładowej i wielu innych czynników. Są firmy, które dużo inwestują w komfort pracowników (np. karta multisport i owocowe czwartki :ROFLMAO:), a są tzw. "janusze biznesu", którzy będą oczekiwali, że zaznajomisz się z ofertą w czasie wolnym od pracy.

Jest wiele sytuacji patologicznych w jedną i w drugą stronę, bo w sumie to można by się zastanowić, czy mycie okularów do pracy przy komputerze to już czas pracy, czy powinnam je umyć przed? I kto powinien finansować płyn i ściereczkę?

I nie zgodzę się z tym, że racja jest zawsze po stronie pracodawcy. Inspekcja Pracy i Sąd Pracy są dla pracownika.
 
czasem pracy jest czas pozostawania przez pracownika w dyspozycji pracodawcy
w jednym z dwóch miejsc: w zakładzie pracy (co jest zasadą) lub innym
miejscu wyznaczonym przez pracodawcę
Pozostawanie w dyspozycji pracodawcy oznacza stan fizycznej i psychicznej
gotowości pracownika do wykonywania pracy w wyznaczonym
miejscu.
Z kom. do KP
Czyli przebieranie , dojście do stanowiska nie jest czasem pracy - pracodawca nie może polecić w tym czasie pracownikowi pracy .Pracownik ma być gotowy do pracy na swoim stanowisku zgodnie z godziną jej rozpoczęcia
Oczywiście znajdą sie wyjątki np. górnicy odbija sie na górze a potem jeszcze musi czekać na windę i zjechać na dół do swojego stanowiska
Antrase napisał:
że regulamin pracy w danym zakładzie, dla przejrzystości prawnej, powinien jasno określać czynności niezbędne do bycia "gotowym do podjęcia pracy"
Napisz dokładanie czego problem dotyczy , bo moim zdaniem "prasowanie bluzki" o ile nakazuje to pracodawca powinien być wliczany do czasu pracy
 
cologniola napisał:
bo moim zdaniem "prasowanie bluzki" o ile nakazuje to pracodawca powinien być wliczany do czasu pracy
trochę wyrwałam z kontekstu, ale w mojej opinii czas "prasowania bluzki" nie powinien być wliczany do czasu pracy. Oczywiście powinien być wypłacony ekwiwalent za pranie. Dla porównania - jak pracownik porwał spodnie robocze to ich zszycie też powinno się wliczać do czasu pracy, bo w porwanych ze względów BHP nie zostanie wpuszczony na halę? Tak samo jak osoba w niewyprasowanej bluzce np. na salę sprzedaży?
 
Powrót
Góra