Nie mogę się zgodzić z opinią, że żadne odszkodowanie się nie należy.
Zgodnie z ustawą z 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki", jeżeli tylko w skardze wniosę o zasądzenie odszkodowania oraz w toku postępowania wykażę, że faktycznie poniosłem stratę finansową, to sąd może zasądzić od Skarbu Państwa stosowne odszkodowanie. Odszkodowanie to w myśl ustawodawcy nie jest faktycznie odszkodowaniem pokrywającym moje straty (górna granica 10 tyś.), tym niemniej należy zauważyć, że jest to kwota faktyczenia pokrywana ze środków sądu. Oznacza to, że w przypadkach, kiedy potrafię udokumentować stratę to "sędzia przyczyniający się do tego stanu rzeczy" może nawet być pociągnięty do odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Istnieje możliwość dochodzenia swoich praw w oparciu o art. 441 par. 1 KC.
Istnieje możliwość dochodzenia swoich praw w oparciu o art. 41 konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.
Proszę zauważyć, że złożenie przeze mnie skargi nie ma na celu przyśpieszenie postępowania i w związku z tym nie ma dla mnie znaczenia "odwrotny skutek zadziałania skargi". W moim przypadku jest już "po ptokach" - poniosłem stratę.
Podsumowując, w sytuacji kiedy opieszałość sądu może spowodować straty finansowe lub ponoszenie tych strat zainicjować:
1. trzeba umieć zadbać o odpowiednie udokumentowanie i wykazanie przed sądem faktycznie poniesionej straty,
2. mieć świadomość, że sąd nie odpowiada za sytuacje w ktorych przyczyną opieszałości jest stopień faktycznej i prawnej zawiłość sprawy.
3. I najważniejsze - nie poddawać się.
W moim przypadku postępowanie będzie zgodne z literą prawa.
Wk.....ia mnie "świętość krów" i idę na spięcie. Jestem w plecy, ale potrafię zrobić takim osobom dużo przykrości prawnie i medialnie.