B
b01
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2013
- Odpowiedzi
- 3
Witam,
Moje mieszkanie uległo zalaniu (dwukrotnie) I raz w maju z tytułu niedostatecznego oczyszczenia wpustów w dachu przez Administratora a także z powodu nieszczelności w dachu, który od kilku lat w przeglądach budowlanych wskazywany był i jest jako element do remontu. Po pierwszym zalaniu zgłosiłam sprawę do swojego ubezpieczyciela i dostałam śmieszne 200 zł które ledwo starczy na farby. Po moich interwencjach - zarząd w końcu zwołał zebrane wspólnoty mieszkaniowej i podjęto uchwałę o naprawie dachu oraz zapewniono mnie, iż nieszczelności w dachu zostaną usunięte. Tak aby przypadkiem kolejna ulewa nie spowodowała szkód w moim mieszkaniu. Od czasu zakończenia spotkania (początek sierpnia) WM (po 3 tygodniach): nie został nawet spisany protokół z niego. II raz 9 sierpnia doszło do kolejnej ulewy i pojawiły sięnowe zacieki w moim mieszkaniu na suficie z powodu nieszczelności dachu. Nie zgłaszałam już tego do swojego ubezpieczyciela. Powiadomiłam Zarząd, a ten na mój wniosek wystąpił do administratora o pojawieniu się na oględzinach szkody. Przedstawiciel administratora (nie był to właściciel firmy administrującej, gdyż ten był na urlopie) przyszedł, spisaliśmy dokument o zalaniu i podpisał się na nim (celowo przyszedł bez pieczątki Administratora). Wysłałam ten dokument Zarządowi - ten jednak milczy. Administrator twierdzi, że Winny jest Zarząd, gdyż przekazali zarządowi oferty dotyczące naprawy dachu, ale Zarząd jest opieszały i nie wydał jeszcze żadnej decyzji temacie napraw i remontów. I to jest prawdą. Jednak Administrator zapewnił (e-mailem) zarząd o czym (zostałam powiadomiona wiadomością elektroniczną przez jednego z członków zarządu po moich zapytaniach czy dach dostatecznie ochroniono), iż zabezpieczył potencjalne miejsca, które mogą przyczyniać się do zacieków w moim mieszkaniu. Piszę, e-maile, dzwonię do Zarządu jednak bez odpowiedzi. Tylko jeden z 3 członków Zarządu (nowo wybrany w sierpniu) odpisał mi na e-maile:że jest okres urlopowy, że wszystko się przeciąga i , że będą to wyjaśniać. Ale żadnych konkretów. Ja wystąpiłam do Zarządu z podaniem dat kiedy dach będzie naprawiany doraźnie (jeszcze przed jesienią i zimą w celu uniknięcia ponowych zalań ), A kiedy kompleksowo ? Że pokryję naprawę swojego mieszkania do wysokości otrzymanej kwoty z ubezpieczenia, ale resztę kosztów poniesie Wspólnota. Że jeśli mają wykonawcę do prac remontowych - to chcę z niego skorzystać, a jak nie to sama kogoś wynajmę a ten wystawi fakturę na Wspólnotę. Ja jednak będę musiała zapłacić wykonawcy. Czy mogę nie płacić czynszu do wysokości tej faktury? lub funduszu remontowego ? Jakie mam prawo w tej sytuacji ? Skoro Zarząd milczy, a prawdopodobnie nie chce się zgodzić na pokrycie kosztów naprawy mojego mieszkania? Może zarząd powinien obciążyć w jakiejś kwocie regresem Administrację ? W tej sytuacji ja jestem poszkodowana a Zarząd i Administrator przepychają się i unikają odpowiedzialności zrzucając winę jeden na drugiego. Czy ktoś może mi podpowiedzieć co można zrobić w tej patowej sytuacji ?
Moje mieszkanie uległo zalaniu (dwukrotnie) I raz w maju z tytułu niedostatecznego oczyszczenia wpustów w dachu przez Administratora a także z powodu nieszczelności w dachu, który od kilku lat w przeglądach budowlanych wskazywany był i jest jako element do remontu. Po pierwszym zalaniu zgłosiłam sprawę do swojego ubezpieczyciela i dostałam śmieszne 200 zł które ledwo starczy na farby. Po moich interwencjach - zarząd w końcu zwołał zebrane wspólnoty mieszkaniowej i podjęto uchwałę o naprawie dachu oraz zapewniono mnie, iż nieszczelności w dachu zostaną usunięte. Tak aby przypadkiem kolejna ulewa nie spowodowała szkód w moim mieszkaniu. Od czasu zakończenia spotkania (początek sierpnia) WM (po 3 tygodniach): nie został nawet spisany protokół z niego. II raz 9 sierpnia doszło do kolejnej ulewy i pojawiły sięnowe zacieki w moim mieszkaniu na suficie z powodu nieszczelności dachu. Nie zgłaszałam już tego do swojego ubezpieczyciela. Powiadomiłam Zarząd, a ten na mój wniosek wystąpił do administratora o pojawieniu się na oględzinach szkody. Przedstawiciel administratora (nie był to właściciel firmy administrującej, gdyż ten był na urlopie) przyszedł, spisaliśmy dokument o zalaniu i podpisał się na nim (celowo przyszedł bez pieczątki Administratora). Wysłałam ten dokument Zarządowi - ten jednak milczy. Administrator twierdzi, że Winny jest Zarząd, gdyż przekazali zarządowi oferty dotyczące naprawy dachu, ale Zarząd jest opieszały i nie wydał jeszcze żadnej decyzji temacie napraw i remontów. I to jest prawdą. Jednak Administrator zapewnił (e-mailem) zarząd o czym (zostałam powiadomiona wiadomością elektroniczną przez jednego z członków zarządu po moich zapytaniach czy dach dostatecznie ochroniono), iż zabezpieczył potencjalne miejsca, które mogą przyczyniać się do zacieków w moim mieszkaniu. Piszę, e-maile, dzwonię do Zarządu jednak bez odpowiedzi. Tylko jeden z 3 członków Zarządu (nowo wybrany w sierpniu) odpisał mi na e-maile:że jest okres urlopowy, że wszystko się przeciąga i , że będą to wyjaśniać. Ale żadnych konkretów. Ja wystąpiłam do Zarządu z podaniem dat kiedy dach będzie naprawiany doraźnie (jeszcze przed jesienią i zimą w celu uniknięcia ponowych zalań ), A kiedy kompleksowo ? Że pokryję naprawę swojego mieszkania do wysokości otrzymanej kwoty z ubezpieczenia, ale resztę kosztów poniesie Wspólnota. Że jeśli mają wykonawcę do prac remontowych - to chcę z niego skorzystać, a jak nie to sama kogoś wynajmę a ten wystawi fakturę na Wspólnotę. Ja jednak będę musiała zapłacić wykonawcy. Czy mogę nie płacić czynszu do wysokości tej faktury? lub funduszu remontowego ? Jakie mam prawo w tej sytuacji ? Skoro Zarząd milczy, a prawdopodobnie nie chce się zgodzić na pokrycie kosztów naprawy mojego mieszkania? Może zarząd powinien obciążyć w jakiejś kwocie regresem Administrację ? W tej sytuacji ja jestem poszkodowana a Zarząd i Administrator przepychają się i unikają odpowiedzialności zrzucając winę jeden na drugiego. Czy ktoś może mi podpowiedzieć co można zrobić w tej patowej sytuacji ?
Ostatnia edycja: