P
perpedeska
Użytkownik
- Dołączył
- 05.2022
- Odpowiedzi
- 279
Witam.
Przeszło rok temu moja mama wzięła sobie współlokatorkę, znajomą, niespokrewnioną z nami w żaden sposób. Pani ta nigdzie nie pracuje, nie zarabia żadnych pieniędzy, niczego mojej mamie nie płaci ani za wynajmowany pokój, ani za wyżywienie, media, środki czystości, kompletnie za nic. Jest na utrzymaniu mojej mamy i tyle. Podejrzewam, że papierosy też jej moja mama kupuje, ale żadna z nich nie chce tego przyznać.
Stąd moje pytanie: czy to, że ta pani jest na utrzymaniu mojej mamy, stanowi dla niej dochód, z którego powinna się rozliczyć z US? Nie będę ukrywać, że ta sytuacja bardzo mi się nie podoba, mama musiała wziąć już kredyt, bo nie wyrabia finansowo, a żadne rozmowy z tą panią pt. "Zacznij dokładać się do utrzymania albo się wyprowadź" nie przynoszą skutku. Chciałabym mieć na nią jakiegoś kija, czepiam się już wszystkiego (dozwolonego prawem, żeby nie było, siłą jej wyrzucić nie zamierzam, przynajmniej na razie), więc pomyślałam, że może US miałby tu coś do powiedzenia? Pomoże mi ktoś w tej kwestii czy mam po prostu iść do mojego US i tam zapytać?
Przeszło rok temu moja mama wzięła sobie współlokatorkę, znajomą, niespokrewnioną z nami w żaden sposób. Pani ta nigdzie nie pracuje, nie zarabia żadnych pieniędzy, niczego mojej mamie nie płaci ani za wynajmowany pokój, ani za wyżywienie, media, środki czystości, kompletnie za nic. Jest na utrzymaniu mojej mamy i tyle. Podejrzewam, że papierosy też jej moja mama kupuje, ale żadna z nich nie chce tego przyznać.
Stąd moje pytanie: czy to, że ta pani jest na utrzymaniu mojej mamy, stanowi dla niej dochód, z którego powinna się rozliczyć z US? Nie będę ukrywać, że ta sytuacja bardzo mi się nie podoba, mama musiała wziąć już kredyt, bo nie wyrabia finansowo, a żadne rozmowy z tą panią pt. "Zacznij dokładać się do utrzymania albo się wyprowadź" nie przynoszą skutku. Chciałabym mieć na nią jakiegoś kija, czepiam się już wszystkiego (dozwolonego prawem, żeby nie było, siłą jej wyrzucić nie zamierzam, przynajmniej na razie), więc pomyślałam, że może US miałby tu coś do powiedzenia? Pomoże mi ktoś w tej kwestii czy mam po prostu iść do mojego US i tam zapytać?