Czy cokolwiek da się zrobić? Nie chcą przenieść skazanego ani dać przepustki...

  • Autor wątku Autor wątku Miss Mandalay
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
M

Miss Mandalay

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2009
Odpowiedzi
2
Witajcie
Zalogowałam się tutaj, gdyż mój chłopak został skazany na 6 miesięcy pozbawienia wolności i w związku z zaistaniałą sytuacją mam kilka pytań. Sytuacja jest trochę skomplikowana ale postaram się ją opisać.
Mój chłopak ma zameldowanie w Lublinie, gdyż stamtąd pochodzi, jednak nie utrzymuje już kotnaktu z rodziną i cały czas zabiega, aby został przewieziony jak najbliżej mojego miejsca zamieszkania (czyli Poznań), gdyż jestem jedyną osobą, jaka przychodzi do niego na widzenie. Zamknęli go pod koniec wrzesnia br. czyli teraz mija 3 miesiące i przez ten czas zdążył już zwiedzić 5 więzień, bo cały czas z niewiadomych powodów go przewożą. Najbliżej Poznania znajdował się w ZK półotwartym w Gorzowie Wielkopolskim, jednak po 2 tygodniach pobytu tam dostał jakąś kategorię P3 i to znaczy, że musieli go wywieść do innego więzienia o łagodniejszych zasadach. Było trochę zawirowań, ale ostatecznie wylądował w zakładzie otwartym w Zamrzenicy, a to jest oddział zewnętrzy AŚ Bydgoszcz. To jest jakieś 70km na północ od Bydgoszczy i w stronę Gdańska. Nie marudziłabym, gdyby tam jakiś pociąg dojeżdzał, pks, bus - cokolwiek. Jednak ośrodek ten znajduje się w środku lasu i jest 9km do najbliższej wsi, do której autobus z Bydgoszczy przyjeżdża raz dziennie. Ponieważ nie mam samochodu ani prawa jazdy nie mam jak tam dojeżdżać, co jest dla mnie i dla mojego chłopaka dosyć frustrujące. On pisał wcześniej pisma (jak jeszcze był w tym Gorzowie ale wiedział już o transporcie) że chce na Poznań itd, ale niestety - wysłali go ponad 200km od Poznania do prawdziwej pipidówy.
Z jego nowym wychowawcą trudno się dogadać - sama do niego dzwoniłam i go prosiłam żeby poradził co zrobić, do kogo się zwrócić z prośba aby go wysłali do zakładów półotwartych koło Poznania, ale on stwierdził że to i tak nie ma sensu, lepiej nic nie pisać, bo to nic nie da itd :rolleyes:.
To jednak nie koniec. Wychowawca poinformował mnie że mój chłopak nie dostanie przepustki, bo wcześniej dostał wyrok w zawieszeniu jednak przez to, że mu go odwiesili, to nie może on dostać tej przepustki, nawet na 30 godzin. Dodam jeszcze że on został skazany w 1998 roku i dopiero teraz mu to odwiesili i wsadzili. Jestem załamana - bo ani przepustki, ani widzenia.
Błagam, doradźcie - co zrobić i do kogo się zwrócić, kogo prosić o pomoc, czy może jakieś pisma pisać?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra