M
mowca
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2007
- Odpowiedzi
- 1
Witam, od razu zaznacze ze zadalem sobie troche trudu na przeczytanie wszystkich artykulow dotyczacych stosunku pracy ale nie wszystko do konca obejmuje rozumem.
Podpisalem umowe zlecenie na swiadczenie uslug telemarketingowych i aktualizacji bazy danych. Caly problem polega na tym, ze czuje sie oszukany, bo wyraznie pytalem osobe odpowiedzialna za rekrutacje czy w tej pracy bede musial stosowac wobec ludzi manipulacje. Uzyskalem odpowiedz negatywna. Rzeczywistosc pokazuje jednak co innego. W zwiazku z tym chcialem zerwac umowe ale jest punkt mowiacy o tym, ze przed przepracowaniem n godzin wypowiedzenie umowy zobowiazuje wykonawce do grzywny. Próbowalem z szefem zalatwic to polubownie - zarowno jemu jak i mi nie oplaca sie bym przepracowal to n godzin bo poprzez to ze nie zamierzam wciskac ludziom kitu nie bede mial oczekiwanych rezultatow - on natomiast bedzie musial mi zaplacic za moja prace (stawka godzinowa). Proponowalem wiec by wyplacil mi wynagrodzenie za te kilka dni pracy bez karnej oplaty. Dostalem odpowiedz odmowna. Przeszedlem wiec do analizowania umowy.
W umowie jest okreslone miejsce pracy (w siedzibie firmy), jest regulamin pracy, są przedstawione moje obowiązki. Ponadto (juz nie w umowie) czas pracy rowniez jest okreslony (zlecenie moge wykonywac tylko popludniami) i posiadam osobe kierownika ktory moja prace nadzoruje, sa nawet okreslone przerwy. Czy wystarcza to do stwierdzania istnienia stosunku pracy w tym wypadku? Wydaje mi sie, ze to troche zbyt wiele na umowe zlecenie.
Oczywiscie mam nauczke na przyszlosc by dokladniej czytac umowy i dluzej sie nad nimi zastanawiac. Prosze o pomoc.
Podpisalem umowe zlecenie na swiadczenie uslug telemarketingowych i aktualizacji bazy danych. Caly problem polega na tym, ze czuje sie oszukany, bo wyraznie pytalem osobe odpowiedzialna za rekrutacje czy w tej pracy bede musial stosowac wobec ludzi manipulacje. Uzyskalem odpowiedz negatywna. Rzeczywistosc pokazuje jednak co innego. W zwiazku z tym chcialem zerwac umowe ale jest punkt mowiacy o tym, ze przed przepracowaniem n godzin wypowiedzenie umowy zobowiazuje wykonawce do grzywny. Próbowalem z szefem zalatwic to polubownie - zarowno jemu jak i mi nie oplaca sie bym przepracowal to n godzin bo poprzez to ze nie zamierzam wciskac ludziom kitu nie bede mial oczekiwanych rezultatow - on natomiast bedzie musial mi zaplacic za moja prace (stawka godzinowa). Proponowalem wiec by wyplacil mi wynagrodzenie za te kilka dni pracy bez karnej oplaty. Dostalem odpowiedz odmowna. Przeszedlem wiec do analizowania umowy.
W umowie jest okreslone miejsce pracy (w siedzibie firmy), jest regulamin pracy, są przedstawione moje obowiązki. Ponadto (juz nie w umowie) czas pracy rowniez jest okreslony (zlecenie moge wykonywac tylko popludniami) i posiadam osobe kierownika ktory moja prace nadzoruje, sa nawet okreslone przerwy. Czy wystarcza to do stwierdzania istnienia stosunku pracy w tym wypadku? Wydaje mi sie, ze to troche zbyt wiele na umowe zlecenie.
Oczywiscie mam nauczke na przyszlosc by dokladniej czytac umowy i dluzej sie nad nimi zastanawiac. Prosze o pomoc.