Czy jest jeszcze sens "walki" z komornikiem

  • Autor wątku Autor wątku Yellowstone2012
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Y

Yellowstone2012

Użytkownik
Dołączył
05.2012
Odpowiedzi
166
24 sierpnia 2018 roku logując się na swoje konto bankowe zobaczyłem, że jest tam zajęcie komornicze na kwotę 3,4 tys. zl.

Do dnia dzisiejszego wykorzystałem kwotę wolną od zajęcia i z długo 3,4 tys. zł. pozostało mi do zapłaty 500 zl.

W między czasie napisałem do "darmowego prawnika" o zajęcie się moją sprawą.

Zalogowałem się na stronie eSądu w Lublinie, ustaliłem wszystkie potrzebne informacje, wypisałem upoważnienia i czekają w kopercie na wysłanie do owej fundacji, co miałem uczynić dziś.


Problem jest taki, że ja zmieniałem miejsca zamieszkania i nigdy nie dostałem absolutnie żadnego pisma, od wierzyciele, vivusa i owego komornika.
O zadłużeniu dowiedziałem się tak jak napisałem na wstępie, logując się na swoje konto bankowe.

"Darmowy prawnik" chętnie zajmie się ta sprawą.

Sprawa dotyczy niespłaconej pożyczki Vivus, który to dług przejęła firma Global Collection Management sp. z o. o.


Sęk w tym, że ja już spłaciłem 90% długu komornikowi.
Moje pytanie jest takie czy wysyłać podpisane dokumenty owej fundacji, żeby zajęła się moją sprawą, podczas gdy dług mam prawie spłacony.

Nadmieniam, że wszystkie wysyłane do mnie pisma, były dostarczane pod zły adres, mam umowę wynajmu z tamtego okresu .
 
Problem jest taki, że ja zmieniałem miejsca zamieszkania i nigdy nie dostałem absolutnie żadnego pisma, od wierzyciele, vivusa i owego komornika.
To nie jest akurat żaden problem.

"Darmowy prawnik" chętnie zajmie się ta sprawą.
To nie dziwi, wielu taką sprawę weźmie "za koszty". Ostatecznie Ty nie zapłacisz za to nic. Jeśli sprawa jest do wygrania, to będzie to łatwe. Jeśli nie jest - to najlepszy prawnik nie pomoże. Bo tak naprawdę, to zależy od samej sprawy. Skoro wzięli to widać ocenili na wygraną.

Sęk w tym, że ja już spłaciłem 90% długu komornikowi.
To też żaden problem. Odzyskasz w całości po wygranej.

Moje pytanie jest takie czy wysyłać podpisane dokumenty owej fundacji, żeby zajęła się moją sprawą, podczas gdy dług mam prawie spłacony.
To sprawa na tyle prawdopodobnie prosta, że nie da się tego zepsuć, natomiast pojawia się pytanie, czy oni faktycznie zechcą Cię wybronić? Nie widziałem dokumentów, ale takie sprawy zwykle są bardzo proste lub całkowicie beznadziejne. Nie spotkałem się chyba nigdy z sytuacją, żeby sprawa wierzytelności była trudna - z prostego powodu: albo ten dług jest przedawniony albo nie, względnie - albo go kupili, albo nie kupili i tylko tak twierdzą, no jeszcze trzecia możliwość, bo to też częste - albo on istnieje i są na to dowody (na przykład umowa pożyczki, potwierdzenie jej przelewu itp), albo nie istnieje. W żadnym razie nic w tym skomplikowanego.

Nadmieniam, że wszystkie wysyłane do mnie pisma, były dostarczane pod zły adres, mam umowę wynajmu z tamtego okresu .
Czyli możesz spokojnie składać sprzeciw. I cała sztuka to go prawidłowo napisać. I tyle, koniec "roboty" przy takiej sprawie.

A czy ten sprzeciw poskutkuje oddaleniem powództwa - no to, to już trzeba byłoby widzieć dokumenty, akta sprawy. Oni to widzieli, tu nam nie pokazałeś. Bez tego pozostaje wróżyć. Jednak w wypadku cesji wierzytelności do funduszy bardzo często jak najbardziej, sprawa jest wygrywana przez dłużnika, nawet w tym momencie wypadałoby napisać "rzekomego".
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra