Czy kupujący auto (os. fiz) może zwrócić auto sprzedającemu (os. fiz.) ?

  • Autor wątku Autor wątku misiek2592
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

misiek2592

Użytkownik
Dołączył
07.2014
Odpowiedzi
43
Witam wszystkich. Postaram się przybliżyć sprawę oraz problem z tym związany.
7 października 2016 sprzedałem auto osobie prywatnej jak i również ja jestem osobą prywatną. Sprzedaż odbyła się w standardowy sposób, ogląd techniczny, wizualny, jazda testowa osoby kupującej. Kupujący był zaznajomiony ze stanem technicznym pojazdu i był zainteresowany kupnem auta. Dziś tj. 18 października dostaje telefon od kupującego że auto mu "świszczało" i udała się do mechanika i mechanik miał wymienić części na ponad 1000 zł. I w tym momencie domaga się ode mnie zwrotu pieniędzy za auto oraz naprawę. A sęk w tym że:
- auto odbyło przegląd techniczny 1 września 2016 roku
- w połowie września auto zostało oddane do mechanika aby sprawdzić stan techniczny i ewentualnie wymienić części eksploatacyjne gdyż miałem zamiar sprzedać auto (wymieniono oleje, filtry i końcówkę drążka kierownicy) i auto zostało odebrane w stanie w pełni sprawne.
- mechanik poświadczył jakie elementy były wymieniane oraz ze oddaje auto sprawne.
1 pazdziernika auto odebrałem od mechanika tak więc wystawiłem ogłoszenie na serwis ogłoszeniowy i auto nie było eksploatowane.

Proszę mi powiedzieć czy kupujący ma prawo żądać zwrotu pieniędzy za auto oraz koszty naprawy? W ciągu miesiąca auto przeszło przeglad techniczny oraz u mechanika wiec w mojej opinii auto przez tak krótki okres czasu nie mogło zostać tak wyeksploatowane że wiele rzeczy było do wymiary przez nowego właściciela. Prosze o opinie jak to rozwiązać
 
Nic nie rób. Jesli usunął usterki to zamknął sobie drogę do reklamacji.
 
slider2002 napisał:
Nic nie rób. Jesli usunął usterki to zamknął sobie drogę do reklamacji.

A czy jesli skierują sprawę na drogę sądową to mogę wygrać czy jestem na straconej pozycji?
Poza tym kupujący stwierdził że musiał wymienić także tarcze hamulcowe które ja wymieniałem w lutym tego roku na nowe.
Wybaczcie ale tym autem jeździło małe dziecko i nie mogłem pozwolić sobie na jazdę niesprawnym autem.
 
A czy jesli skierują sprawę na drogę sądową to mogę wygrać czy jestem na straconej pozycji?
spij spokojnie co mechanik zrobił to niech sie martwi ten co reklamuje
Poza tym kupujący stwierdził że musiał wymienić także tarcze hamulcowe które ja wymieniałem w lutym tego roku na nowe.
miales przeglad i tyle sprawne było bo zapewne na chamowni sprawdzali - a tarcze mozna zniszczyć w ciągu pare dni -przegrzać -spuchną i po robocie- normalne częsci eksplatacyjne
 
Czyli w jaki sposób mogę rozwiązać sprawę z kupującym gdyż on idzie w zaparte aby oddać auto. Ja nie jestem żadnym oszustem ale skoro sprzedałem auto i było już w nim coś grzebane to nie widzę opcji zwrotu auta. Na początku chciałem pokryć koszt tej naprawy ale po oskarżeniach o "wadach ukrytych" i żądaniem oddania pieniedzy odpuściłem.
 
misiek2592 napisał:
Czyli w jaki sposób mogę rozwiązać sprawę z kupującym gdyż on idzie w zaparte aby oddać auto....

Czekaj na jakieś "oficjalne ruchy" sprzedającego, wyśle ci jakieś pismo np odstąpienia umowy lub reklamację. Do tej pory nie rób nic, nie rozmawiaj, nie odpisuj na sms eamil. Jak coś otrzymasz formalnie odezwij się tu.
 
A co zrobić z tym że kupujący twierdzi że naprawy które przeprowadził były wadami ukrytymi. Lecz w mojej opinii części eksploatacyjne jak szczęki hamulcowe czy tarcze hamulcowe (które wymieniałem na początku roku) nie są wadami ukrytymi. Jak to jest w waszej opinii?
 
Pewnie, że nie, każdy może się schylić i dotknąć tarczy, trwa to pól minuty. A poza tym po jakiego grzyba przed sprzedażą wymieniasz oleje, filtry itp. Po co robisz sobie koszty, bo i tak każdy normalnie myślący człowiek robi to zaraz po zakupie auta. Lepiej tą kasę przeznaczyć na zmniejszenie ceny. Mnie po zakupie używanego auta nie interesują żadne rachunki, zawieszki, napisy na rozrządzie i tak to wszystko wymieniam. Czekaj na jego pisemne stanowisko i żadnych ruchów nie rób.
 
obser napisał:
Pewnie, że nie, każdy może się schylić i dotknąć tarczy, trwa to pól minuty. A poza tym po jakiego grzyba przed sprzedażą wymieniasz oleje, filtry itp. Po co robisz sobie koszty, bo i tak każdy normalnie myślący człowiek robi to zaraz po zakupie auta. Lepiej tą kasę przeznaczyć na zmniejszenie ceny. Mnie po zakupie używanego auta nie interesują żadne rachunki, zawieszki, napisy na rozrządzie i tak to wszystko wymieniam. Czekaj na jego pisemne stanowisko i żadnych ruchów nie rób.

Ostatnio byłem z kolegą w jednym autokomisie i jak oni debatowali, ja się trochę porozglądałem po budzie i zauważyłem parę rodzajów zawieszek wymiany oleju czystych,Castrola,Lotosu itp. Tak trzeba przyjąć wymianę oleju.
 
obser napisał:
Pewnie, że nie, każdy może się schylić i dotknąć tarczy, trwa to pól minuty. A poza tym po jakiego grzyba przed sprzedażą wymieniasz oleje, filtry itp. Po co robisz sobie koszty, bo i tak każdy normalnie myślący człowiek robi to zaraz po zakupie auta. Lepiej tą kasę przeznaczyć na zmniejszenie ceny. Mnie po zakupie używanego auta nie interesują żadne rachunki, zawieszki, napisy na rozrządzie i tak to wszystko wymieniam. Czekaj na jego pisemne stanowisko i żadnych ruchów nie rób.
Jak widać na powyższym przykładzie nie każdy myśli o drobnych naprawach po zakupie. A poza tym chyba jestem za bardzo uczciwy i chciałem aby kupujący był zadowolony z auta ale pomyliłem sie niestety.
 
Dzis czeka mnie rozmowa telefoniczna z kupującym gdyz powiedziałem mu ze potrzebuje zajścia zapoznanie z sytuacją i dzis podam swoje stanowisko w tej sprawie. Czyli jasno stwierdzić jesli ma jakies zastrzeżenia do auta to niech pisze na piśmie odwołanie?
 
Niech pisze,nic na gębę.Nie odwołanie,a reklamację,lub odstąpienie od umowy.
 
misiek2592 napisał:
....Czyli jasno stwierdzić jesli ma jakies zastrzeżenia do auta to niech pisze na piśmie odwołanie?

Nie podpowiadaj co ma pisać, powiedz tylko że skoro już naprawił samochód ty nie masz możliwości sprawdzenia czy rzeczywiście było coś w nim zepsute i ty go na pewno nie przyjmiesz jak było coś w nim naprawiane, może iść do Sądu.
 
Weż walerianke,olej go, przez telefon z nim nie dyskutuj,szkoda nerwów.Sądy też muszą z czegoś żyć,niech zapłaci,napisze pozew,choć tego na pewno nie zrobi.Będziesz z nim dyskutował,on to nagrywał,wyrywał z kontekstu zdania,nie dyskutuj wogóle.
 
Hej przepraszam ze sie wcinam w dyskusje , ale ja mam podobną sytuacje , z ta tylko róznica ze do mnie przyjechał kupujący po tygodniu rzucił umowa mówiąc ze auto sie spaliło i ze jego wujek radca prawny powiedział ze ma sie jechac dogadac . Nie martw sie my czekamy na ruch kupującego , powiedzielismy mu ze oddalismy sprawne auto i ze dobrowolnie nie dostanie grosza od nas . Czekamy na pismo z sadu bo ponoc powiedział mezowi ze spotkamy sie w sądzie . Nie dodałam ze auto ma 20 lat
 
Tak więc kontynuuje wątek dotyczący roszczeń kupującego. Dostałem pismo od kupującego z wezwaniem do zapłacenia za naprawy które wykonał i które według niego były wadami ukrytymi. Na fakturze której skan mi dołączył zostały "podobno" wymienione:
- tarcza hamulcowa przód
- klocki hamulcowe przód
- wężyk hamulcowy przód
- cylinderek hamulcowy tył lewy
- odboje amortyzatorów tył komplet
i usługi:
- naprawa układu hamulcowego
- wymiana odboji amortyzatorów tył
I w piśmie żąda opłacenia tej naprawy tj. 900.02 zł plus zobowiązać się do opłacenia ewentualnych przyszłych napraw. Na pismo muszę odpowiedziec ale jak ustosunkować się do tego? Jak myślicie?
 
misiek2592 napisał:
I w piśmie żąda opłacenia tej naprawy tj. 900.02 zł plus zobowiązać się do opłacenia ewentualnych przyszłych napraw.


Ja bym go srogo wyśmiał. :D

Poza tym te naprawy to zwykłe elementy eksploatacyjne, a nie żadne wady ukryte.
 
Kto mi sprzeda auto i pójdzie ze mną najlepiej do Notariusza i zobowiąże się "do opłacenia ewentualnych przyszłych napraw" i najlepiej do zwrotu kosztów paliwa do tego auta,bo jak szaleć,to szaleć? Rozważę każdą rozsądną propozycję.
 
Powrót
Góra