Eliss
Moderator
- Dołączył
- 11.2006
- Odpowiedzi
- 2 623
Moi przyjaciele z 3letnia coreczka wyjechali do Cardiff w maju tego roku.W
sierpniu przyszedl na swiat ich wyczekiwany synek.Ciaza byla troche
zagrozona......sie dziewczyna
meczyla..."niby" z synkiem bylo wszystko w porzadku....do pewnego
czasu...ktoregos dnia maly(3miesiace) bardzo marudzil,histerycznie zaczal
plakac az w koncu stracil oddech...mama probowala oddychanie usta -
usta ..wszystko co jej przyszlo do glowy...pogotowie bardzo szybko
przyjechalo....malutki dzieki Bogu zyje...ale po kilku dniach w szpitalu
stracil wzrok...chyba juz nigdy nie bedzie widzial...niewiadomo jak i
dlaczego...Dopelnieniem tej trageddi jest to,ze podczas pobytu w szpitalu
byli obserwowani przez jakas babe z jakiejs org.spolecznej...i po kilku
dniach zabrali im dzieci i tego malego i coreczke.Bez wyjasnien...kazali
podpisac zgode na umieszczenie w rodzinie zastepczej i tyle...Potem
przesluchania na policji w towarzystwie jakiejs tepej tlumaczki ,ktora nie
zawiele pomogla.Trwa to juz kilkanascie dni.Oni widuja dzieci 2 godz. w
tygodniu w sali z weneckimi lustrami i kamerami...Znikad pomocy...Ich rodzice
wydzwaniaja po ministerstwach,ambasadach,konsulatach,rzecznikach praw
dziecka....i...NIC!!!Istny horror...sprawa ma sie odbyc 20 grudnia---
niewiadomo za co beda ich sadzic ma sie to ciagnac do lipca...a
dzieci,tesknota...niewyobrazalne i absurdalne...
W zwiazku z tym mam pytanie Czy sluzby w Walii maja takie prawo bezpodstawnie odebrac dzieci (ktore sa obywatelami Polski) czy moze kolezanka nie wszystko mi powiedziala ew. gdzie mozna szukac pomocy z wyjscia z tej absurdalnej sytulacji.
sierpniu przyszedl na swiat ich wyczekiwany synek.Ciaza byla troche
zagrozona......sie dziewczyna
meczyla..."niby" z synkiem bylo wszystko w porzadku....do pewnego
czasu...ktoregos dnia maly(3miesiace) bardzo marudzil,histerycznie zaczal
plakac az w koncu stracil oddech...mama probowala oddychanie usta -
usta ..wszystko co jej przyszlo do glowy...pogotowie bardzo szybko
przyjechalo....malutki dzieki Bogu zyje...ale po kilku dniach w szpitalu
stracil wzrok...chyba juz nigdy nie bedzie widzial...niewiadomo jak i
dlaczego...Dopelnieniem tej trageddi jest to,ze podczas pobytu w szpitalu
byli obserwowani przez jakas babe z jakiejs org.spolecznej...i po kilku
dniach zabrali im dzieci i tego malego i coreczke.Bez wyjasnien...kazali
podpisac zgode na umieszczenie w rodzinie zastepczej i tyle...Potem
przesluchania na policji w towarzystwie jakiejs tepej tlumaczki ,ktora nie
zawiele pomogla.Trwa to juz kilkanascie dni.Oni widuja dzieci 2 godz. w
tygodniu w sali z weneckimi lustrami i kamerami...Znikad pomocy...Ich rodzice
wydzwaniaja po ministerstwach,ambasadach,konsulatach,rzecznikach praw
dziecka....i...NIC!!!Istny horror...sprawa ma sie odbyc 20 grudnia---
niewiadomo za co beda ich sadzic ma sie to ciagnac do lipca...a
dzieci,tesknota...niewyobrazalne i absurdalne...
W zwiazku z tym mam pytanie Czy sluzby w Walii maja takie prawo bezpodstawnie odebrac dzieci (ktore sa obywatelami Polski) czy moze kolezanka nie wszystko mi powiedziala ew. gdzie mozna szukac pomocy z wyjscia z tej absurdalnej sytulacji.