Czy należy mi sie wypłata ze składki OC ?

  • Autor wątku Autor wątku Sowik
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

Sowik

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2008
Odpowiedzi
1
Witam.

Mój samochód uczestniczył parę dni temu w wypadku, kierującym a zarazem sprawca (jak uznała policja) był mój dziadek. Otóż mój dziadek zatrzymał się na skrzyżowaniu na znaku STOP i powoli ruszał z zamiarem przepuszczenia ostatniego samochodu który był na horyzoncie... ten jednaka nagle skręcił ścinając zakręt i uderzając w mój samochód. Policja uznała że winny jest mój dziadek ponieważ był już za znakiem STOP, dostał 300 złotowy mandat + 6 pkt, natomiast kierowca ścinający zakręt dostał 100 złotowy mandat. Mam zapłaconą składkę OC i NW. Moje pytanie brzmi ... Czy dostane odszkodowanie na naprawę mojego samochodu z polisy OC ? Samochód jest dość poważnie uszkodzony ,zabrano mi dowód rejestracyjny. Czy dostane jakieś pismo (protokół) z policji ?
Proszę o odpowiedz i ew. porady w tej sprawie jako że jest to moje pierwsze zdarzenie tego typy w życiu i oby ostatnie.

Pozdrawiam.
 
[cytat="Sowik":36dg97dd]Moje pytanie brzmi ... Czy dostane odszkodowanie na naprawę mojego samochodu z polisy OC ?[/cytat:36dg97dd]
Nie. OC choni innych przed skutkami Twoich poczynań, a nie Ciebie. Od takich zdarzeń jest AC.
Jedyną osobą, od której możesz domagać się rekompensaty (odszkodowania) jest Twój dziadek, ale to wymagałoby albo dogadania się z Nim albo wytoczenia Mu procesu cywilnego.
 
[cytat="Sowik":151ferrt]Witam.
natomiast kierowca ścinający zakręt dostał 100 złotowy mandat.
Pozdrawiam.[/cytat:151ferrt]
Moim zdaniem należy Ci się 1/3 sumy odszkodowania!
 
[cytat="andriu53":oi8eyjig]Moim zdaniem należy Ci się 1/3 sumy odszkodowania![/cytat:oi8eyjig]
A coś bliżej?
 
Homer, kolega chyba oparł się na zasadzie współwiny i proporcjonalności. Skoro obaj są winni i jeden dostał mandat 300 zł a drugi 100 zł to znaczy że proporcje winy są 3:1. Z tego by wychodziło że druga osoba też nie otrzyma całego odszkodowania a jedynie 2/3 (66.66%). Ale takie obliczenie nie sprawdza sie przy takiej samej wysokości mandatu, bo wtedy wychodzi że obydwaj dostaną po 100% (1/1=1)
Jak ja bym liczył to najpierw bym zsumował, 1+3=4. A wiec jeden dostaje 75% odszkodowania a drugi 25% :-).
Jednak obydwa wyliczenia to według mnie tylko zabawa. Dla ubezpieczyciela przy wypłacie liczyć się będzie ocena sądu jak zajdzie taka potrzeba.
Proporcje winy określa sąd, a nie policjant. Policjant wystawia mandat według taryfikatora a nie ocenia o stopniu winy.
 
Moje zdanie jest takie: co innego wykroczenie, a co innego sprawstwo kolizji. Przykład: facet wyjeżdża z drogi podporządkowanej na główną, która jest jednokierunkowa. Patrzy w lewo, nic nie jedzie, więc wjeżdża smiało. Okazuje się, że główną cofał sobie jakiś facet. Pomimo tego, że cofający popełnił wykroczenie (zdaje się, że można cofać tylko o 1.5 długości pojazdu), to wyłącznym sprawcą będzie ten wyjeżdżający z drogi podporządkowanej. Dlaczego? Bo miał obowiązek przepuscić każdego poruszającego się drogą z pierwszeństwem przejazdu. Kodeks drogowy nie mówi nic, że ten poruszający się drogą główną musi jechać zgodnie z przepisami.
Dokładnie to samo jest w przypadku pijanego kierowcy: może dostać mandat (czy co tam się za to dostaje), ale mimo to być poszkodowanym w stłuczce i należy mu się odszkodowanie jak psu zupa.
Zgadzam się oczywiście z ostatnim zdaniem, że o winie decyduje sąd, ale moim zdaniem będzie tylko jeden sprawca. Tym bardziej, że mandat za sprawstwo kolizji został przyjęty, a Sowik nic nie napisał, że ten drugi mandat był za "współudział".
 
Taki mały offtop...
Wydaje mi się, że znak STOP nie ma tu w ogóle znaczenia. Spotkałem się z tym, że miejsce zatrzymania pojazdu wyznacza poziomy znak (linia), a w przypadku jej braku należy zatrzymać się w miejscu, z którego mamy najlepszą widoczność. Tak mnie uczono kilka lat temu na BRD. Proszę o poprawę, jeśli się mylę.
 
[cytat="Czyki":1311mlyd]Taki mały offtop...
Wydaje mi się, że znak STOP nie ma tu w ogóle znaczenia. Spotkałem się z tym, że miejsce zatrzymania pojazdu wyznacza poziomy znak (linia), a w przypadku jej braku należy zatrzymać się w miejscu, z którego mamy najlepszą widoczność. Tak mnie uczono kilka lat temu na BRD. Proszę o poprawę, jeśli się mylę.[/cytat:1311mlyd]
[cytat:1311mlyd]§ 21. 1. Znak B-20 „stop” oznacza:
1) zakaz wjazdu na skrzyżowanie bez zatrzymania się przed drogą z pierwszeństwem,
2) obowiązek ustąpienia pierwszeństwa kierującym poruszającym się tą drogą.
2. Zatrzymanie powinno nastąpić w wyznaczonym w tym celu miejscu, a w razie jego braku - w takim miejscu, w którym kierujący może upewnić się, że nie utrudni ruchu na drodze z pierwszeństwem.[/cytat:1311mlyd]
Jak widać interpretacja nie musi być jednoznaczna. W omawianym przypadku jasne jest jedno: sprawca miał obowiązek przepuszczenia pojazdu z drogi głównej i nie miał prawa na nią wjeżdżać. A skoro to zrobił, to na własne ryzyko.
 
Powrót
Góra