Czy po śmierci małżonka można dysponować swoją częścią bez sprawy spadkowej?

  • Autor wątku Autor wątku adiks
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

adiks

Użytkownik
Dołączył
02.2006
Odpowiedzi
45
Dokładnie chodzi o to,czy po śmierci małżonka,żyjący małżonek może dowolnie dysponować swoją częścią (tą ze wspólności majątkowej) bez przeprowadzania sprawy spadkowej ?
Wyczytałem w prasie,że "Po śmierci jednego z małżonków wspólność majątkowa ustaje.połowa majątku należy nadal do wdowy/wdowca a druga połowa staje się składnikiem schedy po zmarłym małżonku.swoim udziałem w dotychczasowym majątku wspólnym wdowa/wdowiec może rozporządzć dowolnie z a r a z po śmierci małżonka.Może go np.sprzedać lub darować.
Natomiast notariusz poinformował mnie (powołałem się nawet na tekst z prasy),że procedury są takie,że musi być postanowienie spadkowe itp.Inaczej nie można.
Z tekstu prasowego rozumiałem,że zyjący małżonek nie musi przeprowadzać tego typu spraw,automatycznie staje się dysponentem swojego dotychczasowego udziału.
Jak jest w rzeczywistości,bo po kilku poradach prawnych u adwokatów i radców w innej sprawie spadkowej nie wierzę już nikomu,każdy miał inne zdanie.
 
Adwokat miał rację ponieważ nie wiadomo która część fizycznie jest Twoja.
 
adiks napisał:
swoim udziałem w dotychczasowym majątku wspólnym wdowa/wdowiec może rozporządzć dowolnie z a r a z po śmierci małżonka.Może go np.sprzedać lub darować.
Może to robić nawet za życia małżonka, a co dopiero po śmierci.
 
Po pierwsze należy rozróżnić : Wspólność majątkowa= majątek wspólny + majątek osobisty męża + majątek osobisty żony.

Zatem do schedy spadkowej po mężu wejdą wszystkie przedmioty z jego majątku osobistego oraz 1/2 przedmiotów z majątku wspólnego.

Jest prawdą, że zaraz po śmierci męża wdowa może dowolnie dysponować swoją częścią majątku wspólnego (teoretycznie), bo należy teraz spojrzeć od strony praktycznej, która część (fizycznie) należy do niej.
 
Ale załóżmy,że nie chodzi o konkretną część,tylko o zadysponowanie po śmierci małżonka (sprzedaż) 1/2 udziału wspólnego majątku ogólnie i czy wtedy są wymagane procedury sądowe, czy można zadysponować bez nich,bo i tak bezzspornym jest,że w przyszłości,nie wiem jakie sprawy by się nie toczyły i spory to i tak ta 1/2 żyjącego małżonka jest niepodważalna.Jak wspomniałem notariusz twierdzi,że musi być stwierdzenie spadkowe,sądowe.
 
Ostatnia edycja:
Swoim udziałem we współwłasności możesz dysponować dowolnie w ramach określonych przez prawo, zarówno za życia jak i po śmierci współwłaściciela. Nie ma nic do tego fizyczny podział czy nabycie spadku.
adiks napisał:
notariusz twierdzi,że musi być stwierdzenie spadkowe,sądowe.
Tak ale nie dotyczy to Twoich udziałów, bo one już są Twoje. Nabycie spadku, tzn udziałów po współwłaścicielu, daje Tobie możliwość dysponowania całym majątkiem.
 
To w takim razie, jezeli jest taka mozliwosc, to jak to przeprowadzic w praktyce. Gdzie sie udsc i z jakimi dokumentami, jezeli notariusz przy wspomnianym malzonku i potencjalnym nabywcy stwierdzil to o czym wspomnialem. Sprobowac u innego notariusza?. Ze wzgledu na terminy i podeszly wiek, oraz powazna chorobe, batdzo zalezy na czasie.
 
Jeśli "potencjalny nabywca" jest skłonny zakupić udziały we własności, nazwijmy to "rzeczy" (tzn. te 50% udziałów w "małżeńskiej wspólności majątkowej", które zawsze należały do Ciebie), żaden notariusz nie może odmówić sporządzenia takiej umowy, ponieważ nie jest jego sprawą sposób użytkowania "rzeczy" wspólnej, w zakresie dysponowania swoimi udziałami. Po dokonaniu transakcji rozwiązanie można znaleźć w tzw. umowie quoad usum, zawartej pomiędzy "nowymi" współwłaścicielami i tu prócz nich, nikt nie ma nic do powiedzenia. Należy tylko uświadomić notariuszowi to o czym pisałem oraz, że przedmiotem sprzedaży nie jest "rzecz", ale udziały we współwłasności, której przedmiotem jest ta "rzecz".
 
Sprzedając swój udział w spadku staje się wspólwłaścicielem majątku z nabywcą. TAk czy owak sprawa się oprze o podział majątku i zniesienie wspólwłasności.

Dlatego prościej poświadczyć nabycie spadku przed notariuszem i dalej wg zwykłego scenariusza.
 
Caly problem lezy w tym, ze jesli ma dojsc do poswiadczenia udzialu w spadku,(calym) to sprawa jest tak skomplikowana i wielowatkowa, ze ta osoba nie dozyje tych procedur, dlatego szuka mozliwosci zadysponowania swoim udzialem jak najszybciej i bez rozpatrywania sprawy w kontekscie calego spadku oraz spadkobiercow.
 
natalie-s1959 napisał:
TAk czy owak sprawa się oprze o podział majątku i zniesienie wspólwłasności.
Jeśli jest jedynym spadkobiercą nie jest aż tak czy owak. Pieniądz za swoje 50% ma od razu, a później przeprowadzi sprawę spadkową i dosprzeda, co mu przypadnie z pozostałych 50%. Sprawa spadkowa to nie w kij dmuchał, trochę potrwa, a "adiks"owi zależy na czasie. hm ?
 
Ostatnia edycja:
Jednego nie mogę zrozumieć w tym co stwierdził notariusz.Przecież oczywistym jest,że jeżeli była wspólność małżeńska to po śmierci małżonka,drugiemu i tak obojętnie czy od razu czy po jakiś sprawach spadkowych należy się 1/2 i nie ma w przyszłości takiej opcji i siły,żeby było mniej.W przyszłości udział może tylko wzrosnąć.Po co więc te całe utrudnienia,skoro nie ma żadnych możliwości (przynajmniej tak mi się zdaje) aby udział żyjącego małżonka był mniejszy od 1/2.Myślałem,że wystarczy potwierdzenie zgonu i parę innych formalności,żeby można zdysponować tą 1/2,chociażby w formie ( i chyba jedynie ) udziału.
Ta szybka sprzedaż to jedyny wg mnie sposób na uchronienie się przed jakimikolwiek roszczeniami w tym wypadku jedynego spadkobiercy,który praktycznie przez całe życie nie miał kontaktu z żyjącym i nieżyjącym małżonkiem a przez żyjącego z różnych powodów uznawany jest za niegodnego dziedziczenia.Niestety wydziedziczenie testamentowe nie daje 100% gwarancji a o skuteczności wydziedziczający już się nie dowie,bo rozstrzygnie się to po jego śmierci.Niegodność do dziedziczenia też raczej nie ma szans wykazać,bo druga strona też może stosować różne sztuczki,no i przede wszystkim chodzi o czas.Dopóki majątek jest w posiadaniu małżonka,to tak długo jest grożba,że po śmierci w jakiejś formie (dziedziczenie,zachowek itp) przejmie go wspomniany spadkobierca.
Wg mnie jedynym sposobem uchronienia połowy majątku jest sprzedaż,ale jak widać też nie ma skutecznego i niepodważalnego pomysłu na to.Z drugą połową jest jeszcze gorzej,gdyż pojawia się dużo spadkobierców,długi i nieletnie dzieci.
 
Ostatnia edycja:
Miałam podobną sytuację bez problemu kupiłam 1/2 udziału w nieruchomości od starszej pani i dopiero po kupnie zajęłam się sprawą spadkową po jej mężu. Notariusz sam zaproponował mi takie rozwiązanie.
 
U mnie sprawa jest trochę mniej skomplikowana bo jest testament notarialny na osobę, która zgodziła się sprzedać mi drugą część (podpisaliśmy umowę notarialnie) tak więć nie mogę więcej pomóc. Powodzenia.
 
No więc o tym cały czas piszę.Ty twierdzisz,że kupiłaś bez problemu 1/2 udziału i dopiero po kupnie zajęłaś się sprawą spadkową po mężu a mój notariusz twierdzi,że tak nie można,że wpierw sprawa.
Co do długów,nieletnich itp t to pojawia się dopiero w spadku (1/2) po zmarłym a ja cały czas uparcie chcę rozwiązać sprawę 1/2 żyjącego małżonka.
 
Jeśli chodzi o długi, mogą one obciążać przedmiot współwłasności, stąd ostrożność notariusza. Chyba, że obciążają własność odrębną zmarłego.
 
rentier1 napisał:
Jeśli chodzi o długi, mogą one obciążać przedmiot współwłasności, stąd ostrożność notariusza. Chyba, że obciążają własność odrębną zmarłego.


Ewentualne dlugi jesli beda dochodzone, dotycza spadkobiercy dzedziczacym 1/3 po zmarlym. Co do notariusza to swoje stanowisko przedstawil na samym wstepie, nie wiedzac jeszcze o dlugach i innych okolicznosciach o ktorych wspominalem. Wg niego problem tkwi w braku przeprowadzonej sprawy spadkowej a ja caly czas mam watpliwosci.
 
Powrót
Góra