J
jerzzz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
we wrześniu 2014 roku, ukradziono mi portfel w Rzymie. Zapomniałam, że była w nim aktywna karta SIM. Po tygodniowym pobycie przypomniało mi się o tym i okazało się, że ktoś używał mojej karty (w roamingu) i naliczono mi 800 zł rachunku. Obsługa Play zasugerowała abym zgłosiła kradzież na policję, miało to byś ewentualnie pomocne w anulowaniu rachunku. Nie udało się jednak uniknąć kosztów, operator uzasadnił, zapłaciłam pechowy rachunek i zapomniałam o temacie. Jednak moje zgłoszenie na policji zostało, ktoś prowadził śledztwo i wszystko super, ale pewnego dnia dostałam wezwanie na komisariat, na przesłuchanie w charakterze świadka. Poszłam tam myśląc, że jestem ofiarą jednak potraktowano mnie jak oszustkę, grożono prokuraturą i naciskano, abym się przyznała, że to było fałszywe zgłoszenie. I teraz moje pytanie: czy policjant może okłamywać przesłuchiwanego? Przesłuchujący mnie funkcjonariusz powiedział, że z karty którą zgłosiłam wówczas jako zaginioną były prowadzone rozmowy przychodzące i wychodzące z polskimi numerami, dalej, że były rozmowy przychodzące i wychodzące do MOJEJ ZNAJOMEJ (podał konkretnie)!! Szyderczo pytał po co ktoś miałby dzwonić na polskie numery z mojej karty... i mówił, że mogę się jeszcze przyznać. Nie wiedziałam co się dzieje i jak mam to wyjaśnić.
Po przesłuchaniu i dotarciu do bilingów z owego czasu stwierdziłam z ulgą, że nie ma ani jednej rozmowy wychodzącej na polski numer, a tym bardziej, do żadnej znajomej. Były jedynie powtarzające się połączenia z pocztą głosową play.
Wiem, że sprawa nie jest wielkiej wagi, może nie ma sensu jej roztrząsać, ale wyprowadzono mnie z równowagi na tym przesłuchaniu, bezpodstawnie straszono prokuraturą i pytano czy wiem co to jest "kara bezwzględna". W panice puściły mi nerwy, siedziałam rozdygotana, oskarżana, pomimo, że tak na prawdę to ja byłam ofiarą. Nie wiem czy policjant niedokładnie sprawdził bilingi czy kłamał.
we wrześniu 2014 roku, ukradziono mi portfel w Rzymie. Zapomniałam, że była w nim aktywna karta SIM. Po tygodniowym pobycie przypomniało mi się o tym i okazało się, że ktoś używał mojej karty (w roamingu) i naliczono mi 800 zł rachunku. Obsługa Play zasugerowała abym zgłosiła kradzież na policję, miało to byś ewentualnie pomocne w anulowaniu rachunku. Nie udało się jednak uniknąć kosztów, operator uzasadnił, zapłaciłam pechowy rachunek i zapomniałam o temacie. Jednak moje zgłoszenie na policji zostało, ktoś prowadził śledztwo i wszystko super, ale pewnego dnia dostałam wezwanie na komisariat, na przesłuchanie w charakterze świadka. Poszłam tam myśląc, że jestem ofiarą jednak potraktowano mnie jak oszustkę, grożono prokuraturą i naciskano, abym się przyznała, że to było fałszywe zgłoszenie. I teraz moje pytanie: czy policjant może okłamywać przesłuchiwanego? Przesłuchujący mnie funkcjonariusz powiedział, że z karty którą zgłosiłam wówczas jako zaginioną były prowadzone rozmowy przychodzące i wychodzące z polskimi numerami, dalej, że były rozmowy przychodzące i wychodzące do MOJEJ ZNAJOMEJ (podał konkretnie)!! Szyderczo pytał po co ktoś miałby dzwonić na polskie numery z mojej karty... i mówił, że mogę się jeszcze przyznać. Nie wiedziałam co się dzieje i jak mam to wyjaśnić.
Po przesłuchaniu i dotarciu do bilingów z owego czasu stwierdziłam z ulgą, że nie ma ani jednej rozmowy wychodzącej na polski numer, a tym bardziej, do żadnej znajomej. Były jedynie powtarzające się połączenia z pocztą głosową play.
Wiem, że sprawa nie jest wielkiej wagi, może nie ma sensu jej roztrząsać, ale wyprowadzono mnie z równowagi na tym przesłuchaniu, bezpodstawnie straszono prokuraturą i pytano czy wiem co to jest "kara bezwzględna". W panice puściły mi nerwy, siedziałam rozdygotana, oskarżana, pomimo, że tak na prawdę to ja byłam ofiarą. Nie wiem czy policjant niedokładnie sprawdził bilingi czy kłamał.