czy sprzedawca ma rację? rękojmia

  • Autor wątku Autor wątku smuggie
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

smuggie

Użytkownik
Dołączył
11.2011
Odpowiedzi
98
półtora roku temu kupiłem żarówkę samochodową, która właśnie przestała działać. Chciałem zareklamować towar u sprzedawcy. Najpierw odpisał, że gwarancja trwa rok. Ja na to, że rękojmia trwa dwa lata. W odpowiedzi odpisał:

Oczywiście może Pan skorzystać z rękojmi, tylko proszę pamiętać, że jeżeli wada została ujawniona po roku od zakupu to na kupującym ciąży obowiązek udowodnienia, że wada istniała w chwili odebrania towaru. Jeżeli takiej wady nie było reklamacja nie zostanie uznana.

Czy ma rację?
 
Tak, po upływie roku od dnia wydania przedmiotu ustaje domniemanie istnienia wady w dniu wydania a to powoduje, że ciężar dowodu co do tego, że wada - czyli niezgodność rzeczy z umową - lub jej przyczyna istniała w przedmiocie w chwili jego wydania przechodzi na nabywcę.
 
Ostatnia edycja:
czyli jak przedmiot zepsuje się między 1 a 2 rokiem, kupujący jest bezradny?
 
Nie, ale sytuacja nabywcy-konsumenta zmienia. Wcześniej działa domniemanie, że wada istniała co powoduje, że to sprzedawca musi udowodnić, że wada lub przyczyna powstania wady nie istniała w chwili wydania przedmiotu. Po upływie roku w/w domniemanie upada i to nabywca-konsument musi udowodnić, że wada lub przyczyna powstania wady istniała w dniu wydania przedmiotu.
 
Wada istniała w momencie zakupu, ponieważ żarówka została zaprojektowana i wykonana w taki sposób żeby się przepaliła po 1,5 roku, lub też zaprojektowana poprawnie przez producenta, ale wykonana w taki wadliwy sposób lub z użyciem wadliwych materiałów, że nie spełniła założeń projektowych (zbyt krótki czas pracy). Wada istniała, gdyż nie da się ingerować w budowę żarówki (przynajmniej nie bez pozostawienia oczywistych śladów), nie mógł więc tego zrobić użytkownik.
 
Wystarczy że masz wadliwą instalację elektryczną w samochodzie. Zamiast 12 V masz 12,3 a czasami skoki na 15,5 V. Nie jest to aż takie rzadkie zjawisko a drastycznie skraca żywotność żarówki. Po 1,5 roku od zakupu raczej zerową szansa na udowodnienie że wada istniała w trakcie zakupu.
 
Pejotwroc napisał:
Wystarczy że masz wadliwą instalację elektryczną w samochodzie. Zamiast 12 V masz 12,3

A wiesz, że zazwyczaj alternator generuje ok. 14,4[V], jest to więc normalne napięcie instalacji samochodowej w czasie pracy silnika?
Okreslenie "12-woltowa" jest dość dużym skrótem myślowym.
 
Dokładnie....u mnie wystąpił za duży skrót myślowy. Chodziło mi ogólnie o skoki napięcia grubo ponad normę oraz fakt że zerówka zasilana 14 v będzie świeciła dwa lata a jak będzie 15 v to już tylko 1,5 roku. Dodatkowo wszystkie żarówki o zwiększonej jasnosci świecą krócej (u mnie było normą 10 miesięcy. Różni producenci, żadna nie dotrwałaroku). Więc powodzenia w udowadnianiu że żarówka była wadliwa już od razu po wyjściu z fabryki.
 
Może trochę inaczej, ale też żarówka. Tyle że "domowa".
Kilkukrotnie zdarzało mi się reklamować żarówki LEDowe (popularne, pod gwint E27), które po kilku tygodniach/miesiącach przestawały działać. Nikt nie pytał, czy napięcie sieci wynosi 230V - tyle jest napisane na żarówkach, chociaż napięcie sieciowe zgodnie z innymi przepisami może wynosić od 207[V] do 253[V].
Czym, pod kątem praw konsumenta, miała by się różnić żarówka domowa od samochodowej?
 
Tym że żarówki samochodowe nawet na opakowaniach mają opisaną skróconą trwałość. Wszystkie żarówki o tzw wyższej jasności świecenia rzadko dobijają do roku. Ja np testując kilka modeli różnych producentów musiałem je wymieniać średnio raz na rok. Dwa lata dla tych żarówek jest nieosiągalne.
 
Pejotwroc napisał:
Dwa lata dla tych żarówek jest nieosiągalne.

Ale to nie jest już problem użytkownika tylko sprzedawcy - on sprzedając zapewnia, że dana rzecz będzie działała przez cały okres rękojmi, czyli 2 lata:

Sprzedawca odpowiada wobec konsumenta za sprzedany towar, jeżeli wada zostanie stwierdzona w okresie 2 lat od momentu jego wydania. Terminu tego nie można skrócić, z wyjątkiem towarów używanych, przy których sprzedawca może ograniczyć okres swojej odpowiedzialności maksymalnie do roku.


Podstawa prawna: art. 556, 560, 561 Kodeksu cywilnego

https://prawakonsumenta.uokik.gov.pl/pytania-i-odpowiedzi/reklamacje/
 
Tylko ze po upływie roku to kupujący musi udowadniać ze wada istniała w momencie zakupu. Więc powodzenia.
 
Pejotwroc napisał:
Tylko ze po upływie roku to kupujący musi udowadniać ze wada istniała w momencie zakupu. Więc powodzenia.

A dlaczego?

Dz.U.2023.2759 t.j. Akt obowiązujący
Wersja od: 10 sierpnia 2024 r. do: 9 listopada 2024 r.
Art. 43c. [Czasowe granice odpowiedzialności przedsiębiorcy za brak zgodności towaru z umową]
1.
Przedsiębiorca ponosi odpowiedzialność za brak zgodności towaru z umową istniejący w chwili jego dostarczenia i ujawniony w ciągu dwóch lat od tej chwili, chyba że termin przydatności towaru do użycia, określony przez przedsiębiorcę, jego poprzedników prawnych lub osoby działające w ich imieniu, jest dłuższy. Domniemywa się, że brak zgodności towaru z umową, który ujawnił się przed upływem dwóch lat od chwili dostarczenia towaru, istniał w chwili jego dostarczenia, o ile nie zostanie udowodnione inaczej lub domniemania tego nie można pogodzić ze specyfiką towaru lub charakterem braku zgodności towaru z umową.
 
Art. 5562. [Domniemanie istnienia wady w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego przy sprzedaży konsumenckiej]

Jeżeli kupującym jest konsument, a wada została stwierdzona przed upływem roku od dnia wydania rzeczy sprzedanej, domniemywa się, że wada lub jej przyczyna istniała w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego.

Czyli do roku wada jest automatycznie uznawana jako istniejąca w dniu zakupu. Po roku nie ma już takiego domniemania i konsument musi sam wykazać że jednak ona istniała.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra