P
Poltergeist0160
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2019
- Odpowiedzi
- 2
Witam Państwa,
Piszę w dosyć nieciekawej i zastanawiającej mnie sprawie. W dniu dzisiejszym pod pretekstem spotkania się ze znajomą w celu „omówienia, na czym polega jej praca” została mi, najwyraźniej, przedstawiona oferta tej oto firmy, która z opowieści tej osoby trudni się wyszukiwaniem dla klienta najlepszych ofert i pomocą w inwestowaniu pieniędzy.
Wydało mi się to bardzo dziwne, ale na początku nic nie wzbudziło moich podejrzeń - ot, po prostu znajoma opowiada o swojej pracy. Pokazała mi książkę, która się nazywała 'analiza klienta', czy coś takiego. Na tej książce poprosiła, abym z tyłu, na jej obwolucie wpisał datę i imię i nazwisko. Nie chciałem tego zrobić, a po zapytaniu jej, jakie ma znaczenie to, czy wpiszę tam swoje prawdziwe imię i nazwisko, czy np. Kubuś Puchatek, dostałem odpowiedź, iż „gdybym chciał w przyszłości korzystać z ich usług, to ona będzie już miała gotową analizę mojej osoby”. Jako że wszystko miało charakter bardzo nieformalny, opisałem wskazane dwa pola na obwolucie swoim imieniem i nazwiskiem i dzisiejszą datą. Chciałbym w tym miejscu uprzedzić, że nie było tam żadnych gwiazdek, żadnego drobnego druczku, na tej obwolucie nie było też żadnych paragrafów umowy.
Na koniec znajoma zapytała, czy mi się to podoba i czy chciałbym uzyskać „koncept” (czyli coś, co rzekomo mają opracowywać jacyś eksperci w oparciu o tę analizę z książeczki). Nie zgodziłem się. Nie podpisałem żadnej umowy, żadna umowa też nie była mi proponowana.
Cała sytuacja wydała mi się dziwna, gdyż mam wrażenie, iż mogło dojść do próby wyłudzenia ode mnie podpisu, bądź danych, które mogłyby posłużyć do zawarcia jakiejś umowy bez mojej wiedzy.
W tym miejscu moje pytanie - w którym momencie staję się klientem tego przybytku? Czy takie niewinne opisanie tej książeczki na tylnej obwolucie można potraktować jako zgodę na cokolwiek? Ja nie poczuwam się, abym taką zgodę wydał, ale chcę wiedzieć, czy powinienem się czegoś obawiać. Nadmieniam, iż poza imieniem i nazwiskiem nie podałem żadnych innych danych personalnych ani adresowych.
Chciałbym po prostu wiedzieć, czy powinienem zgłosić próbę oszustwa bądź wyłudzenia moich danych personalnych, czy mogę spać spokojnie, gdyż nie można wykorzystać tego do żadnych, niepożądanych przeze mnie czynności prawnych?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam,
Piszę w dosyć nieciekawej i zastanawiającej mnie sprawie. W dniu dzisiejszym pod pretekstem spotkania się ze znajomą w celu „omówienia, na czym polega jej praca” została mi, najwyraźniej, przedstawiona oferta tej oto firmy, która z opowieści tej osoby trudni się wyszukiwaniem dla klienta najlepszych ofert i pomocą w inwestowaniu pieniędzy.
Wydało mi się to bardzo dziwne, ale na początku nic nie wzbudziło moich podejrzeń - ot, po prostu znajoma opowiada o swojej pracy. Pokazała mi książkę, która się nazywała 'analiza klienta', czy coś takiego. Na tej książce poprosiła, abym z tyłu, na jej obwolucie wpisał datę i imię i nazwisko. Nie chciałem tego zrobić, a po zapytaniu jej, jakie ma znaczenie to, czy wpiszę tam swoje prawdziwe imię i nazwisko, czy np. Kubuś Puchatek, dostałem odpowiedź, iż „gdybym chciał w przyszłości korzystać z ich usług, to ona będzie już miała gotową analizę mojej osoby”. Jako że wszystko miało charakter bardzo nieformalny, opisałem wskazane dwa pola na obwolucie swoim imieniem i nazwiskiem i dzisiejszą datą. Chciałbym w tym miejscu uprzedzić, że nie było tam żadnych gwiazdek, żadnego drobnego druczku, na tej obwolucie nie było też żadnych paragrafów umowy.
Na koniec znajoma zapytała, czy mi się to podoba i czy chciałbym uzyskać „koncept” (czyli coś, co rzekomo mają opracowywać jacyś eksperci w oparciu o tę analizę z książeczki). Nie zgodziłem się. Nie podpisałem żadnej umowy, żadna umowa też nie była mi proponowana.
Cała sytuacja wydała mi się dziwna, gdyż mam wrażenie, iż mogło dojść do próby wyłudzenia ode mnie podpisu, bądź danych, które mogłyby posłużyć do zawarcia jakiejś umowy bez mojej wiedzy.
W tym miejscu moje pytanie - w którym momencie staję się klientem tego przybytku? Czy takie niewinne opisanie tej książeczki na tylnej obwolucie można potraktować jako zgodę na cokolwiek? Ja nie poczuwam się, abym taką zgodę wydał, ale chcę wiedzieć, czy powinienem się czegoś obawiać. Nadmieniam, iż poza imieniem i nazwiskiem nie podałem żadnych innych danych personalnych ani adresowych.
Chciałbym po prostu wiedzieć, czy powinienem zgłosić próbę oszustwa bądź wyłudzenia moich danych personalnych, czy mogę spać spokojnie, gdyż nie można wykorzystać tego do żadnych, niepożądanych przeze mnie czynności prawnych?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam,