T
taikibansei
...no właśnie.
Witam ponownie. Sytuacja jest trochę skomplikowana, więc aby nie gmatwać jej jeszcze bardziej, przedstawię ją osobowo, czyli tak jak ma to miejsce w rzeczywistości. Mój ojciec, na początku lat osiemdziesiątych, założył zespół i nagrał płytę. Została ona zarejestrowana w Zaiksie, i wydana legalnie przez kilka wytwórni, za zgodą mojego ojca. Tato napisał muzykę, tekst napisał kolega, ale nie o tekst się tutaj rozchodzi. Właścicielem muzyki jest mój ojciec, na jego imię i nazwisko jest zarejestrowana ona w ZAIKSie. Zespół, po odejściu mojego Taty, rozpadł się. Po kilkunastu latach, osoba, która była drugim klawiszowcem w zespole, nagrała ponownie wszystkie kawałki z pierwotnej płyty (kawałki, napisane przez mojego ojca), i wydała je na nowej płycie. Oczywiście wszędzie jest napisane, że muzykę napisał mój tato, ale nikt się go nie pytał o zgodę, czy może wydać jego utwory na płycie, i zarabiać na tym pieniądze. Czyli, osoba trzecia, nie związana prawnie w żaden sposób z twórczością mojego ojca, nagrała jego materiał, jego utwory, następnie wydała je w założonej przez siebie wytwórni, nie pytając się mojego ojca o zgodę, i czerpie z tego tytułu korzyści majątkowe. Dodam, że owe materiały, wykonane przez tego drugiego klawiszowca, materiały będące muzyką napisaną przez mojego ojca, są również wydane przez całkiem wiarygodnego wydawce, mianowicie Polskie Radio (składanka). Co więcej, ten drugi klawiszowiec, nazywa swój zespół tak, jak nazwał go ojciec, i twierdzi, że ma prawo do tej nazwy, ale kwestie własności nazewnictwa są tu marginalne, chodzi raczej o możliwość, albo jej brak, wydania przez tego klawiszowca utworów skomponowanych przez mojego tatę. Chodzi o zespół RSC z Rzeszowa, kiedyś całkiem sławny, teraz całkiem chałturniczy...
Pozdrawiam serdecznie, i z góry dziękuję za odpowiedź,
taikibansei
Witam ponownie. Sytuacja jest trochę skomplikowana, więc aby nie gmatwać jej jeszcze bardziej, przedstawię ją osobowo, czyli tak jak ma to miejsce w rzeczywistości. Mój ojciec, na początku lat osiemdziesiątych, założył zespół i nagrał płytę. Została ona zarejestrowana w Zaiksie, i wydana legalnie przez kilka wytwórni, za zgodą mojego ojca. Tato napisał muzykę, tekst napisał kolega, ale nie o tekst się tutaj rozchodzi. Właścicielem muzyki jest mój ojciec, na jego imię i nazwisko jest zarejestrowana ona w ZAIKSie. Zespół, po odejściu mojego Taty, rozpadł się. Po kilkunastu latach, osoba, która była drugim klawiszowcem w zespole, nagrała ponownie wszystkie kawałki z pierwotnej płyty (kawałki, napisane przez mojego ojca), i wydała je na nowej płycie. Oczywiście wszędzie jest napisane, że muzykę napisał mój tato, ale nikt się go nie pytał o zgodę, czy może wydać jego utwory na płycie, i zarabiać na tym pieniądze. Czyli, osoba trzecia, nie związana prawnie w żaden sposób z twórczością mojego ojca, nagrała jego materiał, jego utwory, następnie wydała je w założonej przez siebie wytwórni, nie pytając się mojego ojca o zgodę, i czerpie z tego tytułu korzyści majątkowe. Dodam, że owe materiały, wykonane przez tego drugiego klawiszowca, materiały będące muzyką napisaną przez mojego ojca, są również wydane przez całkiem wiarygodnego wydawce, mianowicie Polskie Radio (składanka). Co więcej, ten drugi klawiszowiec, nazywa swój zespół tak, jak nazwał go ojciec, i twierdzi, że ma prawo do tej nazwy, ale kwestie własności nazewnictwa są tu marginalne, chodzi raczej o możliwość, albo jej brak, wydania przez tego klawiszowca utworów skomponowanych przez mojego tatę. Chodzi o zespół RSC z Rzeszowa, kiedyś całkiem sławny, teraz całkiem chałturniczy...
Pozdrawiam serdecznie, i z góry dziękuję za odpowiedź,
taikibansei