czy to mobbing?

  • Autor wątku Autor wątku irekświrek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
I

irekświrek

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2025
Odpowiedzi
1
Dobry wieczór, z góry przepraszam za nick nie mogłam nic sensownego wymyśleć. Chodzi o moją sytuację w pracy. Pracuję w szkole, w zeszłym roku miałam nieprzyjemną sytuację i właściwie nie wiem jak do niej podejść. Zaczęło się od tego że dojeżdżając do pracy poznałam dziewczynę z którą pracowałam, zaprzyjaźniłyśmy się. Poznałam też partnera który teraz jest moim narzeczonym. No i w trójkę przez pewien moment byliśmy można powiedzieć zgraną paczką. Ponieważ nasza szkoła znajduje się na wsi a dzieci mieszkają w miejscowościach obok na zajęcia indywidualne trzeba do nich dojechać. Nasza znajoma nie miała jak dojechać, nie miała prawa jazdy. Chcieliśmy jej pomóc i przez dwa lata mój partner zawoził ją swoim prywatnym samochodem w czasie swojej pracy za darmo na te zajęcia. Oczywiście dyrekcja o wszystkim wiedziała, natomiast mój partner nigdy nie dostał za to żadnego rozliczenia. Jak już jechał to czekał na nią bo nie opłacałoby mu się wracać i jechać po nią z powrotem. W związku z tym później swoje własne zaległości w pracy nadrabiał siedząc po godzinach. Oczywiście za darmo. Co się okazało po czasie. Że nasza koleżanka której pomagaliśmy donosiła na nas do dyrekcji przekręcając wiele rzeczy. Obgadywała nas również do innych pracowników. Są osoby które to potwierdzają, które mówiły że mamy na nią uważać. Natomiast nie chcą się w to angażować ponieważ się boją. Koleżanka sprawiła że ludzie zaczęli się ode mnie odwracać wykluczyli mnie w efekcie czego poszłam do psychiatry po zwolnienie, przez jakiś czas brałam leki a od roku chodzę na terapię. Ogólnie mówiąc dyrektorka i wicedyrektorka również miały w tym udział. Koleżanka jest bardzo dużym lizusem a dyrekcji to się podoba. W związku z tym kiedy ja raz czegoś odmówiłam bo już nie dawałam rady odwróciło się to przeciwko mnie. Z jakiegoś powodu spadł mi motywacyjny i nie dostałam informacji dlaczego, usłyszałam tylko że jest uznaniowy. Gdy byłam na zwolnieniu lekarskim mój partner wstawił się za mną i doprowadził do tego że ta koleżanka się przyznała. Oczywiście po czasie znowu zaczęły dziać się różne rzeczy, jest ewidentnie nakręcanie dyrektorki przeciwko mnie i mojemu partnerowi, na przykład koleżanka dostała funkcję kierownika wycieczki którą zrobił w 100% mój partner, było mówione że wychowawca nie może być kierownikiem wycieczki ale dyrektorka została tak przekręcona że ta pani jest kierownikiem na największej wycieczce w szkole gdzie jedzie cała szkoła wszystko zrobił mój partner a ją wpisali tylko dlatego że robi awans i żeby miała się czym pochwalić tak naprawdę nie kiwnęła palcem. Była też sytuacja że z powodu nerwów i stresu trafiłam na SOR, skierował mnie tam lekarz który widział w jakim jestem stanie. Usiłuję wytrzymać do przerwy świątecznej ale później nie chcę już wracać. Te wszystkie sytuacje sprawiają że nie mam ochoty tam chodzić, praca którą tak bardzo kiedyś lubiłam w tej chwili jest udręką. Mam bóle brzucha odruchy wymiotne boli mnie głowa czasami nie mogę jeść. Czy jest jakaś możliwość żeby domagać się sprawiedliwości za utratę zdrowia czy coś takiego? Mój narzeczony dzisiaj wrócił w podobnym stanie jak dowiedział się o tej wycieczce, powiedział że on się zwolni zaraz po mnie. Czy coś możemy zrobić? Czy ci ludzie mogą bezkarnie tak się zachowywać? Podpowiedzcie coś bo nie wiemy co robić. Czy odejść ze skulonym ogonem czy jednak można o coś walczyć, jakąś rekompensatę za to wszystko?
 
Powrót
Góra