D
dragoCHP
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2013
- Odpowiedzi
- 2
Witam!
Bardzo proszę o pomoc w mojej sprawie;
wczoraj odebrałem "pasek z wypłaty" i zostałem totalnie zaskoczony faktem, że mam zajęcie sądowe na kwotę 1350 zł a w sumie 13500 zł całego długu.
Byłem w szoku, ponieważ zawsze pilnuję terminów spłat moich zobowiązań.
Po skontaktowaniu się z komornikiem okazało się, że muszę spłacić dług mieszkaniowy moich rodziców. Dokładnie 2 wyroki sądowe, 1. na kwotę 12849,29 razem kosztami procesowymi za okres od 01/1998-06/2003, a 2. na kwotę 7164,06 razem z kosztami procesowymi za okres 07/2003-11/2005.
Pod koniec listopada 1998 skończyłem 18 lat. W roku 2007 wymeldowałem się od moich rodziców, po czym nie utrzymywałem z nimi kontaktów. Po ukończeniu pełnoletności uczyłem się wieczorowo,pracowałem (oddawałem rodzicom sporą część wypłaty na co oczywiście nie mam potwierdzenia) i uregulowałem stosunek do służby wojskowej w roku 2000/2001.
Mój ojciec jest emerytem,mama nie pracuje. Mam troje rodzeństwa(wszyscy są pełnoletni i nie pracują).
Ogólnie mówiąc mam żonę i 2 małych dzieci na utrzymaniu i dostałem 400zł na konto a "tatuś" ,który ma jedynie żonę na utrzymaniu i z górniczej emerytury pobierają mu jedynie 700zł. Czyli wygląda na to, że ja muszę spłacać 1. wyrok sądowy (12849,29zł) a tata 2. (7164,06zł), rodzeństwo nic nie płaci(nie pracują)
Przede wszystkim do tej pory nie miałem pojęcia o jakimkolwiek zadłużeniu, nie otrzymywałem żadnej korespondencji w tej sprawie, dowiedziałem się od komornika, że pisma były kierowane na adres rodziców i odbierane. Nie byłem o tym informowany.
Jestem załamany, zostałem bez środków do życia i nie rozumiem dlaczego ja mam spłacać taką lwią część zadłużenia, a nie równo każdy lokator.
Mieszkanie jest z komunalnych zasobów miasta Katowice.
Nie posiadam żadnej dokumentacji z tej sprawy, wszystko działo się bez mojej wiedzy.
Nie wyobrażam sobie, abym miał spłacać ten dług, po prostu nie stać mnie na to, czy na prawdę moje dzieci muszą teraz cierpieć z winy dziadków, których nawet nie znają?
W tej chwili nie mam pieniędzy na opłacenie bieżących wydatków (mieszkanie, media, raty kredytu, przedszkole...)
Nie mam pojęcia, co zrobić, dlatego bardzo proszę o radę, jak wybrnąć z tej sytuacji?
Bardzo proszę o pomoc w mojej sprawie;
wczoraj odebrałem "pasek z wypłaty" i zostałem totalnie zaskoczony faktem, że mam zajęcie sądowe na kwotę 1350 zł a w sumie 13500 zł całego długu.
Byłem w szoku, ponieważ zawsze pilnuję terminów spłat moich zobowiązań.
Po skontaktowaniu się z komornikiem okazało się, że muszę spłacić dług mieszkaniowy moich rodziców. Dokładnie 2 wyroki sądowe, 1. na kwotę 12849,29 razem kosztami procesowymi za okres od 01/1998-06/2003, a 2. na kwotę 7164,06 razem z kosztami procesowymi za okres 07/2003-11/2005.
Pod koniec listopada 1998 skończyłem 18 lat. W roku 2007 wymeldowałem się od moich rodziców, po czym nie utrzymywałem z nimi kontaktów. Po ukończeniu pełnoletności uczyłem się wieczorowo,pracowałem (oddawałem rodzicom sporą część wypłaty na co oczywiście nie mam potwierdzenia) i uregulowałem stosunek do służby wojskowej w roku 2000/2001.
Mój ojciec jest emerytem,mama nie pracuje. Mam troje rodzeństwa(wszyscy są pełnoletni i nie pracują).
Ogólnie mówiąc mam żonę i 2 małych dzieci na utrzymaniu i dostałem 400zł na konto a "tatuś" ,który ma jedynie żonę na utrzymaniu i z górniczej emerytury pobierają mu jedynie 700zł. Czyli wygląda na to, że ja muszę spłacać 1. wyrok sądowy (12849,29zł) a tata 2. (7164,06zł), rodzeństwo nic nie płaci(nie pracują)
Przede wszystkim do tej pory nie miałem pojęcia o jakimkolwiek zadłużeniu, nie otrzymywałem żadnej korespondencji w tej sprawie, dowiedziałem się od komornika, że pisma były kierowane na adres rodziców i odbierane. Nie byłem o tym informowany.
Jestem załamany, zostałem bez środków do życia i nie rozumiem dlaczego ja mam spłacać taką lwią część zadłużenia, a nie równo każdy lokator.
Mieszkanie jest z komunalnych zasobów miasta Katowice.
Nie posiadam żadnej dokumentacji z tej sprawy, wszystko działo się bez mojej wiedzy.
Nie wyobrażam sobie, abym miał spłacać ten dług, po prostu nie stać mnie na to, czy na prawdę moje dzieci muszą teraz cierpieć z winy dziadków, których nawet nie znają?
W tej chwili nie mam pieniędzy na opłacenie bieżących wydatków (mieszkanie, media, raty kredytu, przedszkole...)
Nie mam pojęcia, co zrobić, dlatego bardzo proszę o radę, jak wybrnąć z tej sytuacji?