M
michalina31
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2007
- Odpowiedzi
- 2
Mam problem. Nie spłaciłam kredytu w terminie (nie zapłacona tylko ostatnia rata w wysokości ok. 600 zł), ponieważ znalazłam się w trudnej sytuacji materialnej. Przez pewien czas przyjeżdżał do mnie gość z windykacji i wpłacałam mu pewne kwoty (po 50-100 zł), jak się jednak niedawno okazało - wszystko co wpłacałam szło na dojazdy dla tego pana, a kwota do spłacenia jest nadal taka jak na początku.
Ostatnio podobno pojawił się znowu jakiś nowy gość (pod moją nieobecność w domu) i w drzwiach zostawił list (wiem z relacji sąsiadów), gdzie zawarte były dane o moim kredycie i kwota zadłużenia. Ja list ten znalazłam dopiero dzisiaj porzucony w piwnicy, otwarty, podeptany i z niego dowiedziałam się, że mam spłacić zadłużenie (590 zł) w ciągu 14 dni (a wg listu te 14 dni mija jutro!!!), bo w przeciwnym razie kierują sprawę do sądu. Dodam, że żadnego wypowiedzenia umowy nie dostałam, a zadłużenie starałam się spłacić w miarę możliwości.
W związku z powyższym mam pytania: 1. Czy bank ma prawo pobierać od dłużnika opłaty za dojazdy pracowników (podobno taki dojazd do mnie kosztował jednorazowo 75 zł)? 2. Czy taki list bank powinien przysłać pocztą? 3. Czy mogę zaskarżyć bank o ujawnienie moich danych o kredycie? 4. Czy ktoś może mi doradzić co mam w takiej sytuacji zrobić (nie chcę mieć sprawy w sądzie, a nie stać mnie na jednorazowe spłacenie powyższej kwoty - pomimo że pracuję mam na utrzymaniu chore dziecko i mieszkanie, a do tego sprawę rozwodową w toku)?
Dziękuję!
Ostatnio podobno pojawił się znowu jakiś nowy gość (pod moją nieobecność w domu) i w drzwiach zostawił list (wiem z relacji sąsiadów), gdzie zawarte były dane o moim kredycie i kwota zadłużenia. Ja list ten znalazłam dopiero dzisiaj porzucony w piwnicy, otwarty, podeptany i z niego dowiedziałam się, że mam spłacić zadłużenie (590 zł) w ciągu 14 dni (a wg listu te 14 dni mija jutro!!!), bo w przeciwnym razie kierują sprawę do sądu. Dodam, że żadnego wypowiedzenia umowy nie dostałam, a zadłużenie starałam się spłacić w miarę możliwości.
W związku z powyższym mam pytania: 1. Czy bank ma prawo pobierać od dłużnika opłaty za dojazdy pracowników (podobno taki dojazd do mnie kosztował jednorazowo 75 zł)? 2. Czy taki list bank powinien przysłać pocztą? 3. Czy mogę zaskarżyć bank o ujawnienie moich danych o kredycie? 4. Czy ktoś może mi doradzić co mam w takiej sytuacji zrobić (nie chcę mieć sprawy w sądzie, a nie stać mnie na jednorazowe spłacenie powyższej kwoty - pomimo że pracuję mam na utrzymaniu chore dziecko i mieszkanie, a do tego sprawę rozwodową w toku)?
Dziękuję!