J
Jakub1989
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2008
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
Jestem tu nowy więc mam nadzieję że mi wybaczycie jeżeli pomyliłem podfoum. Ostatnio wybrałem się z 2 kolegami na rowery było nas w sumie 3. Na miejscu (ośrodek wypoczynkowy) spotkaliśmy 2 koleżanki. Siedziały na ławce przed nami. Podeszło do nich 3 osobników , byli pijani zaczęli szpanować kim oni to nie są i czego to nie robią. Jedna z koleżanek sie do nas odwróciła i poprosiła żebyśmy się do nich przysiedli może wtedy pójdą. Jeden z osobników zobaczył to i podszedł do nas. Zaczął udawać niewiadomo jakiego kolege, kiedy wyciągnął do mnie ręke ja tego nie zrobiłem. Powiedział do mnie "ale jesteś no podałbyś łape jak się z Tobą witam" Powiedziałem mu krótko że podaj łapę to może do psa mówić, nie szukam nowych kolegów niech wraca na miejsce. Przeprosził mnie i odszedł na miejsce. Po chwili gdzieś poszedł po około 20 minutach wrócił wydawało mi się że cos zabłysło mu w ręce. Usiadł z kolegami po czym usłyszałem ich dyskusję "ale mnie wk*rwił, zayebie go zaraz" Zaraz po tych słowach wyskoczył do nas z nożem. Zaczął machać ostrzem centymetry od mojej twarzy i krzyczeć że mnie zajebie że nie wiemy z kim zaczęliśmy że ma zawiasy i jego to pier*oli czy zabije mnie jednego czy nas wszystkich. Szepnąłem do kolegi że jak machnie bliżej to ja go łąpie za ręke a on go kopie w brzuch i kładziemy gościa... Niestety tak trzymał nóż że jakbym go chciał złapać to złapałbym za ostrze więc nie udało nam się. Odskoczył przestraszony. Troche się zdziwił że ma spory nóż około 30 cm samego ostrza a my się stawiamy. W momencie kiedy poczuł się zagrożony odeszliśmy od niego. Zawiadomiliśmy ochronę ośrodka , niestety osobnik był miejscowy i wyszedł jakoś za ogrodzenie. Po 10 minutach na miejscu był patrol ochrony. Tak się złożyło że wrócił na ośrodek. Wskazaliśmy go. Ochrona go zatrzymała i wezwała policję. Zdążył pozbyć się noża. Okazało się że ma 16 lat (11.1991) miał 0.9 promila, ojciec prcował w policji, a teraz mieszkaja na 1 piętrze w budynku komisariatu. Cwaniaczek zadzwonił do tatusia i zaczął kozaczyć że i tak mu wszystko załatwi. Policjant zapytał mnie czy usatysfakcjonuje mnie nałożenie na niego mandatu, kiedy zapytałem jakies wysokości odpowiedział że bezpośrednio nie może na niego nałożyć kary i to zależy od wielu czynników. Już wtedy stwierdziłem że policja raczej nie jest po naszej stronie. Powiedziałem policjantowi że nie odpuścimy i jeżeli nie załatwimy tego na miejscu to nawet na komende główną mogę się wybrać i taki szum koło d*py im zrobie że się zdziwią. Nagle zaczął mnie poważnie traktować ale oznajmił mi że typ ma 16 lat i nic mu nie grozi. Ja jednak nie zmieniam zdania. Zakładamy postępowanie. Proszę powiedzcie mi co mu grozi. Jak mogę go nauczyć myślenia? Czy to normalne żeby góniarz w wieku 16 lat w biał dzień w ośrodku wypoczynkowym atakował mnie pół metrowym nożem i nic mu za to nie groziło? Nie daruję... Nie chcę sam wymierzać sprawiedliwości bo ja mam 19 lat i odpowiadam już za wszystko. Co mam powiedzieć w sądzie kiedy sąd zapyta mnie czego oczekuję? Uczciwej kary? Przecież on jest bezkarny. Czy mogę wywalczyć od niego jakieś odszkodowanie żeby chociaż po kieszeni poczuł? Nie pojade teraz spokojnie na rowerze do ośrodka bo groził mi że mnie zabije. Że jego koledzy po drodze mnie dopadną.
Czekam na odpowiedź. W sumie jest nas 5 osób jako świadkowie. Ja z chłopakami i 2 koleżanki a takrze ochrona ośrodka.
Jestem tu nowy więc mam nadzieję że mi wybaczycie jeżeli pomyliłem podfoum. Ostatnio wybrałem się z 2 kolegami na rowery było nas w sumie 3. Na miejscu (ośrodek wypoczynkowy) spotkaliśmy 2 koleżanki. Siedziały na ławce przed nami. Podeszło do nich 3 osobników , byli pijani zaczęli szpanować kim oni to nie są i czego to nie robią. Jedna z koleżanek sie do nas odwróciła i poprosiła żebyśmy się do nich przysiedli może wtedy pójdą. Jeden z osobników zobaczył to i podszedł do nas. Zaczął udawać niewiadomo jakiego kolege, kiedy wyciągnął do mnie ręke ja tego nie zrobiłem. Powiedział do mnie "ale jesteś no podałbyś łape jak się z Tobą witam" Powiedziałem mu krótko że podaj łapę to może do psa mówić, nie szukam nowych kolegów niech wraca na miejsce. Przeprosził mnie i odszedł na miejsce. Po chwili gdzieś poszedł po około 20 minutach wrócił wydawało mi się że cos zabłysło mu w ręce. Usiadł z kolegami po czym usłyszałem ich dyskusję "ale mnie wk*rwił, zayebie go zaraz" Zaraz po tych słowach wyskoczył do nas z nożem. Zaczął machać ostrzem centymetry od mojej twarzy i krzyczeć że mnie zajebie że nie wiemy z kim zaczęliśmy że ma zawiasy i jego to pier*oli czy zabije mnie jednego czy nas wszystkich. Szepnąłem do kolegi że jak machnie bliżej to ja go łąpie za ręke a on go kopie w brzuch i kładziemy gościa... Niestety tak trzymał nóż że jakbym go chciał złapać to złapałbym za ostrze więc nie udało nam się. Odskoczył przestraszony. Troche się zdziwił że ma spory nóż około 30 cm samego ostrza a my się stawiamy. W momencie kiedy poczuł się zagrożony odeszliśmy od niego. Zawiadomiliśmy ochronę ośrodka , niestety osobnik był miejscowy i wyszedł jakoś za ogrodzenie. Po 10 minutach na miejscu był patrol ochrony. Tak się złożyło że wrócił na ośrodek. Wskazaliśmy go. Ochrona go zatrzymała i wezwała policję. Zdążył pozbyć się noża. Okazało się że ma 16 lat (11.1991) miał 0.9 promila, ojciec prcował w policji, a teraz mieszkaja na 1 piętrze w budynku komisariatu. Cwaniaczek zadzwonił do tatusia i zaczął kozaczyć że i tak mu wszystko załatwi. Policjant zapytał mnie czy usatysfakcjonuje mnie nałożenie na niego mandatu, kiedy zapytałem jakies wysokości odpowiedział że bezpośrednio nie może na niego nałożyć kary i to zależy od wielu czynników. Już wtedy stwierdziłem że policja raczej nie jest po naszej stronie. Powiedziałem policjantowi że nie odpuścimy i jeżeli nie załatwimy tego na miejscu to nawet na komende główną mogę się wybrać i taki szum koło d*py im zrobie że się zdziwią. Nagle zaczął mnie poważnie traktować ale oznajmił mi że typ ma 16 lat i nic mu nie grozi. Ja jednak nie zmieniam zdania. Zakładamy postępowanie. Proszę powiedzcie mi co mu grozi. Jak mogę go nauczyć myślenia? Czy to normalne żeby góniarz w wieku 16 lat w biał dzień w ośrodku wypoczynkowym atakował mnie pół metrowym nożem i nic mu za to nie groziło? Nie daruję... Nie chcę sam wymierzać sprawiedliwości bo ja mam 19 lat i odpowiadam już za wszystko. Co mam powiedzieć w sądzie kiedy sąd zapyta mnie czego oczekuję? Uczciwej kary? Przecież on jest bezkarny. Czy mogę wywalczyć od niego jakieś odszkodowanie żeby chociaż po kieszeni poczuł? Nie pojade teraz spokojnie na rowerze do ośrodka bo groził mi że mnie zabije. Że jego koledzy po drodze mnie dopadną.
Czekam na odpowiedź. W sumie jest nas 5 osób jako świadkowie. Ja z chłopakami i 2 koleżanki a takrze ochrona ośrodka.