Darowizna po 10 latach a zachowek – przedawnienie zachowku od darowizny

  • Autor wątku Autor wątku Hauser
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
H

Hauser

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
25
Witam czy w sytuacji gdy ponad 10 lat przed śmiercią babcia przepisała wnuczce mieszkanie to czy syn babci może ubiegać się o zachowek? Wiem że ten przepis 10 lat nie dotyczy np. Sytuacji gdyby jeden syn dostał darowiznę a drugi się ubiegał o zachowek ale nie wiem jak to wygląda przy sytuacji babcia-wnuczka.
 
1. Czy ten "syn babci" jest ojcem obdarowanej wnuczki?

2. Jeśli "syn babci" nie jest ojcem obdarowanej wnuczki, to czy rodzic wnuczki będący dzieckiem żyje?

3. Kiedy zmarła babcia?

4. Czy darowane mieszkanie było jedynym majątkiem babci?
 
ffenix napisał:
1. Czy ten "syn babci" jest ojcem obdarowanej wnuczki?

2. Jeśli "syn babci" nie jest ojcem obdarowanej wnuczki, to czy rodzic wnuczki będący dzieckiem żyje?

3. Kiedy zmarła babcia?

4. Czy darowane mieszkanie było jedynym majątkiem babci?

1. Nie
2. Tak, żyje
3. Pól roku temu
4. Tak
 
Hauser napisał:
Ta odpowiedz jest decydująca w tej sprawie.

Skoro ojciec "Wojtek" (syn spadkodawczyni) żyje, to tym samym jego obdarowana córka "Kasia" (wnuczka spadkodawczyni) nie jest spadkobiercą swojej babci "Wandy".

Skoro "Kasia" nie jest spadkobierczynią swojej babci (jest nim jej ojciec "Wojtek"), a od dnia dokonania darowizny na jej rzecz do dnia śmierci babci "Wandy" minęło nie mniej niż 10 lat, to wartość tej darowizny nie wlicza się do spadku na potrzeby obliczenia i wysunięcia roszczenia o zachowek.

Art. 994 § 1. Przy obliczaniu zachowku nie dolicza się do spadku drobnych darowizn, zwyczajowo w danych stosunkach przyjętych, ani dokonanych przed więcej niż dziesięciu laty, licząc wstecz od otwarcia spadku, darowizn na rzecz osób nie będących spadkobiercami albo uprawnionymi do zachowku.

Otwarcie spadku, to dzień śmierci babci "Wandy".
"Kasia" nie jest spadkobierczynią babci "Wandy", bo żyje jej ojciec "Wojtek".
"Wojtek" jest spadkobiercą/uprawnionym do zachowku po swojej matce "Wandzie".
Od dnia dokonania darowizny od babci "Wandy" na rzecz "Kasi" minęło do dnia śmierci "Wandy" ponad 10 lat.

Reasumując, brak jest podstaw do skutecznego wysunięcia roszczenia o wypłatę zachowku względem obdarowanej "Kasi".
 
Czy mogę się podpiąć tutaj, skoro sprawa, która mnie nurtuje jest bardzo podobna?

Chciałam zapytać, czy dzieci babci, która przekazała wnuczce dom przez umowę darowizny mają jakieś prawa do nieruchomości.

1. Darowizna dokonana na wnuczkę „Kasię” ponad 20 lat temu.

2. Rodzic „Kasi” (syn Darczyńcy „Wojtek”) jeszcze żyje, babcia też jeszcze żyje.
Czy jeśli minęło już te graniczne 10 lat od darowizny, to nieruchomość „Kasi” jest bezpieczna? Czy gdyby ojciec „Wojtek” zmarł przed babcią (swoją mamą), to jego rodzeństwo może mieć jakieś roszczenia względem nieruchomości?
Przecież nawet w takiej sytuacji „Kasia” nie jest spadkobierczynią po babci tylko po „Wojtku”.

„Kasia” jest osobą schorowaną, o zszarganych nerwach a rodzeństwo „Wojtka” robi wszystko, żeby ją doprowadzić do załamania nerwowego.

3. Jakby „Kasia” teraz zmarła, to kto po niej dziedziczy, jeśli nie ma testamentu? Nie ma męża ani dzieci. Czyli standardowo rodzice i rodzeństwo?
Bo chyba nieruchomość nie wraca do darczyńcy?

4. Nieruchomość jest jedynym majątkiem darczyńcy.

5. Jeśli okaże się, że dzieci babci maja prawo do zachowku, to na jakich zasadach jest on obliczany? Dom, który „Kasia” otrzymała w darowiźnie od babci był do totalnego remontu. To „Kasia” w ciągu tych 20 lat wymieniła okna, ociepliła budynek, wymieniła ogrzewanie na gazowe, założyła nowy dach, doprowadziła wnętrze do porządku (malowanie, pozbycie się wilgoci, wymiana mebli i sprzętów). Poczyniła ogromne nakłady. Czy wtedy bierze się pod uwagę kwotę z umowy darowizny?

Bardzo mnie to stresuje, bo „Kasia” jest bardzo przywiązana do tego domu, a obecnie ze względu na stan zdrowia jej sytuacja finansowa uległa pogorszeniu i nie stać jej na ewentualna zapłatę zachowku. Musiałaby sprzedać dom, do którego tak bardzo jest przywiązana
 
A do powyższej historii dodam, że dom był wspólny babci i dziadka.
Dziadek zmarł nie zostawiajac testamentu, wiec 1/2 z jego części przypadła babci a jego dzieciom przypadła w udziale po 1/8 z części dziadka. I rodzeństwo przed sądem zrzekło się swojej części na rzecz swojej matki (babci „Kasi”).
 
Ok, coś mi się pomyliło z ułamkami, ale wiecie o co chodzi. Z połowy dziadka dziedziczy małżonka czyli (babcia „Kasi”) i dzieci dziadka, które się zrzekły.

I teraz pytanie kolejne: jeśli się zdarzy się, że ojciec „Kasi” umrze przed swoją matka, czyli darczyńcą na rzecz „Kasi” to Kasia staje się spadkobiercą babci? A jak „Kasia” odrzuci spadek po babci, która przecież i tak już nic nie ma? To wtedy nie jest traktowana jako spadkobierca i otrzymana darowizna jest bezpieczna?
 
Powrót
Góra