M
mvbd1
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2020
- Odpowiedzi
- 2
Witam w 2018r mój narzeczony dostał od swojej mamy 200tyś w darowiźnie, nie podpisali żadnych umów dotyczących tej darowizny. Jego mama powiedziała że jedynie co to chce żeby raz kiedyś nie domagał się części z drugiego mieszkania. Narzeczony kupił za te pieniądze mieszkanie, miała w nim mieszkać jego mama i robić opłaty. Jego mama poniosła koszty remontu tego mieszkania. Ale z czasem sie okazało że również zadłużyła to mieszkanie na kwotę ok 2500zł, mój narzeczony poprosił aby zabrała swoje rzeczy (posiada jego mama swoje mieszkanie w którym mieszka jego brat). W styczniu 2020 przyjechała do polski z zagranicy i żądała że ma przepisać notarialnie na nią a ona sporządzi testament. Nie zgodził się na to. Matka zaczęła wszczynać awantury o mieszkanie, wiecznie się kłóciła. Nasyła swojego drugiego syna jak i partnera żeby namawiali (grozili) przepisaniem mieszkania na nią. Pewnego razu przyjechała ponownie zaczęła wyzywać obrażać mojego narzeczonego oraz bić. Wezwaliśmy policję i karetkę bo na wieść o policji zemdlała. Podczas tej kłótni odgrażała się że ma przepisać na nią albo oskarży go o oszustwo. Po tem rozdała jego numer całej rodzinie, którzy nas wyzywali, obrażali i domagali się przepisania mieszkania na matkę. Mój narzeczony był zmuszony zmienić numer telefonu. W lutym czekała na niego pod pracą i domagała się służebności po mimo że nic takiego nie ustalali. W kwietniu 2020 jego mama kontaktowała się za pośrednictwem e-mail w którym proponowała że zaciągnie kredyt 200tyś i mu da w zamian za mieszkanie, nie zgodził się. Kilka dni później przyszło pismo o odwołaniu darowizny, nakłamała nie miłosiernie. Twierdzi że od samego początku była umowa o służebności, że ją wyzywał, nie chciał utrzymywać kontaktu, że pomogła mu wielu rzeczach co również jest nie prawdą. Zamki w drzwiach zostały wymienione w 2 pół lutego jego mama twierdzi że nie ma wstępu od tamtego roku. Odesłaliśmy jej rzeczy kurierem za potwierdzeniem odbioru (6szt) napisała że tylko 1. Zmanipulowała całą rodzinę. Wynajęliśmy adwokata ale po mimo wszystko nie wiemy jak ta sprawa się potoczy. Mój narzeczony zawsze chętnie kontaktował się i odwiedzał matkę, nigdy by nie pomyślał że zmieni się ona tak radykalnie. Jak wygląda to prawnie? Czy sąd może przyznać jej rację i może wygrać? Strasznie się martwimy tą sprawą, te kłamstwa i ta sytuacja nas wykańcza.