Dentysta- brud, syf i narzędzie w zębie!

  • Autor wątku Autor wątku asdfghjkl34
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

asdfghjkl34

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2015
Odpowiedzi
3
Kilka miesięcy temu byłam prywatnie u pewnej dentystki w podeszłym wieku. Ślepa, głucha, no ale to przecież zupełnie nie przeszkadza w zawodzie. Siedząc na fotelu zauważyłam syf w gabinecie - brudna podłoga, blaty, ta lampa do utwardzania plomb nie była nawet przetarta (nie chcę wiedzieć ile osób miało to w ustach przede mną), pani dentystka wiertła wyjmowała z jakiegoś starego pojemniczka, gdzie miała je wszystkie pomieszane. Stąd moje pytanie - czy mogę coś takiego gdzieś zgłosić? Sanepid? Najlepiej anonimowo, mam 17 lat i problemów sobie robić nie chcę żeby gdzieś łazić, rozmawiać na ten temat itd.
Druga sprawa jest taka, że ta pani wykonywała mi leczenie kanałowe. Byłam prywatnie i mało u niej nie zapłaciłam - coś koło 300- 400 zł za wszystkie wizyty. Po tych trzech miesiącach zaczęło mnie to okropnie boleć. Dwa dni temu poszłam do innej dentystki (w brudnym gabinecie nie miałam już ochoty siedzieć), pani zrobiła mi od razu prześwietlenie i okazało się że leczenie kanałowe nie jest zakończone a co lepsze... Prawdopodobnie kawałek narzędzia starsza pani zostawiła mi w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się korzeń. Za wyjęcie tego i dokończenie leczenia będę musiała zapłacić... 800 zł. Ta nowa pani dentystka co prawda do najtańszych nie należy, ale według mnie dobrze się ceni (robi prześwietlenia na miejscu, widać że podchodzi do wszystkiego profesjonalnie, leczenie wykonuje pod mikroskopem, znieczulenie komputerowe itd.). I tutaj drugie pytanie - czy jeśli u tej wcześniejszej pani miałam roczną gwarancję na tego zęba (paragon również mam), to mogę zażądać zwrotu kosztów? Albo tego drugiego leczenia, które teraz będę mieć wykonywane? W ogóle mogę zrobić coś w takiej sytuacji?
 
"Ślepa" dentystka nie przeszkadza w zawodzie? Jak można pójść do dentysty który nie dba o porządek i elementarne zasady higieny czy wiesz chociaż na co się narazalas chcąc zaoszczędzić? 😮
 
To był sarkazm. :) Skąd mogłam wiedzieć jakie będą warunki w danym gabinecie? Poszłam tam z polecenia pewnej osoby. Rodzice też nie wiedzą co mają zrobić.
 
asdfghjkl34 napisał:
pani zrobiła mi od razu prześwietlenie i okazało się że leczenie kanałowe nie jest zakończone a co lepsze... Prawdopodobnie kawałek narzędzia starsza pani zostawiła mi w miejscu, gdzie wcześniej znajdował się korzeń. Za wyjęcie tego i dokończenie leczenia będę musiała zapłacić... 800 zł.
Musiałybyście ten stan udokumentować jakoś i lekarka powinna opisać,wydać opinię.
Skoro masz gwarancję to przedstawić sytuację poprzedniej lekarce i żądać zwrotu kosztów
wymaganych do naprawy tej sytuacji (800).
 
A w moim odczuciu jeżeli były jakieś problemy to trzeba było udać się z powrotem do tej samej dentystki. To chyba normalne że "naprawa" zęba za 300zł będzie wykonana gorzej (co nie znaczy że źle) niż taka za 800zł.
 
Tak jak pisałam wcześniej, nie chciałam znowu tam iść ze względu na ten syf. Teraz leczenie wyniesie 800 zł, bo jak powiedziała mi dentystka poprawianie pracy po kimś i jeszcze wyciąganie kawałka tego narzędzia jest dużo trudniejsze. Stąd ta wysoka cena. Czy to że zapłaciłam 300 zł oznacza, że dentystka może wykonać pracę byle jak i niestarannie, a jak już płacę kilka stówek więcej to będzie ok? To chyba nie na tym polega. Poza tym tutaj już nie o to chodzi, pytam czy jest w ogóle jakaś możliwość odzyskania tych pieniędzy.
 
Gdyby była taka możliwość to ilość nadużyć byłaby zapewne ogromna. Wystarczyłoby mieć znajomego w danej dziedzinie który to wystawi fakturę za "poprawienie" po kimś.
Powinnaś wrócić i naprawić w ramach gwarancji, ewentualnie udać się do lekarza rzeczoznawcy.
 
dawid3211 napisał:
Powinnaś wrócić i naprawić w ramach gwarancji, ewentualnie udać się do lekarza rzeczoznawcy.
To jest porada zgodna z prawem.
Jednak można spróbować pogadać z tamtą pierwszą dentystką o konsekwencjach jej działań... Może, dla świętego spokoju, coś odda. Można tez napisac na lekarkę skargę do Izby Lekarskiej - zwłaszcza jeśli ta druga będzie zeznawać, a autorka wątku rzeczywiście dysponuje zdjęciami RTG, wykazującymi wadliwość usługi medycznej.
Oczywiście można by - teoretycznie - wyciągac tu całą machinę prawną i bawić sie w procesy, ale chyba skórka niewarta wyprawki.
 
Powrót
Góra