J
jacekfeliks
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2022
- Odpowiedzi
- 1
Dzień dobry,
Mam następujący kłopot:
W roku 2005 wyjechałem z polski do UK, mój Tato wówczas nie płacił za mieszkanie w którym byłem zameldowany.
Po powrocie do polski w 2010 roku, okazało się że spadł na mnie dług wysokości 50 000zł - rozprawa sądowa odbyła się bez mojego udziału, nic o tym nie wiedziałem.
Od tamtego czasu (to już 13 lat!) mam nieustannie zajęcia komornicze jak tylko wykaże jakiekolwiek dochody.
Dług obejmował na 5 lat czynszu po 450zł, w przybliżeniu 25 000.
Udało mi się spłacić 45 000zł, po czym nastał covid i ponownie zbankrutowałem.
Odsetki cały czas sobie naliczają i na ten moment jest to szalono kwota 113 000zł.
Moje prośby o umorzenie (pomimo tego że ojciec jest niepełnosprawny i wymaga opieki oraz dochodów poniżej minimum krajowego) zostały odrzucone. (ostatnia prośba została złożona w maju 2022).
Nie interesuje ich również to że leczę się z tego powodu na depresję ani też że miałem kontuzję kolana w zeszłym roku co praktycznie unieruchomiło mnie na kilka mięśięcy.
Jednym słowem ZBK Kraków chce odemnie 113 tyś samych odsetek.
Łaskawie mogę to rozłożyć na raty.
Czy taka sytułacja jest jakkolwiek do pokonania?
Jak to jest z tymi odsetkami - słyszałem że się przedawniają?
Czy ZBK może przeciągać w nieskończoność tą sprawę?
Zastanawiam się czy za kilka lat nie dobiję do miliona jak tak dalej pójdzie - to absurd.
Bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam,
Jacek
Mam następujący kłopot:
W roku 2005 wyjechałem z polski do UK, mój Tato wówczas nie płacił za mieszkanie w którym byłem zameldowany.
Po powrocie do polski w 2010 roku, okazało się że spadł na mnie dług wysokości 50 000zł - rozprawa sądowa odbyła się bez mojego udziału, nic o tym nie wiedziałem.
Od tamtego czasu (to już 13 lat!) mam nieustannie zajęcia komornicze jak tylko wykaże jakiekolwiek dochody.
Dług obejmował na 5 lat czynszu po 450zł, w przybliżeniu 25 000.
Udało mi się spłacić 45 000zł, po czym nastał covid i ponownie zbankrutowałem.
Odsetki cały czas sobie naliczają i na ten moment jest to szalono kwota 113 000zł.
Moje prośby o umorzenie (pomimo tego że ojciec jest niepełnosprawny i wymaga opieki oraz dochodów poniżej minimum krajowego) zostały odrzucone. (ostatnia prośba została złożona w maju 2022).
Nie interesuje ich również to że leczę się z tego powodu na depresję ani też że miałem kontuzję kolana w zeszłym roku co praktycznie unieruchomiło mnie na kilka mięśięcy.
Jednym słowem ZBK Kraków chce odemnie 113 tyś samych odsetek.
Łaskawie mogę to rozłożyć na raty.
Czy taka sytułacja jest jakkolwiek do pokonania?
Jak to jest z tymi odsetkami - słyszałem że się przedawniają?
Czy ZBK może przeciągać w nieskończoność tą sprawę?
Zastanawiam się czy za kilka lat nie dobiję do miliona jak tak dalej pójdzie - to absurd.
Bardzo proszę o pomoc.
Pozdrawiam,
Jacek