Dlaczego napisalas, ze to dług wobec państwa. Z tego co piszesz, to raczej dług wobec konkretnego właściciela samochodu, który zniszczyli. Jeżeli tak, to jest sposób. Musiałby spotkać się z tym poszkodowanym i podpisać z nim umowę, że będzie spłacał. No, jakiekolwiek pieniadze, oby regularnie. (Niech mu przedstawi swoją trudną sytuację finansowa i powie wprost, że spłata całej kwoty i tak nie jest realna, bo jej nie ma) Oczywiście poszkodowany może się na to zgodzić ale nie musi, chociaż jest całkiem realne, że tak, bo jeśli twój kolega pójdzie do ZK, to i tak płacił nie będzie... Więc lepszy drobny pieniadz w garści niż żaden (o ile będzie myślał racjonalnie, bo moze chcieć np. ukarać twojego kolegę - tzn. wziąć odwet za swoje "krzywdy" - i wtedy o żadnych umowach nie będzie chciał rozmawiać). Z podpisana umową powinien iść do sądu w czwartek (mógł złożyć wcześniej w sekretariacie ale teraz to już chyba za mało czasu i sąd i tak nie zdąży się zapoznać przed rozprawą). Prócz tego niech weźmie wszystkie papiery dokumentujące jego trudną sytuację materialną (zaświadczenie z biura pracy o bezrobotnym, ewentualne dokumenty o jakis innych zobowiązaniach, np o kredytach itp.). Niech te dokumenty razem z umową przedstawi w sądzie i opowie o swojej sytuacji oraz wyrazi chęć płacenia i wywiązywania sie z umowy zawartej z poszkodowanym. Sąd widząc, że brak spłaty nie wynika z uchylania się, lecz niemożności wywiązania sie dłużnika, powinien podejść do niego wyrozumiale i kary nie odwieszać. Jednak niech pamięta, że zawarta umowa jest OBOWIĄZUJĄCA i płacić będzie musiał, a sąd będzie to sprawdzał.
Przemyślcie to!
Zrozpaczona, jeśli zainteresowało cię to, co piszę, a chcesz ewentulanie jeszcze jakiś informacji możesz sie odezwać do mnie na PW.
Pozdrawiam