dług z 2006 roku i egzekucja w 2018

  • Autor wątku Autor wątku mb79
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mb79

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2018
Odpowiedzi
6
Witam,
szukałam odpowiedzi, ale nie do końca znalazłam jednoznaczną ... Otóż, w 2006 roku podobno nie zapłaciłam faktur za telefon, a następnie z tego telefonu nie korzystałam (umowa była na moją działalność gospodarczą) - niestety nie pamiętam szczegółów. Firma, która kupiła dług (w sumie 1200 PLN) złożyła pozew do sądu w 2010 roku i uzyskała nakaz zapłaty (presco z siedziba za granicą). Tylko, że ja nie byłam świadoma, że mam jakikolwiek dług i nakaz zapłaty. W styczniu 2018 komornik po prostu zajął moje rachunki bankowe na kwotę ponad 4 tysiące ... ot tak. Jako, że zapoznaję się z dokumentacją - pierwszą myślą było: przedawnienie; napisałam pismo do sądu, że brak doręczenia nakazu w 2010 roku; sąd mnie wezwał do udzielenia odpowiedzi na pytanie czy znam XY (dane mojego brata). Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że to brat, itp. Sąd oddalił wniosek o przywrócenie terminu na złożenie zażalenia na wydanie nakazu zapłaty twierdząc, że dokument odebrany przez członka mojej rodziny to jak dokument odebrany przeze mnie. Sęk w tym, że ja żadnego dokumentu nie otrzymałam. Pojechałam do sądu, który tę sprawę prowadził, by obejrzeć akta. I doznałam niemałego szoku - całą korespondencję w tej sprawie odbierał brat (a było tego kilka listów w ciągu pół roku). Komornik w międzyczasie sprawę umorzył w związku z bezskuteczną egzekucją. Poradźcie mi, proszę, co mogę w tej sprawie teraz zrobić? Nie mam niestety dowodu na to, że mieszkałam gdzieś indziej (nie - mieszkałam z bratem i rodzicami - nie miałam z nimi najlepszych relacji, ale mieszkałam z rodziną). Generalnie chciałabym to jakoś ogarnąć, ale na pewno nie stać mnie na to, by płacić sztucznie wyhodowane koszty egzekucji i ogromne odsetki (zdążyły już przerosnąć kwotę główną). Mój brat teraz jak to wyszło na jaw po prostu mnie wyśmiał stwierdzeniem, że jak coś odebrał to na pewno mi oddał (takie "słowo przeciwko słowu", rodzice uważają, że to moja wina, że nie pilnowałam brata, który odbierał moją korespondencję, bo powinnam była się upomnieć, by oddał mi listy skoro do mnie były adresowane). Czytałam, że mogłabym wnieść do sądu powództwo opozycyjne o ograniczenie odsetek do 3 lat (zawsze to jakieś zaoszczędzone pieniądze). Ale nie wiem czy mogę (co, gdzie i jak też dokładnie nie wiem) skoro komornik się wymiksował z całej sprawy doliczając do rachunku kolejne prawie 500 złotych.
Proszę, poradźcie mi co z tym mogę zrobić (chętnie zapłacę kwotę główną, bo jeśli rzeczywiście czegoś nie opłaciłam no to jest logiczne, że zapłacić trzeba). Co do mojego brata to rozumiem, że sąd w ogóle nie weźmie pod uwagę tego, że na żadnym z kilku zwrotek nie ma mojego podpisu, a brat mi korespondencji nie przekazał?
 
Napisałam, że ja z rodzicami i bratem mieszkałam w jednym mieszkaniu. Nie będzie ani świadków, ani dokumentów na inną sytuację.
 
A brat w tym okresie był pełnoletni ?
 
niestety tak, brat był pełnoletni
 
No to podziękuj bratu. Teraz niewiele uda się zrobić, chyba, że udałoby się wykazać te fakty. Bo teoretycznie przywracając termin, to

Co do mojego brata to rozumiem, że sąd w ogóle nie weźmie pod uwagę tego, że na żadnym z kilku zwrotek nie ma mojego podpisu, a brat mi korespondencji nie przekazał?
Sąd pewnie nawet wziąłby pod uwagę, ale jak chcesz to udowodnić, skoro on twierdzi, że przekazał?
 
A jak mój brat udowodni, że mi przekazał? No też nie ma jak - dlatego napisałam, że "słowo przeciwko słowu". Sąd przywrócić terminu nie chce, bo i po co, skoro nakaz jest prawomocny? Jako, że nie widzę szans na podważenie domniemania doręczenia (brat i ja byliśmy zameldowani w tym samym miejscu). Zastanawia mnie tylko, w którym miejscu na potwierdzeniu odbioru jest zobowiązanie osoby, która odebrała do doręczenia mi przesyłki? Nie ma nigdzie (sprawdziłam kilkukrotnie) - na żadnym z dokumentów nie ma informacji, że brat zobowiązuje się do doręczenia odebranej korespondencji - jest tylko informacja "potwierdzam, że przesyłkę odebrałem osobiście pod wyżej wskazanym adresem" i adnotacja innym charakterem pisma "brat".

Niemniej - chodzi mi co realnie mogę zrobić, by zmniejszyć straty. Wierzyciel nie chce rozmawiać, próbowałam się kontaktować, przedstawić moją propozycję spłaty, ale jakby się zacięli. No i teraz nie wiem - czy mogę składać powództwo opozycyjne dot. ograniczenia odsetek z uwagi na bardzo długi okres zupełnej bierności wierzyciela mimo, iż nie jest aktualnie prowadzona egzekucja?
 
I jeszcze jedna rzecz mi się nasunęła - dług powstał w związku z działalnością gospodarczą, część dokumentów np. przedsądowe wezwanie do zapłaty jest adresowane na moją firmę, a z kolei nakaz zapłaty na mnie imiennie; komornik w dokumentach też ma różnie - niektóre wystawia na mnie imiennie, niektóre na prowadzoną przeze mnie działalność gospodarczą. Tak, głośno myślę, czy skoro przedsądowe wezwanie do zapłaty (będące warunkiem złożenia pozwu) zostało doręczone prowadzonej przeze mnie firmie w sposób zastępczy do rąk mojego domownika, a nie osoby upoważnionej (adres mojego zameldowania to była jednocześnie siedziba mojej firmy) to czy może to nie byłby argument do tego, żeby przywrócić dyskusje na temat tego długu?
 
Jako, że nie widzę szans na podważenie domniemania doręczenia (brat i ja byliśmy zameldowani w tym samym miejscu).
To by było bez problemu do podważenia, gdybyś tam nie mieszkała, tylko była zameldowana. Ale mieszkałaś.

Zastanawia mnie tylko, w którym miejscu na potwierdzeniu odbioru jest zobowiązanie osoby, która odebrała do doręczenia mi przesyłki?
No jak gdzie? Art. 138 par. 1 kpc. jest podpis? No jest. No to się podjął. Przecież ma obowiązek przepisy znać. Nieznajomość prawa od jego przestrzegania nie zwalnia.

No i teraz nie wiem - czy mogę składać powództwo opozycyjne dot. ograniczenia odsetek z uwagi na bardzo długi okres zupełnej bierności wierzyciela mimo, iż nie jest aktualnie prowadzona egzekucja?
Ale w jakim celu, skoro nie jest prowadzona egzekucja? Odsetki starsze niż 3 lata są przedawnione. I tyle. Nie musisz ich płacić.

(będące warunkiem złożenia pozwu)
Kpisz? A niby dlaczego jest warunkiem złożenia pozwu? Mogli składać i bez tego wezwania. A nawet bez jakiegokolwiek ponaglenia. Cała reszta to już wynikające z tego bzdury. Dla siebie samej przyjmij, że przedsądowe wezwanie do zapłaty nie zostało Ci doręczone nigdy. A nawet nie zostało wysłane. I co? I nic, nic to nie zmienia.
 
Po pierwsze - nie kpię, byłam w sądzie i mam zdjęcie każdego dokumentu z akt sprawy; jest tam zarządzenie o zwrocie pozwu do Powoda/Wierzyciela z uwagi na niedołączenie do pozwu "wezwania dłużnika do dobrowolnego spełnienia żądania wraz z dowodem doręczenia" - tak w skrócie, bo było tam też wezwanie do usunięcia braków formalnych, a dopiero potem zarządzenie o zwrocie pozwu (zatem chyba musiało to wezwanie stanowić załącznik do pozwu, czyż nie?)
Po drugie - to, że aktualnie w stosunku do mnie nie ma prowadzonej egzekucji nie znaczy, że wierzyciel nie będzie chciał jej znów skierować do innego komornika;
Po trzecie - mi zależy na rozwiązaniu tej sprawy w sposób ostateczny i zdroworozsądkowy - mam tu wyhodowane odsetki, których w zasadzie nie chciałabym płacić (Wierzyciel nie skierował nigdy wcześniej sprawy do egzekucji, dopiero po prawie 8 latach od nakazu zapłaty; dodam, że w 2011 wyprowadziłam się od rodziców, a moja firma cały czas ma tę samą stronę www, ja mam ten sam numer telefonu, adres e-mail i dane te są ogólnodostępne w CEIDG, więc można było dochodzić roszczeń wcześniej).
 
Po pierwsze - nie kpię, byłam w sądzie i mam zdjęcie każdego dokumentu z akt sprawy; jest tam zarządzenie o zwrocie pozwu do Powoda/Wierzyciela z uwagi na niedołączenie do pozwu "wezwania dłużnika do dobrowolnego spełnienia żądania wraz z dowodem doręczenia" - tak w skrócie, bo było tam też wezwanie do usunięcia braków formalnych, a dopiero potem zarządzenie o zwrocie pozwu (zatem chyba musiało to wezwanie stanowić załącznik do pozwu, czyż nie?)
Ano, zadeklarowali to musiało. Do samego faktu pozwania nie było im potrzebne, sami powołali ten dowód.

Po drugie - to, że aktualnie w stosunku do mnie nie ma prowadzonej egzekucji nie znaczy, że wierzyciel nie będzie chciał jej znów skierować do innego komornika;
I wtedy powództwo opozycyjne będzie miało sens. W tej chwili nie ma. Bo nie trwa egzekucja.

Po trzecie - mi zależy na rozwiązaniu tej sprawy w sposób ostateczny i zdroworozsądkowy
No to zapłać im tyle, ile się należy, a nie tyle, ile chcą - i już. A odsetki starsze niż 3 lata, jako przedawnione, się nie należą.
 
Powrót
Góra