K
katarii
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 05.2014
- Odpowiedzi
- 17
Mam problem ze starszym bratem i mieszkaniem, które odziedziczyliśmy wspólnie (po połowie) po zmarłej mamie. Aktualnie mieszkamy jeszcze z babcią, ale mam obawy co będzie jeśli ona odejdzie (a ma już ponad 90 lat). Obecnie babcia utrzymuje mojego brata nieroba, ma on ponad 30 lat... Ja się utrzymuję sama, płacę czynsz i rachunki wspólnie z babcią.
Prawdopodobnie jeśli babcia odejdzie ja nie będę w stanie sama utrzymać mieszkania, a brat się nie będzie dokładać - jest bezrobotny i ma problemy z narkotykami, hazardem, alkoholem. Oprócz tego, że babcia go utrzymuje to także spłaca jego długi, których narobił sobie grając na maszynach.
Chciałabym się zawczasu dowiedzieć jakby sytuacja wyglądała gdyby hipotetycznie mój brat narobił sobie ogromnych długów (jak już wspomniałam ma skłonności do hazardu) i komornik chciałby zająć mieszkanie. Co wtedy byłoby z moją połową? Czy dostałabym od państwa pieniądze (pewnie jeśli tak to jakieś śmieszne) za moją własność i po prostu by mnie wyrzucili z powodu jego długów?
Prawdopodobnie będę go po prostu kiedyś namawiać do sprzedania mieszkania i kupię sobie coś mniejszego, swojego (on pewnie swoją połowę przegra na maszynach). Jednak boję się, że przed możliwością zrealizowania tego planu on narobi sobie długów i zostanę z niczym przez jego problemy i głupotę.
Prawdopodobnie jeśli babcia odejdzie ja nie będę w stanie sama utrzymać mieszkania, a brat się nie będzie dokładać - jest bezrobotny i ma problemy z narkotykami, hazardem, alkoholem. Oprócz tego, że babcia go utrzymuje to także spłaca jego długi, których narobił sobie grając na maszynach.
Chciałabym się zawczasu dowiedzieć jakby sytuacja wyglądała gdyby hipotetycznie mój brat narobił sobie ogromnych długów (jak już wspomniałam ma skłonności do hazardu) i komornik chciałby zająć mieszkanie. Co wtedy byłoby z moją połową? Czy dostałabym od państwa pieniądze (pewnie jeśli tak to jakieś śmieszne) za moją własność i po prostu by mnie wyrzucili z powodu jego długów?
Prawdopodobnie będę go po prostu kiedyś namawiać do sprzedania mieszkania i kupię sobie coś mniejszego, swojego (on pewnie swoją połowę przegra na maszynach). Jednak boję się, że przed możliwością zrealizowania tego planu on narobi sobie długów i zostanę z niczym przez jego problemy i głupotę.