Z
zuuzkaa
hej,
moje pytanie jest takie:
chciałabym pojechać na wycieczkę do usa. nie mam ogromnego majątku czy willi. Moim marzeniem jest zobaczyc Wielki Kanion i tyle. Zbierałam na ten cel kilka lat.
Nigdy o wizę się nie starałam bo dopóki nie miałam 30 tys. na taki wyjazd nie było sensu. Teraz chciałabym pojechać.
Mam 32 lata, jestem panną i nie mam dzieci. Jestem kierownikem USC. Mam działkę budowlaną w Polsce, na której zamierzam się budować. Mam dwoje rodziców, którymi sie opiekuje. I to w skrocie tyle.
Obawiam się, że nawet nie ma sensu probowac uzyskac wizy bo konsul z gory powie, ze chce tam jechac do pracy. nie chce starac sie na prozno bo slyszalam, ze mozna dostac zakaz wjazdu na jakis czas a ja nie spoczne, dopóki kiedys tego kanionu nie zobacze.
aha moj brat rodzony kilka lat temu byl w stanach zupelnie legalnie pol roku, legalnie pracowal, placil skladki itd. wrocil w terminie. mial to work&travel. Czy to ma znaczenie ? Bo slyszalam, ze sprawdzaja takie rzeczy.
Czy jest w ogole sens w mojej sytuacji starac sie o ta wize ? Bo rownie dobrze moge na ten kanion poczekac jeszcze kilka lat jak zniosą wizy, ale obawiam sie, ze zniesienie wiz nigdy nie nastapi.
Moim zyciem, ze tak powiem w Polsce jest praca i rodzice - dla mnie to jest jedyny powod, dla ktorego nigdy nie opuscilabym kraju na stale - kocham swoja prace i rodzcow a prace mam raczej stalą. Ale jak tak sobie patrze - 32 letnia kobieta, samotna, bezdzietna, jeszcze bez domu bo tylko dzialka.....czy to nie wygląda jak wyjazd do pracy do jasnej ciasnej ...? czy mam w ogole jakies szanse ?
moje pytanie jest takie:
chciałabym pojechać na wycieczkę do usa. nie mam ogromnego majątku czy willi. Moim marzeniem jest zobaczyc Wielki Kanion i tyle. Zbierałam na ten cel kilka lat.
Nigdy o wizę się nie starałam bo dopóki nie miałam 30 tys. na taki wyjazd nie było sensu. Teraz chciałabym pojechać.
Mam 32 lata, jestem panną i nie mam dzieci. Jestem kierownikem USC. Mam działkę budowlaną w Polsce, na której zamierzam się budować. Mam dwoje rodziców, którymi sie opiekuje. I to w skrocie tyle.
Obawiam się, że nawet nie ma sensu probowac uzyskac wizy bo konsul z gory powie, ze chce tam jechac do pracy. nie chce starac sie na prozno bo slyszalam, ze mozna dostac zakaz wjazdu na jakis czas a ja nie spoczne, dopóki kiedys tego kanionu nie zobacze.
aha moj brat rodzony kilka lat temu byl w stanach zupelnie legalnie pol roku, legalnie pracowal, placil skladki itd. wrocil w terminie. mial to work&travel. Czy to ma znaczenie ? Bo slyszalam, ze sprawdzaja takie rzeczy.
Czy jest w ogole sens w mojej sytuacji starac sie o ta wize ? Bo rownie dobrze moge na ten kanion poczekac jeszcze kilka lat jak zniosą wizy, ale obawiam sie, ze zniesienie wiz nigdy nie nastapi.
Moim zyciem, ze tak powiem w Polsce jest praca i rodzice - dla mnie to jest jedyny powod, dla ktorego nigdy nie opuscilabym kraju na stale - kocham swoja prace i rodzcow a prace mam raczej stalą. Ale jak tak sobie patrze - 32 letnia kobieta, samotna, bezdzietna, jeszcze bez domu bo tylko dzialka.....czy to nie wygląda jak wyjazd do pracy do jasnej ciasnej ...? czy mam w ogole jakies szanse ?
Ostatnia edycja: