I
imyours
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 03.2014
- Odpowiedzi
- 3
Witam,
jakiś czas temu dostałam pismo do domu rodzinnego, iż mam dług wobec jednej z firm telekomunikacyjnych, od firmy windykacyjnej VEX. Jako że moja rodzicielka to lękliwa kobieta, zaraz pełna stresu, zadzwoniła do mnie i przesłała dokument w formie elektronicznej, mówiąc "zadzwoń i się zapytaj, bo windykatorzy przyjdą do domu". Tak więc zadzwoniłam i zapytałam grzecznie w czym rzecz. Dług owszem był, przez moje niedopatrzenie. Windykatorzy odwołani, jednakże trzeba zapłacić w tym samym dniu. Ok - zapłacone, potwierdzenie na meila wysłane z wpłatą w tym samym dniu. W meilu zwrotnym milion niepotrzebnych informacji w tym też ta, by zadzwonić po 24h do nich od zarejestrowania tego pisma na mojej skrzynce odbiorczej. Rzecz jasna - zapomniałam. Zresztą w jakim celu mam wydawać na bezsensowne impulsy do tejże firmy? Tydzień później telefon, a po nieodebranym połączeniu sms, iż nawołują do niezwłocznego kontaktu, a sprawa wymaga natychmiastowego wytłumaczenia. Zadzwoniłam po pewnym czasie i nikt nie odebrał - olałam sprawę. Aż do czasu, kiedy moja matula dzwoni ponownie, że znów przyszło pismo, że dalej ta sama kwota i trzeba zapłacić, bo jeszcze ktoś przyjdzie. Tym razem dzwonię aż do skutku, by niemiły Pan mi powiedział, że naliczone zostały dodatkowe opłaty, że trzeba dopłacić ponad 30zł, że wcześniej nie mieli aktualizacji i że kwota wzrosła. Dodam, że drugie pismo do domu przyszło z datą nadania 06.08, a kwota była mniejsza o te 30zł. Pytając z jakiej racji mam zapłacić owe pieniądze, usłyszałam, że to opłata naliczana przez mojego wierzyciela(?) i że to z nim mam się kontaktować, jeżeli chcę to wyjaśnić. Pan zapewnił, że po wpłacie już nie będą mnie nękać. Dzwoniąc do firmy, gdzie w rzeczywistości nie zapłaciłam jednego miesiąca rat, dowiedziałam się, że z nimi jestem na 0zł, i że muszę rozmawiać z firmą windykacyjną, której oddali sprawę we wrześniu tamtego roku... Nasuwa mi się więc pytanie... Czy racją jest, że jak nie zapłacę tej dopłaty, to nic mi się nie stanie (ani mojej bezbronnej mamie też)?
jakiś czas temu dostałam pismo do domu rodzinnego, iż mam dług wobec jednej z firm telekomunikacyjnych, od firmy windykacyjnej VEX. Jako że moja rodzicielka to lękliwa kobieta, zaraz pełna stresu, zadzwoniła do mnie i przesłała dokument w formie elektronicznej, mówiąc "zadzwoń i się zapytaj, bo windykatorzy przyjdą do domu". Tak więc zadzwoniłam i zapytałam grzecznie w czym rzecz. Dług owszem był, przez moje niedopatrzenie. Windykatorzy odwołani, jednakże trzeba zapłacić w tym samym dniu. Ok - zapłacone, potwierdzenie na meila wysłane z wpłatą w tym samym dniu. W meilu zwrotnym milion niepotrzebnych informacji w tym też ta, by zadzwonić po 24h do nich od zarejestrowania tego pisma na mojej skrzynce odbiorczej. Rzecz jasna - zapomniałam. Zresztą w jakim celu mam wydawać na bezsensowne impulsy do tejże firmy? Tydzień później telefon, a po nieodebranym połączeniu sms, iż nawołują do niezwłocznego kontaktu, a sprawa wymaga natychmiastowego wytłumaczenia. Zadzwoniłam po pewnym czasie i nikt nie odebrał - olałam sprawę. Aż do czasu, kiedy moja matula dzwoni ponownie, że znów przyszło pismo, że dalej ta sama kwota i trzeba zapłacić, bo jeszcze ktoś przyjdzie. Tym razem dzwonię aż do skutku, by niemiły Pan mi powiedział, że naliczone zostały dodatkowe opłaty, że trzeba dopłacić ponad 30zł, że wcześniej nie mieli aktualizacji i że kwota wzrosła. Dodam, że drugie pismo do domu przyszło z datą nadania 06.08, a kwota była mniejsza o te 30zł. Pytając z jakiej racji mam zapłacić owe pieniądze, usłyszałam, że to opłata naliczana przez mojego wierzyciela(?) i że to z nim mam się kontaktować, jeżeli chcę to wyjaśnić. Pan zapewnił, że po wpłacie już nie będą mnie nękać. Dzwoniąc do firmy, gdzie w rzeczywistości nie zapłaciłam jednego miesiąca rat, dowiedziałam się, że z nimi jestem na 0zł, i że muszę rozmawiać z firmą windykacyjną, której oddali sprawę we wrześniu tamtego roku... Nasuwa mi się więc pytanie... Czy racją jest, że jak nie zapłacę tej dopłaty, to nic mi się nie stanie (ani mojej bezbronnej mamie też)?