I
iskra_11
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2011
- Odpowiedzi
- 3
Wraz z chłopakiem przez 4 miesiące "utrzymywaliśmy" przyjaciela. Chłopak wycenił, że miesięcznie wydawał na niego ok. 250-300 zł. Ponadto dorobił się u nas długu w wysokości 700 zł. Po podliczeniu powinien zwrócić nam 1700 zł. Dostał e-maila z dokładną informacją ile i do kiedy ma oddać. Nie raz wysyłaliśmy mu smsy z przypomnieniem, że wkrótce mija mu termin spłaty. Napisałam już przedsądowe wezwanie do zapłaty. Była między nami umowa słowna, że odda te pieniądze, bo przecież przyjaciołom można ufać... Minęło 20 dni po terminie, a pieniędzy jak nie ma tak nie ma. Nagraliśmy nawet kilka rozmów z nim, żeby mieć jakiekolwiek dowody na to, że faktycznie te pieniądze pożyczał. Czy jest szansa wygrać ewentualną sprawę w sądzie? Czego jeszcze potrzeba?
Dodam, że on straszy mnie z kolei, że sprawy nie wygram, bo ma rodzinę prawniczą i ponoć na podstawie takich dowodów nie można się domagać zwrotu pieniędzy, ale jest dobrym bajkopisarzem, więc niekoniecznie jest to prawda.
Dodam, że on straszy mnie z kolei, że sprawy nie wygram, bo ma rodzinę prawniczą i ponoć na podstawie takich dowodów nie można się domagać zwrotu pieniędzy, ale jest dobrym bajkopisarzem, więc niekoniecznie jest to prawda.