B
boberekk
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2021
- Odpowiedzi
- 2
Złożyłem w starostwie wniosek o domek na zgłoszenie. Zgodnie z prawem, brak sprzeciwu ze strony urzędu w ciągu 30 dni oznacza, że można budować (tzw. milcząca zgoda).
W moim przypadku urząd się sprzeciwił. Podał podstawy prawne. Rzeczywiście można przyjąć że ma rację tylko czy to w tej chwili ma jakieś znaczenie? Po ok. 2 tyg. od złożenia zgłoszenia urząd odpisał że się sprzeciwia. Problem w tym, że urzędnik adresując kopertę zrobił literówkę zamieniając miejscami numer domu z numerem mieszkania ( coś takiego: zamiast 10 m. 20 napisał 20 m.10).
Pismo nie dotarło. Budowa rozpoczęta.
Co w tej sytuacji?
W nadzorze budowlanym powiedzieli, że będzie nakaz rozbiórki bo w obecnym stanie prawnym zalegalizować tego nie można.
Urzędnik powiedział, że mu przykro, ale ludzie bywa, że się mylą. Dodał też, że inni po 30 dniach sami przychodzą upewnić się, czy nie ma sprzeciwu i dopiero rozpoczynają budowę. A nie ot tak. Przecież zawsze może coś z listem się stać, może zaginąć na poczcie.
Zdaniem urzędnika, mimo jego ewidentnego błędu, wina jest po mojej stronie. To, że jest zły adres na kopercie dostrzegł dopiero podczas rozmowy ze mną, wmawiając, że nie odebrałem pisma pomimo że było dwukrotnie awiziwane i czekało na mnie na poczcie 14 dni ale i tak jest doręczone bo wpięte w akta.
W moim przypadku urząd się sprzeciwił. Podał podstawy prawne. Rzeczywiście można przyjąć że ma rację tylko czy to w tej chwili ma jakieś znaczenie? Po ok. 2 tyg. od złożenia zgłoszenia urząd odpisał że się sprzeciwia. Problem w tym, że urzędnik adresując kopertę zrobił literówkę zamieniając miejscami numer domu z numerem mieszkania ( coś takiego: zamiast 10 m. 20 napisał 20 m.10).
Pismo nie dotarło. Budowa rozpoczęta.
Co w tej sytuacji?
W nadzorze budowlanym powiedzieli, że będzie nakaz rozbiórki bo w obecnym stanie prawnym zalegalizować tego nie można.
Urzędnik powiedział, że mu przykro, ale ludzie bywa, że się mylą. Dodał też, że inni po 30 dniach sami przychodzą upewnić się, czy nie ma sprzeciwu i dopiero rozpoczynają budowę. A nie ot tak. Przecież zawsze może coś z listem się stać, może zaginąć na poczcie.
Zdaniem urzędnika, mimo jego ewidentnego błędu, wina jest po mojej stronie. To, że jest zły adres na kopercie dostrzegł dopiero podczas rozmowy ze mną, wmawiając, że nie odebrałem pisma pomimo że było dwukrotnie awiziwane i czekało na mnie na poczcie 14 dni ale i tak jest doręczone bo wpięte w akta.