B
Bartolinos
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2009
- Odpowiedzi
- 22
Moja partnerka spotyka się w sekretariacie Sądu z czymś co określiłbym jako bierny opór. Otóż ilekroć pyta o to czy w sprawie pojawiły się jakieś nowe postanowienia to jest zbywana a nawet urzędniczka pozwala sobie wyrażać własne zdanie w tej sprawie...
Ale do rzeczy. Sprawa dotyczy ograniczenia praw rodzicielskich jej poprzedniemu partnerowi.
Ostatnio gdy moja partnerka próbowała zapoznać się z aktami sprawy, to trzykrotnie, mniej więcej w półmiesięcznych odstępach czasu urzędniczka sekretariatu twierdziła, że akt nie ma (są w Ośrodku Diagnostycznym, ma je p. Sędzia itd).
Pytanie:
Czy jest rejestr akt wychodzących i na jakiej podstawie uczestnik postępowania mógłby do niego mieć dostęp? Zdaję sobie sprawę, że podejrzewanie pracownika sądu o złą wolę może być uznane za paranoję ale sam kiedyś zostałem błędnie poinformowany w tej sprawie (chciałem mojej partnerce pokazać, że pewnie się myli a moja rozmowa z urzędniczką sekretariatu w konfrontacji z rzeczywistością tylko potwierdziła podejrzenia mojej partnerki). Dodam jedynie, że "były" mojej partnerki ma niejakie powiązania w kręgach prawniczych a nawet prokuratorskich.
Jeszcze jedno. Na pewno przydałby się artykuł kodeksu, na który moglibyśmy się powołać.
Ale do rzeczy. Sprawa dotyczy ograniczenia praw rodzicielskich jej poprzedniemu partnerowi.
Ostatnio gdy moja partnerka próbowała zapoznać się z aktami sprawy, to trzykrotnie, mniej więcej w półmiesięcznych odstępach czasu urzędniczka sekretariatu twierdziła, że akt nie ma (są w Ośrodku Diagnostycznym, ma je p. Sędzia itd).
Pytanie:
Czy jest rejestr akt wychodzących i na jakiej podstawie uczestnik postępowania mógłby do niego mieć dostęp? Zdaję sobie sprawę, że podejrzewanie pracownika sądu o złą wolę może być uznane za paranoję ale sam kiedyś zostałem błędnie poinformowany w tej sprawie (chciałem mojej partnerce pokazać, że pewnie się myli a moja rozmowa z urzędniczką sekretariatu w konfrontacji z rzeczywistością tylko potwierdziła podejrzenia mojej partnerki). Dodam jedynie, że "były" mojej partnerki ma niejakie powiązania w kręgach prawniczych a nawet prokuratorskich.
Jeszcze jedno. Na pewno przydałby się artykuł kodeksu, na który moglibyśmy się powołać.