W
Wisnia70
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2007
- Odpowiedzi
- 13
Jestem inżynierem, więc umysł raczej logiczny i ścisły. Powiedzcie czy spotkaliście się z taka problematyką, że sąd zamiast wydawałoby się wybrania logicznej kolejności, brnie w sprawe marnując swój czas i ludzi.
W skrócie jeden z członków rodziny chce przejąć majątek rodzinny. Ostatnio "znalazł" testament z 1930 roku, który jest tak napisany, że dziedziczy tylko jedna osoba z pięciorga dzieci. Pomijajam czy jest to podróba czy nie. Kompletnie nieważne. Dlaczego?
Zaniosłem do Sądu wniosek, w którym podałem paragraf 1078 Kodeksu Cywilnego Królestwa Polskiego który obowiązywał w 1930 r. na terenie dzisiejszego województwa min mazowieckiego, który mówi, że jeżeli ktoś ma kilkoro dzieci, a da majatek tylko jednemu to taki testament jest nieważny.
Myslałem, że logika podpowiada, ze najpierw sprawdza sie wniosek najdalej idacy. Albo mam rację i sprawa oparta na przedstawionych dowodach upada, albo mylę się co do obowiązujących w 1930 r przepisów spadkówych i sprawa się toczy dalej.
Przecież skoro testament moze być niewazny z mocy prawa w dniu jego napisania to po co procedować, przesłuchiwać świadków etc. A tu odwrotnie. Pewnie sprawa będzie z rok trwała, przesłuchaja świadków, a później może się okaże, że może faktycznie testament nie był ważny. Paranoja.
W skrócie jeden z członków rodziny chce przejąć majątek rodzinny. Ostatnio "znalazł" testament z 1930 roku, który jest tak napisany, że dziedziczy tylko jedna osoba z pięciorga dzieci. Pomijajam czy jest to podróba czy nie. Kompletnie nieważne. Dlaczego?
Zaniosłem do Sądu wniosek, w którym podałem paragraf 1078 Kodeksu Cywilnego Królestwa Polskiego który obowiązywał w 1930 r. na terenie dzisiejszego województwa min mazowieckiego, który mówi, że jeżeli ktoś ma kilkoro dzieci, a da majatek tylko jednemu to taki testament jest nieważny.
Myslałem, że logika podpowiada, ze najpierw sprawdza sie wniosek najdalej idacy. Albo mam rację i sprawa oparta na przedstawionych dowodach upada, albo mylę się co do obowiązujących w 1930 r przepisów spadkówych i sprawa się toczy dalej.
Przecież skoro testament moze być niewazny z mocy prawa w dniu jego napisania to po co procedować, przesłuchiwać świadków etc. A tu odwrotnie. Pewnie sprawa będzie z rok trwała, przesłuchaja świadków, a później może się okaże, że może faktycznie testament nie był ważny. Paranoja.