M
merlinka2004
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2008
- Odpowiedzi
- 4
Witam.
Zaintersowałam się jakiś czas temu potencjalną sprzedażą działki. Zdobyłam odpowiednie dokumenty mówiące o granicach, metrach działki. Okazało się, że wg. nich działka ma mniejszy metraż o prawie 400m2 niż miała zawsze tj. mam stare mapki i wymiary, w akcie notarialnym również jest podany metraż. Napisałam więc pismo z prośbą o wyjasnienie do starostwa.
Po miesiącu odpisali:
W 1995 r. były robione pomiary geodezyjne - a ja się nie stawiłam na nie..../dlaczego?/ bo nic o tym nie wiedziałam.../ tj. wg nich ogłoszenie było zamieszczone gdzieś w starostwie tj w gablocie etc. i to już moj problem że nie wiedziałam, bo prawnie wg. pewnych "mądrych"uchwał - jest to wystarczająca czynność "ogłaszająca" ..a ze nikt o tym nie wiedział bo nie chodzi się normalnie do urzędu kilka razy w m-cy by sprawdzić czy przypadkiem czegoś nie 'ogłaszają" .....
i że powinnam napisać odwolanie od tych ich wyznaczonych pomiarrów max. w ciągu miesiąca od terminu pomiarów.....jeśli tego nie zrobiłam tzn. że wyraziłam zgode na to co pomierzyli....
A że nie wiedziałam o pomiarach to logiczne,że nie pisałam żadnego odwołania - dlatego "ukradziono" mi 400m2 działki...!!!
Dlatego podsumowując: to tylko moja wina i problem, że w tej chwili moja działka nie ma jak zawsze miała tj. do 1995r. 3200m to teraz ma 2800m2.......czyli 400m2 starostwo albo nie wiem kto z nimi "związany" zachrzanił mi 400m2 działki!
Jak to możliwe, że się ludzi okrada o to jeszcze w taki sposób!!!Dopisali jeszcze, (mam jeszcze drugą działkę, która oficjalnie niewiadomo skąd teraz ma większy metraż niż zawsze miała) że tam mam więcej to żebym się odczepiła (oczywiście nie dosłownie).
Tylko ja chcę odzyskać swoją ziemię!
Dlatego proszę o poradę, gdzie powinnam się teraz udać, odwołać...tj. do jakiego Sądu czy gdzieś indziej...?Z góry dziękuję i pozdrawiam,
M.
Zaintersowałam się jakiś czas temu potencjalną sprzedażą działki. Zdobyłam odpowiednie dokumenty mówiące o granicach, metrach działki. Okazało się, że wg. nich działka ma mniejszy metraż o prawie 400m2 niż miała zawsze tj. mam stare mapki i wymiary, w akcie notarialnym również jest podany metraż. Napisałam więc pismo z prośbą o wyjasnienie do starostwa.
Po miesiącu odpisali:
W 1995 r. były robione pomiary geodezyjne - a ja się nie stawiłam na nie..../dlaczego?/ bo nic o tym nie wiedziałam.../ tj. wg nich ogłoszenie było zamieszczone gdzieś w starostwie tj w gablocie etc. i to już moj problem że nie wiedziałam, bo prawnie wg. pewnych "mądrych"uchwał - jest to wystarczająca czynność "ogłaszająca" ..a ze nikt o tym nie wiedział bo nie chodzi się normalnie do urzędu kilka razy w m-cy by sprawdzić czy przypadkiem czegoś nie 'ogłaszają" .....
i że powinnam napisać odwolanie od tych ich wyznaczonych pomiarrów max. w ciągu miesiąca od terminu pomiarów.....jeśli tego nie zrobiłam tzn. że wyraziłam zgode na to co pomierzyli....
A że nie wiedziałam o pomiarach to logiczne,że nie pisałam żadnego odwołania - dlatego "ukradziono" mi 400m2 działki...!!!
Dlatego podsumowując: to tylko moja wina i problem, że w tej chwili moja działka nie ma jak zawsze miała tj. do 1995r. 3200m to teraz ma 2800m2.......czyli 400m2 starostwo albo nie wiem kto z nimi "związany" zachrzanił mi 400m2 działki!
Jak to możliwe, że się ludzi okrada o to jeszcze w taki sposób!!!Dopisali jeszcze, (mam jeszcze drugą działkę, która oficjalnie niewiadomo skąd teraz ma większy metraż niż zawsze miała) że tam mam więcej to żebym się odczepiła (oczywiście nie dosłownie).
Tylko ja chcę odzyskać swoją ziemię!
Dlatego proszę o poradę, gdzie powinnam się teraz udać, odwołać...tj. do jakiego Sądu czy gdzieś indziej...?Z góry dziękuję i pozdrawiam,
M.